– Zainterweniujcie w tej sprawie, bo nie jest w porządku, że próba zapisu chorego dziecka do lekarza kolejny dzień z rzędu kończy się fiaskiem. Rano do ośrodka dodzwonić się nie sposób, rejestracja przez internet nie działa, a osobista wizyta kończy się informacją, że trzeba przyjść jutro, bo limit numerków na dziś się wyczerpał – zaalarmowała nas mieszkanka Pruchnika. Placówka odnosi się do zarzutów.
Telefony od pacjentów przychodni, mających kłopot z dostaniem się do lekarza POZ, dzwonią w naszej redakcji co jakiś czas. Podobny przekaz, tym razem dotyczący przychodni zdrowia Panaceum w Pruchniku, otrzymaliśmy w minionym tygodniu. Na problemy z zapisaniem dziecka do pediatry poskarżyła się młoda mama z Pruchnika.
– Niejednokrotnie jestem w domu sama z dzieckiem. Jeśli zachoruje, a mąż akurat jest w pracy, dodzwonienie się do ośrodka zdrowia w godzinach porannych, a więc na starcie rejestracji na dany dzień, graniczy z cudem. Próbowałam rejestracji przez internet, ale ta nie działa. Od września ubiegłego roku czekam na link do internetowego konta pacjenta, ale bezskutecznie, a monity w przychodni nie przynoszą efektu – ta tłumaczy się, że nie ma wpływu na obsługującą ją firmę zewnętrzną – relacjonuje kobieta.
Reklama
– Kolejnego dnia zostałam z chorym dzieckiem w domu, a mąż poszedł rano do przychodni. Rejestracja formalnie startuje o godzinie 8 rano, a już przed ósmą otrzymał informację, że na dany dzień wyczerpały się wolne miejsca?! I kazano mu przyjąć kolejnego dnia, bo przychodnia nie zapisze na dzień następny. Taka sytuacja nie powinna według mnie mieć miejsca – skomentowała mama 2-letniej pociechy.
O zaistniałe problemy z umówieniem się na wizytę zapytaliśmy u źródła – w przychodni Panaceum Pruchnik, prosząc o wyjaśnienia i stanowisko w powyższej sprawie. Powołaliśmy się też[paywall] na zasady rejestracji pacjentów wynikające z rozporządzenia Ministra Zdrowia, jakie wielokrotnie już na naszych łamach przytaczał NFZ. Powinny się do nich stosować wszystkie przychodnie, które udzielają świadczeń zdrowotnych. Podstawowa zasada mówi, że: „W przypadkach uzasadnionych stanem zdrowia pacjenta świadczenie lekarza rodzinnego powinno być udzielane w dniu zgłoszenia. To pracownik medyczny decyduje o tym, czy ze względów medycznych konieczne jest udzielenie pacjentowi świadczenia zdrowotnego w dniu zgłoszenia się do lekarza. Jeśli pacjent słyszy np. w rejestracji, że na dziś nie ma już miejsca do lekarza rodzinnego, a jego stan nie pozwala na to, by czekać kolejne dni, może poprosić o rozmowę z lekarzem, jako że pracownik rejestracji nie może podejmować decyzji medycznych za lekarza”.
W imieniu placówki do zgłoszonych zarzutów odniosła się pielęgniarka naczelna Małgorzata Bartnik-Cwynar.
– Rejestrujemy do lekarza od godziny 8 rano. W danym dniu są limity pacjentów, bo lekarz jest do godziny 15. Natomiast przy zapisach z dnia na dzień obowiązuje limit 10 osób, musimy trzymać miejsca dla pacjentów z puli tzw. nagłych zachorowań. Jeśli na kolejny dzień było już 10 zapisanych osób, dajmy na to z grupy pacjentów przewlekle chorych, to nie mogliśmy dopisać dodatkowego pacjenta albo kogoś skreślić. Można się w takiej sytuacji zapisać za 3 czy 4 dni, czy nawet za tydzień – wyjaśniła zasady obowiązujące w placówce.
Reklama
Jednak czy wizyta za kilka dni będzie odpowiednim sposobem postępowania w przypadku małego dziecka?
– Niestety trzeba w takiej sytuacji przyjść kolejnego dnia. A jeżeli dziecko było mocno chore, na przykład gorączkowało i była sytuacja zagrożenia zdrowia czy nawet życia, to na pewno nie odmówilibyśmy przyjęcia. Zostałoby przyjęte pomiędzy pacjentami. Ale są też sytuacje, że dziecko kaszle od 2 tygodni i rodzic chce, by było przyjęte danego lub kolejnego dnia. Wówczas jeden dzień zwłoki z wizytą niewiele zmieni – słyszymy.
Reklama
Co do internetowej rejestracji, przychodnia problemy z zapisaniem się tą drogą tłumaczy faktem, że odpowiada za nią firma zewnętrzna. – To jest poza nami, mają jakiś problem, który starają się naprawić. Najprawdopodobniej zupełnie zlikwidujemy na naszej stronie e-rejestrację – słyszymy wyjaśnienia przychodni. Pytanie, czy wobec braku skutecznego rozwiązania placówka nie powinna operatora zewnętrznego zmienić, skoro dotychczasowe monity z jej strony nie przyniosły efektu.
Co w takim razie ośrodek zdrowia radzi młodym rodzicom, których dziecko będzie wymagać wizyty u pediatry?
– Przyjść o 8 rano. Nawet jeśli nie będzie na dany dzień wolnych miejsc, w sytuacji zagrożenia zdrowia, a nawet życia chory, gorączkujący pacjent na pewno zostanie przez lekarza przyjęty – pada na koniec deklaracja ze strony przychodni.
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.
Komentarze