Od trzech tygodni droga na drodze powiatowej w Kobylnicy Ruskiej (gmina Wielkie Oczy) znajdują się szlabany i tabliczki z napisem „teren prywatny”. Postawił je rolnik, który jest właścicielem działek, na których leży kilkusetmetrowy odcinek. Starostwo na tę blokadę nie reaguje.
Czesław Szal już w maju skierował do starosty pismo, w którym poinformował, że od 1 czerwca zablokuje drogę na odcinku, który przebiega przez jego prywatne działki. Zapowiedział również, że usunie z niego nawierzchnię asfaltową. Wyjaśnia, że rozmowy ze starostwem nie przynoszą żadnego rezultatu, choć usiłuje uregulować tę sprawę od 6 lat[paywall].
Mimo zapowiedzi, drogi w czerwcu nie zamknął. – Zbliżały się żniwa. Chciałem, żeby ludzie godnie zwieźli zbiory do domów, nie musieli jeździć objazdami po polnych drogach – argumentuje.
Szlabany postawił dopiero pod koniec sierpnia. Najpierw zablokował pół jezdni, później całą. Na swoje pismo, które wpłynęło do starostwa 14 maja, nie otrzymał odpowiedzi do tej pory.
Zauważyć trzeba, że blokada nie powoduje ogromnych utrudnień, bo objazd wydłuża drogę o nieco ponad 2 km. Miejscowi znają już sytuację, przejezdni nieraz się zapędzą za daleko i muszą zawracać. Wyznaczonych objazdów nie ma. Starostwo chyba nie uwierzyło, że rolnik swoją zapowiedź zrealizuje.
– Staram się o remont tej drogi, ale i gmina i powiat mi tłumaczą, że znajduje się ona na prywatnej działce, nie jest jeszcze wywłaszczona i nie mogą dać pieniędzy – mówi Franciszek Bajan, radny gminy Wielkie Oczy.
– Rozmawiałem jeszcze z poprzednim starostą. Mówiłem, że jeśli rolnik nie ma racji, to niech skierują sprawę do sądu, ale tego nie robili. A mnie nie interesuje jak oni się dogadają. Mnie, jako radnego, interesuje remont tej drogi, która jest w fatalnym stanie, bo nie była remontowana od budowy – podkreśla.
A budowa miała miejsce co najmniej 40 lat temu. Nikt wówczas nie dopełnił formalności związanych z prawem własności. Nie zrobiono tego również w 1999 r., kiedy powołano do istnienia powiaty i tę drogę przekazano w zarząd starostwu.
Pan Czesław twierdzi, że przez lata za drogę znajdującą się na jego działkach płacił podatek. – Dostaję nakaz podatkowy i nic tam nie jest napisane o uldze związanej z tą drogą. Dopiero teraz w gminie mi powiedziano, że nie będę za nią płacił – twierdzi.
Pod koniec maja starostwo skierowało do delegatury urzędu wojewódzkiego w Przemyślu pismo z prośbą o wydanie decyzji stwierdzającej, że właścicielem wspomnianego pasa drogowego jest powiat lubaczowski.– Przez trzy miesiące nie mieliśmy żadnej odpowiedzi, co się z tą sprawą dzieje i na początku września interweniowałem w urzędzie wojewódzkim – mówi geodeta powiatowy Jacek Kopeć.
Dopiero 12 września urząd wojewódzki wydał zawiadomienie o wszczęciu takiego postępowania.
J. Kopeć mówi, że właściciel działek mógł się ubiegać o odszkodowanie do 31 grudnia 2005 r., ale po tym terminie jego roszczenia wygasły. – Pan Szal oczekuje odszkodowania, a my nie możemy go wypłacić. Pozostaje mu skierować sprawę do sądu z powództwa cywilnego, ale doświadczenie pokazuje, że sądy odmawiają roszczeń. Oczywiście, ja nie rozstrzygam, sądy są niezawisłe – zaznacza.
Geodeta powiatowy wyjaśnia, że starostwo już wcześniej zwracało się o komunalizację nieruchomości, ale w świetle ówczesnych przepisów wojewoda odmawiał wszczęcia postępowania.Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.I am extremely intrigued with your article. I adore the manner in which you compose this article. Much obliged to you for imparting this awesome post to us.visit @: -Trend Micro geek squad | netgear-support-number-canada |linksys router setupr login
Ma chłop rację, to jego ziemia.
I am extremely intrigued with your article. I adore the manner in which you compose this article. Much obliged to you for imparting this awesome post to us.visit @: -Trend Micro geek squad | netgear-support-number-canada |linksys router setupr login