Reklama

Rusza produkcja w Fabryce Wagonów Gniewczyna. Na początek praca dla 50 osób

18/09/2015 09:36

Stanisław Paściak na co dzień zajmował się restrukturyzacją, reorganizacją i doradztwem firmom będącym w trudnej sytuacji finansowej. Na bazie upadłej Fabryki Wagonów Gniewczyna SA zamierza zorganizować przedsiębiorstwo, które odtworzy jej działalność. Produkcja rusza lada chwila, a wraz z nią pojawiają się perspektywy na nowe miejsca pracy.

– Nazwy nie zmieniamy, ponieważ jesteśmy następcą technicznym Fabryki Wagonów w Gniewczynie. Nowe przedsiębiorstwo to spółka z kapitałem polskim i nie ma powiązania z byłymi właścicielami FWG SA. 5 września została podpisana umowa dzierżawy ze stroną słowacką, firmą, która jest właścicielem terenu i infrastruktury, powiązaną z bankiem słowackim, który to przejął[paywall] za długi od byłych właścicieli, Słowaków. Mamy z nimi dziesięcioletnią umowę na dzierżawę terenu wraz z budynkami – informuje prezes nowej spółki Stanisław Paściak.

Przyznaje, że strona słowacka chciała sprzedać należący do niej teren i budynki, ale cena, którą oferowali, była zbyt wysoka. Korzystniejsze było wynegocjowanie umowy dzierżawy z prawem pierwokupu.

Reklama

– Rozmawiam ze Słowakami od marca, w końcu udało się znaleźć rozwiązanie i podpisać umowę, dlatego produkcja może ruszyć,a zakład rozpocząć rekrutację załogi, która będzie się z czasem rozrastać – zaznacza prezes.

Mowa o około 50 osobach. Takie jest w tej chwili zapotrzebowanie, bo spółka nie ma na razie kontraktów na produkcję czy naprawę wagonów, przy których są wymagane certyfikacje, które musi zdobyć. Prezes zapewnia, że ma pracę dla tych kilkudziesięciu osób oraz środki finansowe na wypłaty. Jeśli pojawią się większe kontrakty, znajdzie się więcej wakatów. Liczy też, że jeśli rozejdzie się informacja o uruchomieniu produkcji , pojawią się i zainteresowane zamówieniami firmy.

Reklama

Widzę tu potencjał

Póki co na terenie fabryki znajduje się syndyk, z którym pewne sprawy pozostają niewyjaśnione. Prezes podpisał z nim umowę, która umożliwia używanie maszyn i urządzeń, ale jest to tylko umowa, która nie daje stabilności.

– Syndyk ma zdecydować, co zrobi z maszynami, które należą do niego. Twierdzi, że chce je sprzedać i że będzie robił przetarg. Jeśli sprzeda serce zakładu, a spółce nie uda się go kupić, trzeba będzie się zastanowić co dalej. Kiedyś w fabryce pracowało ponad tysiąc osób, nie wiem, czy ponownie uda się tyle zatrudnić. Analizując dotychczasową historię zakładu, jego potencjał, przewiduję, że w miarę szybko może tu znaleźć zatrudnienie 300 osób. Dla mnie w tej chwili najważniejsi są ludzie. Jeśli zatrudniam kogoś, muszę mu za miesiąc zapłacić. Chcę mieć bezpieczeństwo, mieć budżet dla ludzi, na materiały i produkcję, a nie od razu kupować maszyny – podkreśla Stanisław Paściak.

Reklama

Prezes spółki prowadzi również rozmowy z potencjalnymi inwestorami branżowymi, którzy mogliby wnieść kapitał do zakładu. Chciałby, żeby firma była samodzielna, a nie weszła w ręce kogoś, kto chciałby jedynie wydrenować z niej pieniądze, tak jak było to do tej pory.

– Widzę tutaj perspektywy rozwoju i to nie tylko w ramach produkcji wagonów czy konstrukcji stalowych. Są zaplecza, które można zagospodarować w inny sposób. Chciałbym poddzierżawić także część budynków dla innych przedsiębiorców. Byłem na rozmowie w urzędzie gminy, wójt Ryszard Jędruch jest osobiście zainteresowany uruchomieniem zakładu i wraz z radą deklaruje pomoc. Ma też pomysł, aby zrobić tu podstrefę ekonomiczną. Jestem zaskoczony działaniem gminy i wójta, widoczne jest zrozumienie i zaangażowanie. Cieszy mnie również postawa byłych pracowników, którzy do końca dbali o maszyny i nie zdewastowali ich. Byłem w różnych firmach i uczestniczyłem w wielu sytuacjach kryzysowych. Kiedy zakład upadał, ludzie najczęściej rozkradali majątek, twierdząc, że im się należy jako zapłata. A tu maszyny i stanowiska pracy są w porządku– przyznaje.

Reklama

Precyzja i dobra jakość mają być wizytówką

Prezes spółki uważa, że fabryka ma szanse na rozwinięcie skrzydeł, bo cieszyła się dobrą opinią .

– Kontaktuję się z firmami, dla których produkowano wagony i słyszę pozytywne zdania o ich jakości. Dlatego to był argument za utrzymaniem dotychczasowej nazwy firmy, by nadal kojarzyła się z dobrą jakością i precyzyjnym wykonaniem. Chciałbym skupić się nie tylko na wagonach i konstrukcjach stalowych, ale również wprowadzać pewne innowacje, coś, co będzie nas wyróżniało – podkreśla Stanisław Paściak.

Prezes zapowiedział, że chciałby w przyszłości nawiązać współpracę ze szkołami zawodowymi i technikami oraz z uczelniami wyższymi, jak chociażby Politechnika Rzeszowska, by móc organizować praktyki i staże dla młodych ludzi.
Aplikacja na Androida

Reklama

Komentarze opinie

  • Awatar użytkownika
    gosc - niezalogowany 2015-09-20 21:57:50

    ta to CUD

    odpowiedz
    • Zgłoś wpis
  • Awatar użytkownika
    Obywatel - niezalogowany 2015-09-22 08:32:55

    Bravo. Takich ludzi więcej 

    odpowiedz
    • Zgłoś wpis
  • Awatar użytkownika
    JACENDA - niezalogowany 2017-05-15 08:28:54

    Nastepny karierowicz po KOJDRZE pedale#

    odpowiedz
    • Zgłoś wpis

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.

Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.

Zaloguj się

Najnowsze rolki



Reklama

Wideo zycie.pl




Reklama
Najnowsze wiadomości