Reklama

Roztocze szuka swojej drogi. Co zrobić, żeby zarabiać na turystyce?

04/07/2015 18:21

Roztocze to piękna i w dalszym ciągu nieodkryta kraina. Czy taką ma pozostać, czy raczej powinna inwestować w rozwój infrastruktury? Co sprawi, że turyści zaczną do niej przyjeżdżać, a mieszkańcy na tym zarabiać?

Powiat lubaczowskie niewątpliwie ma co zaoferować turystom. Wyjątkowa przyroda, wiele zabytków, ale też imprezy poświęcone kulturze regionalnej, jak np. Jarmark Galicyjski w Narolu oraz masowej, jak choćby Cieszanów Rock Festiwal. Na Roztoczu wschodnim czeka ok. 1600 miejsc noclegowych: 1200 w hotelach i 400 w gospodarstwach agroturystycznych. Najwięcej w gminach Narol i Horyniec-Zdrój.

Wodę można pić prosto z rzeki

Dr Marek Wiśniewski, wykładowca akademicki i regionalista z ziemi lubaczowskiej: – Na niewielkim obszarze mamy ponad sto źródeł krystalicznie czystej wody, przefiltrowanej przez liczne warstwy geologiczne. Gdy oprowadzam grupy, to często mówię: kanapki weźcie, ale wody niekoniecznie. Wodę mamy czystą – opowiada.

Na Tanwi znajduje się atrakcja wyjątkowa na skalę europejską[paywall] – naturalne progi skalne, nazywane szypotami. Wśród kolejnych walorów, dr Wiśniewski wymienia: zabytkowe obiekty sakralne, krzyże bruśnieńskie i drzeworyty płazowskie, linię Mołotowa, ogromne obszary leśne i uzdrowiskowy charakter Horyńca-Zdroju z borowiną. – To tylko niektóre atuty. Mało który region Polski może pochwalić się tak wspaniałą przyrodą, geologią i rzeźbą terenu i niezwykłym klimatem – mówi. – Mamy tu specyficzny mikroklimat, który powoduje, że na tym terenie jest najwięcej w Polsce dni słonecznych w roku. Mimo to średnia opadów jest taka sama, ponieważ opady są obfitsze – wskazuje.

Turystyka w służbie mieszkańcom

Dyrektor Muzeum Kresów w Lubaczowie Stanisław Makara zaznacza, że budowanie dróg nie wystarczy. – Co z tego, że będzie droga, jeżeli nie będzie, dokąd nią dojechać, jeżeli zabytki będą zrujnowane i nie będzie można ich zwiedzać. Architektura przyciągnie turystów, jeśli będzie zadbana – mówi.
Dla W. Kapla rozwój turystyki ma służyć mieszkańcom. – Żeby stąd nie wyjeżdżali, ale tutaj tworzyli miejsca pracy poprzez różne inicjatywy, które mogą zaistnieć – mówi. – Jeśli zaoferujemy tylko przyrodę, to turysta przejedzie, może zostawi trochę śmieci i na tym się skończy. Natomiast nam zależy, żeby z tego mogli żyć miejscowi ludzie – potwierdza S. Woś.

Roztocze potrzebuje komunikacji

Łukasz Wilczyński z Planet PR pracował m.in. przy promocji kompleksu turystycznego w Bałtowie oraz województwa świętokrzyskiego, jest współautorem strategii Tras Rowerowych Polski Wschodniej. W naszej rozmowie nie chce używać słowa „promocja”. Woli „komunikacja”. – Promocja polega na przekazie jednostronnym, a Roztocze potrzebuje komunikacji, czyli dwustronności. Trzeba ludzi się zapytać, czego chcą – radzi.
Jego zdaniem należy wykorzystać wyjątkowość przyrody Roztocza. – To jest genialne miejsce, które nie powinno być skalane turystyką masową – uważa. – Nie trzeba wcale znakować szlaków, budować ścieżek rowerowych. Są tu krzyże bruśnieńskie, które mogą służyć jako naturalne wyznaczniki tras. Turysta chce odkryć to, co jest przed nim jeszcze zakryte – mówi.
Zauważa, że Świętokrzyskie do dzisiaj używa hasła „Przyjedź na weekend”. – Ono działa, dlatego, że człowiek przyjeżdża na weekend, ale mu mało. Trzeba zacząć od małych kroków – uważa Ł. Wilczyński.
Aplikacja na Androida

Reklama

Komentarze opinie

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.

Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.

Zaloguj się

Najnowsze rolki



Reklama

Wideo zycie.pl




Reklama