– Dostałem z sądu pismo wzywające do zapłacenia grzywny. Kara była dość wysoka, wynosiła 700 złotych. Z wezwania wynikało, że mam trzy dni na wpłacenie. Potem egzekucja. Po wyjaśnieniach okazało się, że faktycznie ukarany ma identyczne z moim imię i nazwisko i omyłkowo wezwanie przyszło do mnie – opowiada pan Jacek z podjarosławskiej miejscowości.
Z wezwania wynikało, że wysokość grzywny określa wyrok z początku września tego roku. Poza wysokością kary, sygnaturą sprawy i sposobem zapłaty były tylko napomnienia, że uchylanie się spowoduje niezbyt przyjemne skutki. Zaskoczony nakazem[paywall] mężczyzna wybrał się do jarosławskiego sądu rejonowego, by dowiedzieć się, za co został ukarany. – Nie miałem pojęcia, o co chodzi. W sądzie dowiedziałem się, że jest to kara za bójkę na jarosławskim Rynku i picie alkoholu. To dodatkowo mnie zaskoczyło. Tym bardziej że nigdy nie byłem nawet legitymowany na Rynku. Nigdy za żadną bójkę nie byłem rozliczany, a tu przychodzi kara i to chyba z górnej półki – mówi pan Jacek.
Kara za chuligańskie wybryki zdziwiła też jego znajomych. – Gdzie mu do bitki. To spokojny chłop. Muchy by nie tknął. Wypije czasem symbolicznie, od święta – mówili, przewidując, że zanim się wytłumaczy, upłynie sporo czasu.
W sądzie dowiedział się, że może składać odwołanie, argumentując je nieścisłościami w dokumentach. Postanowił skorzystać z pomocy prawnika. Jednak zanim to uczynił, wybrał się jeszcze raz do sądu, by dowiedzieć się dokładniej, za co grzywnę wymierzono. Okazało się, że karę nałożono na mężczyznę o takich samych danych. Zgadzało się imię, nazwisko, a nawet imię ojca. Różnica była dopiero przy nazwisku rodowym matki. Wezwanie cofnięto i przeproszono pana Jacka za pomyłkę.
– Wezwanie mnie zaskoczyło. Rozumiem, pomyłki się zdarzają. Tym bardziej, gdy nie ma różnicy w podstawowych danych. Spodziewałem się jednak, że zanim się wytłumaczę, minie sporo czasu. Wizyt w sądzie. Szukania pomocy u prawnika. Było inaczej. Nie dość, że wyjaśniono mi, z jakiego powodu wydano wyrok i orzeczono grzywnę, to przy drugiej wizycie usłyszałem, że to pomyłka i przeproszono mnie za kłopoty – podsumowuje, zaznaczając, że miał szczęście trafić na ludzi, którzy potrafią się przyznać do pomyłki i ją szybko naprawić. – W urzędach to niezbyt częste zjawisko – mówi.
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.
Komentarze