Mieszkańcy terenów przygranicznych gminy Radymno mają problem ze znalezieniem miejsca w przedszkolu dla swoich, przede wszystkim tych najmłodszych, pociech. Ich zdaniem dotychczas funkcjonujące rozwiązanie, czyli oddział przedszkolny w szkole w Duńkowicach się nie sprawdza – chcieliby by dzieci w wieku 3-4 lat były przyjmowane także do szkoły w Korczowej.
Jeszcze w połowie czerwca rodzice z Korczowej, Budzynia i okolic wystosowali apel, w którym domagali się zmian w gminnym systemie opieki przedszkolnej. W SP w Korczowej działają wprawdzie oddziały przedszkolne, ale przyjmują tylko pięcio- i sześciolatki. „Nasze dzieci 3- i 4-letnie przekierowano do oddziału przedszkolnego w Szkole Podstawowej w Duńkowicach, a to daleko” – czytamy we wniosku.
W niektórych przypadkach rodzice, by dostarczyć[paywall] dzieci do przedszkola, muszą przejechać nawet 25 kilometrów w jedną stronę. To generuje problemy. Niektórych zniechęca do korzystania z opieki przedszkolnej, innym utrudnia podjęcie pracy, jeszcze inni wybierają placówki spoza gminy i powiatu.
„Wielu rodziców z Budzynia oddało dzieci do przedszkola do Gminy Wielkie Oczy, gdzie te dzieci zostały na kolejne lata nauki, a za nimi poszły pieniądze z dotacji celowych do oświaty” – wyjaśniają w piśmie rodzice. To kwestia jednak mniej problematyczna. Jak się bowiem okazuje, znalezienie miejsca nawet w odległych Duńkowicach do łatwych także nie należy.
„Pierwszeństwo przyjęcia do tego oddziału mają dzieci z okręgu szkoły w Duńkowicach, dla naszych dzieci nie starcza miejsca, a nawet te które uczęszczały tam jako 3-latki, nie mogą kontynuować wychowania przedszkolnego, bo zostały przyjęte dzieci z Duńkowic” – argumentują rodzice z Korczowej.
Jak dodają, mimo że gmina ma taki obowiązek, do połowy czerwca nie wskazano rodzicom, których wnioski zostały odrzucone miejsc , gdzie ich dzieci mogłyby rozpocząć lub kontynuować naukę przedszkolną. Rodzice widzą proste rozwiązanie tego problemu z zakresu polityki prorodzinnej: chcą stworzenia oddziału przedszkolnego w SP w Korczowej przyjmującego najmłodsze dzieci.
Na zbadanie problemu gmina potrzebowała miesiąc. Po tym czasie wójt Bogdan Szylar wystosował odpowiedź . Niestety nie była ona zadowalająca dla wnioskodawców utworzenia pełnoprawnego oddziału przedszkolnego w Korczowej. Wójt jako podstawową przeszkodę wykazał problemy lokalowe.
Jak wyjaśnia,ł by uruchomić odział przedszkolny dla 3- i 4-latków należałyby opracować dokumentację, a następnie przeprowadzić gruntową przebudowę budynku oraz doposażyć pomieszczenia.
„Analizując projekt architektoniczny istniejącego budynku, brak jest miejsca w szkole, które mogłoby spełnić te wymagania, pozostawiając jednocześnie funkcjonujące w budynku klasy” – podsumowuje wójt. B. Szylar w dokumencie przesłanym do rodziców przypomina, że 3- i 4-latki przyjmowane są w 4 miejscach w gminie i organizacja tych oddziałów możliwa była głównie dzięki dotacjom unijnym.
Bezpośrednio argument wprawdzie nie pada, ale w tle pojawiają się kwestie finansowe. Czy słowa wójta można odczytywać jako sugestię, że gminie brak pieniędzy na takie przebudowy?
20 lipca temat potrzeby utworzenia nowych oddziałów przedszkolnych w gminie ma być podejmowany na komisjach rady gminy. Jak poinformowało Stowarzyszenie Kresy Wschodnie Młyny na swoich stronach internetowych, stało się tak za sprawą radnych Jana Fuśka i Ewy Świerk-Jaromi.
Na razie nie wiadomo, czy analiza ta przyniesie jakieś wymierne skutki, choć w kuluarach mówi się, że w sprawę utworzenia oddziału przedszkolnego w Korczowej nie trzeba by wychodzić z dużą inwestycją, a wystarczyłoby trochę dobrej woli i kilka rozwiązań formalno-administracyjnych. Rodzice są zdeterminowani, by sprawę doprowadzić do szczęśliwego finału.
Dalszym jej losom będziemy się przyglądać.
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.
Komentarze