Lucjan Gawron w końcu mógł zaliczyć siebie do grona celebrytów, jednak podświadomie wiedział, że to osiągnięcie nie przynosi mu niekłamanego zadowolenia. Siedząc w swoim biurze, w którym pracował oraz oddawał się marzeniom o lepszej przyszłości, odczuwał jakąś duchową próżnię. Owszem, zdobył to, co kiedyś wydawało się gwiazdką na niebie – przeszedł drogę od zwykłego pracownika do bogatego przedsiębiorcy. Chociaż zamożność, wpływy i swoboda pojawiły się u niego niespodziewanie szybko, to nie przyniosły wewnętrznego ukojenia.
autor: Ryszard Hop
Miał czterdzieści pięć lat; był wysoki, ze swoim orlim spojrzeniem uchodził za mężczyznę przystojnego i odpowiedzialnego. Jego żona Gabriela, kochała go, i tworząc z nim szczęśliwą rodzinę, nie była w stanie się domyśleć tego, co zagnieżdżało się w jego duszy. Prawie od początku ich związku żyła w cieniu jego sukcesów, opiekowała się dziećmi, dbała o dom, który, pomimo że spokojny, pełen dostatku i bezpieczny, Lucjanowi zaczynał się kojarzyć z więzieniem.
Gabriela była ładną blondynką, o delikatnych rysach twarzy i z bezmiarem ufności w oczach. Żyła dla dzieci, starając się o ich wykształcenie i wychowanie. Chociaż dla siebie nie oczekiwała wiele, to jednak nie mogła nie dostrzec, że jej mąż zaczyna się oddalać od rodziny. Na początku miała nadzieję, że to zwykłe przytłoczenie obowiązkami, rozmowami, spotkaniami, bankietami dla kontrahentów… Ale z upływam czasu, również ona zaczęła rozumieć, że jej mąż nie jest już takim bezstresowym, dobrym człowiekiem, którego kiedyś miała szczęście poznać.
A Lucjan wpadł w otchłań potrzeby nowych znajomości, nowych pokus. Osobisty urok, kiedyś przynoszący mu szacunek i przychylność innych, teraz stał się narzędziem poznawania i zdobywania kobiet. Stanowiły one dla niego dobitne, chwilowe cele, pozwalające zaspokoić uczucie pustki, ale żadna z nich nie mogła ugasić nieokreślonego pragnienia, które rosło w jego sercu. Im więcej miał pieniędzy, tym bardziej czuł się nieszczęśliwy. Powodem tego była również świadomość, że właściwie całe to swoje powodzenie materialne zawdzięcza kumplowi z wojska, któremu udało się ożenić z kobietą ze społecznego świecznika, i który teraz pomaga mu zdobywać zamówienia.
Zdawał sobie sprawę z tego, że zdradza Gabrielę, kobietę cenniejszą od wszystkich tych „przyjaciółek”, ale pomimo usiłowań, nie potrafił przestać. Wraz z każdą taką nową znajomą, jego poczucie winy wzrastało. „Nie muszę wcale rezygnować z przyjemności, które przynosi mi życie. Zasłużyłem sobie na nie latami ciężkiej harówki” – myślał. Tym sposobem próbował się usprawiedliwić, uciec od przykrej świadomości, że czyni swoje życie coraz bardziej pozbawionym sensu...
Przeczytałeś tylko fragment tekstu. Chcesz przeczytać całość i inne artykuły premium? Nieograniczony dostęp do pełnych tekstów od 19 groszy dziennie! Masz już wykupiony dostęp? Zaloguj się
Pozostało 59% tekstu do przeczytania.
Wykup dostępTwoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.
Komentarze