Patryk Nesterowicz zatrzymał się na chwilę na rogu ulicy Franciszkańskiej. Przemyśl w jesiennym słońcu miał w sobie coś nostalgicznego – liście wirujące na wietrze, ciepły odcień światła, drzewa rzucające cień na brukowane ulice. Był niedzielny, późny poranek, a w centrum miasta spacerowali ludzie. Patryk, student pierwszego roku medycyny, wędrował bez większego celu, ciesząc się chwilą wolności od książek i wykładów.

autor: Ryszard Hop
Jego uwagę przykuła grupka ludzi w kostiumach z epoki, biorących udział w rekonstrukcji historycznej. Na środku Franciszkańskiej, wśród przechodniów, dostrzegł dwie dziewczyny. Pierwsza, wysoka blondynka, dumnie niosła parasolkę, a jej długą, niebieską suknię zdobiły koronki. Obok niej kroczyła młodsza dziewczynka z rudymi włosami, ciągnąc za sobą wózek z lalką. Widok ten sprawił, że Patryk przystanął oczarowany.
To była ona – Zuzanna Wróbel. Choć jej nie znał osobiście, widział ją już wcześniej w okolicznych miejscach, zawsze jednak z daleka. Tym razem wciągnęła go w swoje teatralne przedstawienie, w odległą przeszłość. Jej rudowłosa siostra, Oliwia, wydawała się równie skupiona na swojej roli. Dziewczynki przypominały damy spacerujące przed wojną – uśmiechnięte, eleganckie, pełne niewinności.
Patryk ruszył za nimi, zachowując dystans. Ciekawość popychała go dalej, a w sercu czuł rosnące podekscytowanie. Zuzanna i Oliwia szły pewnie, mijając tłumy na ulicy Kazimierzowskiej, która tętniła życiem. Fontanna na Rynku, gołębie fruwające w powietrzu, a w tle wybrzmiewające dźwięki trąbki z wieży – wszystko tworzyło piękną scenerię.
Nagle mała Oliwia zaczęła poprawiać wózek, którego kółko nie chciało się dobrze kręcić. Spojrzała na siostrę i złośliwie zauważyła:
– Patrz, Zuza, jakaś tyczka wlecze się za tobą!
Zuzanna zaśmiała się, a potem odpowiedziała:
– Jeśli już, to za nami, siostrzyczko.
Śledząc ich rozmowę, Patryk poczuł na sobie lekką presję, ale postanowił działać. Gdy mijał pomnik Henryka Jaskuły, Oliwii niespodziewanie wypadła z wózka. Patryk podbiegł do niej, podniósł zabawkę i uśmiechnął się.
– Hej, hrabiny, zgubiłyście dziecko – powiedział, oddając lalkę Oliwii.
Mała dziewczynka uniosła brwi, po czym zareagowała błyskawicznie...
Przeczytałeś tylko fragment tekstu. Chcesz przeczytać całość i inne artykuły premium? Nieograniczony dostęp do pełnych tekstów od 19 groszy dziennie! Masz już wykupiony dostęp? Zaloguj się
Pozostało 56% tekstu do przeczytania.
Wykup dostępTwoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.
Komentarze