W piątek, 23 października, odbyło się kolejne posiedzenie sądu poświęcone rodzinie Olejarzów z Pruchnika. Przesłuchiwano świadków i analizowano dokumenty. Rozprawa trwała cały dzień i nie zakończyła się wydaniem decyzji. Sąd stwierdził, że nie jest w stanie podjąć jej na szybko i odłożył wyrok jej wydanie do wtorku, 27 października.
Sprawa rodziny z Pruchnika, której w kwietniu tego roku odebrano siedmioro dzieci, toczy się nieprzerwanie. Sąd, decydując o przekazaniu sześciorga z nich do domów dziecka, zaś najmłodszej córki do rodziny zastępczej, miał na uwadze ich dobro. Argumentem były tragiczne warunki materialne. Rodzice nie chcieli się pogodzić z rozstaniem i zaczęli walczyć o powrót dzieci. Po ich stronie stanął Instytut na rzecz Kultury Prawnej Ordo Iuris, reprezentowany przez mecenasa Wojciecha Kaszałowicza. Wspierały ją też inne organizacje, a podczas wrześniowego posiedzenia sądu [paywall] grupka osób zorganizowała pikietę. Wtedy nie zapadła żadna decyzja. Sąd odłożył sprawę do czasu poprawienia warunków materialnych, a burmistrz Pruchnika i część protestujących zapewnili, że rodzinie pomogą.
Na piątkowym posiedzeniu sądu zjawili się rodzice, lekarz opiekujący się rodziną, byli rodzice zastępczy najmłodszej córki, w imieniu Fundacji Pro – Prawo do Życia przyjechał Jacek Kotula, byli też przedstawiciele Kancelarii Prezydenta RP.
– Już jest znacznie lepiej. Wsparcie jest ukierunkowane na długofalową pomoc. Sytuacja w domu zmieniła się radykalnie. Bardzo dużo zrobił burmistrz Pruchnika i miejscowy ośrodek pomocy społecznej. Pomogły stowarzyszenia. Wydaje mi się, że dzieci już mogą wrócić do rodziny – zapewniał W. Kaszałowicz. – Skrzyknęliśmy ludzi dobrej woli i organizujemy konkretną pomoc. Kupiliśmy już 2 łóżka piętrowe, sofę, wersalkę, kuchenkę gazową, lodówkę, 6 kołder i 6 poduszek, 3 szafy, komodę, komplet mebli kuchennych, sprzęt AGD i panele podłogowe. Zamówiliśmy nowe okna – wymieniał J. Kotula. Prezydent RP przekazał dodatkowo stół i 10 krzeseł. Wsparcie nie opiera się tylko na pomocy materialnej. Ojciec zarejestrował się w urzędzie pracy. Na początek ma zostać skierowany do prac interwencyjnych. To daje szansę na stabilne dochody. Dotychczasowa pomoc pozwala na zapewnienie dzieciom warunków mieszkaniowych. Dom jest remontowany, ale największym problemem jest nadal bardzo mała powierzchnia mieszkania. Dziesięcioro osób ma do dyspozycji dwa niezbyt duże pomieszczenia.
Sąd stanął przed poważną decyzją. Z jednej strony rodzina, która chce być razem. Z drugiej bardziej niż skromne warunki i pełno związanych nie tylko z tym kłopotów.Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.Jak by wiedzieli jak jest naprawde to inaczej by sie to potoczyło
Jak by wiedzieli jak jest naprawde to inaczej by sie to potoczyło