Reklama

Samowola budowlana na placu Niepodległości. Pół miliona kary?

To nie jest tekst o sensowności ulokowania w nadsańskim mieście koła widokowego firmy „Robland” z Leszna, bo to nie podlega jakiejkolwiek dyskusji i było pomysłem znakomitym. To tekst o tym, jakie okoliczności temu towarzyszyły i próba odpowiedzi, dlaczego doszło do gorszącego precedensu, złamania wielu przepisów prawa i niemej zgody władz miasta na samowolkę budowlaną.

Pomysł sprowadzenia koła widokowego i uatrakcyjnienia rozrywkowej  oferty miasta, którego autorem był radny niezależny Marcin Kowalski, był kapitalnym posunięciem. To nie podlega dyskusji. Był przysłowiowym strzałem w dziesiątkę, o czym świadczą tłumy mieszkańców miasta i zapewne turystów, ciekawych nowych przeżyć i panoramy tysiącletniego grodu z wysokości ok. 30 m.

Zachwytów nie było końca, co dziwić wcale nie może. Te przykryły nawet szereg nieprawidłowości i przejawów łamania prawa, które działy się od momentu zrodzenia pomysłu do ustawienia i funkcjonowania koła widokowego na placu Niepodległości.

Nie można ich jednak przemilczeć dla dobrego samopoczucia ogółu, bo ten precedens może doprowadzić do sytuacji, nad którymi nikt w przyszłości nie zapanuje.

Twarde prawo, ale prawo

„Dura lex, sed lex”, czyli „twarde prawo, ale prawo” – to stara, rzymska zasada prawnicza, wyrażająca absolutną nadrzędność norm prawa, zgodnie z którą należy bezwzględnie stosować się do przepisów ustawy, niezależnie od ich uciążliwości oraz konsekwencji dla zobowiązanego.

Reklama

Plac Niepodległości znajduje się na terenie zespołu staromiejskiego Przemyśla, w strefie absolutnie ścisłej ochrony konserwatorskiej układu urbanistycznego miasta, wpisanego do rejestru zabytków oraz Pomnika Historii RP. Znajduje się także na terenie niedawno ustanowionego Parku Kulturowego Starego Miasta Przemyśla.

Te fakty sprawiają, że zgoda na ustawienie w tym miejscu owego, około 30-tonowego urządzenia Podkarpackiego Wojewódzkiego Konserwatora Zabytków w Przemyślu była najważniejsza. Priorytetowa, nadrzędna w stosunku do wszystkich innych zgód, o które właściciel terenu powinien się wystarać, a które, niestety, kompletnie zlekceważył. Beata Kot miała poważne wątpliwości...

Z kilku względów, by wspomnieć o ścisłej konserwatorskiej strefie ochronnej, parku kulturowym, ale również przez fakt, że pod placem Niepodległości znajdują się... piwnice. Wiadomo o tym po pracach archeologicznych, związanych z budową pomnika Ojca Świętego Jana Pawła II. Pracach, przeprowadzonych w czerwcu 2007 r., którymi kierował archeolog Zbigniew Jeliński przy udziale archeologa Michała Krzemińskiego.

Nikt, w tym urząd konserwatorski, nie dysponował i nie dysponuje do tej pory danymi, czy plac Niepodległości „utrzymałby” tak spory ciężar. Nie była to więc zła wola, niechęć do kogokolwiek ze strony B. Kot, a jej obowiązek ochrony – zgodnie z prawem – zabytku.

„(...) Ustanowione prawo jest po to, aby go przestrzegać. Czy się to komuś podoba, czy nie. Tworzenie precedensów doprowadza do tego, iż ustanowione prawo jest deptane następnie przez innych. Jeżeli PWKZ nie wydał zgody na postawienie młyna akurat w tym miejscu, wskazując jednocześnie inne lokalizacje, to należy tę decyzję uszanować i zamiast działać emocjonalnie, zastanowić się, czy rzeczywiście usytuowanie młyna np. nad Sanem czy na Zniesieniu nie byłoby lepszą lokalizacją pod względem widokowym (...).

Podziwianie widoków z takiej wysokości w takim miejscu to nie tylko widok Przemyśla, ale też Pogórza Przemyskiego i Gór Sanocko-Turczańskich. Mógłby zarobić przy tym wyciąg, transportując chętnych ze stacji dolnej kolejki. Mógłby, ale niestety ktoś za wszelką cenę chce postawić na swoim...” – tak całą sytuację skomentował pomysłodawca i inicjator powstania parku kulturowego radny Mirosław Majkowski (Wspólnie dla Przemyśla). W tych kilku zdaniach zawarł całą prawdę o tym komediodramacie, z jakim mieliśmy do czynienia przez kilka dni.

Reklama

Jak się zaczęło?

To wytłumaczył prezydent miasta Wojciech Bakun. Po poddaniu pomysłu przez radnego M. Kowalskiego w magistracie doszło do spotkania z właścicielem koła widokowego, któremu zostało zaproponowanych kilka lokalizacji, m.in. Zniesienie, parking przy dolnym wyciągu, plac Rybi i... plac Niepodległości.

Jak poinformował W. Bakun, ze wskazanych lokalizacji najbardziej interesująca dla przedsiębiorcy wydawała się ta przy pl. Niepodległości, wystąpił on więc o pozwolenie na zajęcie pasa drogowego w tym miejscu do Zarządu Dróg Miejskich w Przemyślu. Po konsultacjach z W. Bakunem i jego zastępcą Bogusławem Świeżym dyrektor ZDM Jacek Cielecki zgodę wydał.

„(...) Została sporządzona dokumentacja fotograficzna i protokolarnie został przekazany plac w użytkowanie. W decyzji wydanej przez ZDM zaznaczono potrzebę uzgodnienia lokalizacji urządzenia z konserwatorem zabytków. (...).
Spór, który powstał, jest sporem pomiędzy firmą a konserwatorem. Wszelkie informacje o złamaniu prawa przez miasto są nieprawdą, gdyż jako miasto działaliśmy w ramach swoich kompetencji i wg procedur wypracowanych z PKWZ” – poinformował prezydent miasta.

Reklama

Samowola budowlana

Wystąpienie o wydanie zgody na zajęcie pasa drogowego było jedynym, o jaki pokusił się właściciel koła widokowego. Tyle, że pasa drogowego nie mógł zająć zgodnie z prawem, bo wcześniej nie zwrócił się z wnioskiem do przemyskiego ZDM o wjazd na zabytkowy teren pojazdami nienormatywnymi.

Na placu Niepodległości i przyległościach obowiązuje określony tonaż. Wjazdem złamał przepisy o ruchu drogowym, za co zwykłemu kierowcy wlepiony zostałby mandat karny.

Właściciel koła zupełnie zlekceważył wspomnianą potrzebę uzgodnienia lokalizacji urządzenia z konserwatorem zabytków. Nawet nie wystąpił o wydanie takiej zgody, co potwierdziła Podkarpacki Wojewódzki Konserwator Zabytków w Przemyślu Beata Kot. Instalując tam koło widokowe, złamał więc kolejne przepisy prawa.

Reklama

– Ani dyrekcja Zarządu Dróg Miejskich w Przemyślu, która posiada upoważnienie prezydenta miasta, przed wydaniem zgody na udostępnienie pasa drogowego nie kontaktowała się ze mną, ani nie uczynił tego właściciel koła widokowego, szef firmy „Robland” z Leszna. Niekompletny wniosek o wydanie pozwolenia konserwatorskiego otrzymaliśmy pocztą 21 kwietnia. Wystąpiliśmy o jego uzupełnienie i do dzisiaj nie otrzymaliśmy odpowiedzi. Warto dodać, że zgodnie z przepisami na ustawienie koła widokowego powinno być także pozwolenie ze strony organu nadzoru budowlanego. A organ nie powinien wydać zezwolenia bez pozwolenia konserwatorskiego – powiedziała B. Kot.

– 26 kwietnia byliśmy na kontroli. Wpisem do protokołu zdecydowaliśmy o wstrzymaniu jakichkolwiek robót budowlanych. Dlaczego? Bo stworzenie takiego obiektu, zgodnie z prawem budowlanym, wymaga zgłoszenia. Zgłoszenia do prezydenta miasta, a takowego dokumentu pracownicy montujący koło nie mieli.
Zobowiązaliśmy ich do przekazania tej decyzji właścicielowi. Korespondencja nie została jednak odebrana. Niestety, firma nie dostosowała się do wydanego przez nas postanowienia. Sprawę oczywiście skierujemy do prokuratury. Tak, to absolutna samowola budowlana – potwierdziła Powiatowy Inspektor Nadzoru Budowlanego w Przemyślu Ewa Jagiełło.

Reklama

Wszczęte postępowanie

25 kwietnia br. Podkarpacki Wojewódzki Konserwator Zabytków w Przemyślu B. Kot wydała decyzję wstrzymującą roboty budowlane z rygorem natychmiastowej wykonalności. 26 kwietnia br. wydała decyzję o przywróceniu terenu placu Niepodległości w Przemyślu do poprzedniego stanu, czyli o usunięciu koła widokowego z tego terenu i naprawie zniszczonej nawierzchni do 28 kwietnia br.

Wszystkie dokumenty zostały przekazane do wiadomości prezydenta miasta i m.in. policji.

– Wystosowaliśmy pismo do Zarządu Dróg Miejskich w Przemyślu o interwencję w sprawie uszkodzenia nawierzchni poprzez pojazdy i urządzenia o tonażu znacznie przekraczającym dopuszczalne normy oraz poprosiliśmy o wyjaśnienia, czy ZDM wydał pozwolenie na wjazd tych pojazdów i ustawienie powyższego urządzenia w centrum miasta, gdzie są określone maksymalne ciężary pojazdów. Wystosowaliśmy także pismo do prezydenta miasta z prośbą o udzielenie wyjaśnień. Dotychczas nie otrzymaliśmy odpowiedzi w tej sprawie ani od Zarządu Dróg Miejskich, ani od prezydenta miasta – wyliczyła B. Kot.

Reklama

– 25 kwietnia otrzymaliśmy od konserwatora zabytków zawiadomienie o możliwości popełnienia wykroczenia. 28 kwietnia wszczęliśmy w tej sprawie postępowanie pod nadzorem prokuratury. W tym także w sprawie wjazdu pojazdów nienormatywnych na teren o określonym tonażu – poinformował naczelnik Wydziału Wywiadowczo-Interwencyjnego Komendy Miejskiej Policji w Przemyślu podinspektor Mirosław Dyjak.

– Wszczęte postępowanie dotyczy nieumyślnego uszkodzenia płyty placu Niepodległości. To podlega karze grzywny lub pozbawienia wolności do dwóch lat – dodała rzecznik prasowy Prokuratury Okręgowej w Przemyślu prokurator Marta Pętkowska.

Reklama

Kilkukrotnie próbowaliśmy się skontaktować z właścicielem koła widokowego. Udało się raz. Kiedy grzecznie się przedstawiliśmy, szef firmy „Robland” z Leszna rozłączył się. Potem, niestety, po drugiej stronie była głucha cisza...

Kara? Pół miliona złotych?

Kto mógł wstrzymać prowadzone prace i użytkowanie urządzenia, które funkcjonuje bez potrzebnych zgód, niezgodnie z prawem? Jedyną władną instytucją – zdaniem PWKZ w Przemyślu – jest właściciel terenu, innymi słowy władze miasta Przemyśla. Nie zrobiły tego. Dlaczego?

– W naszej ocenie nie możemy egzekwować decyzji innych organów – stwierdził krótko Witold Wołczyk z Wydziału Promocji i Kultury UM w Przemyślu.

Reklama

Miejski budżet z tytułu zajęcia pasa drogowego (od 25 kwietnia do 15 maja br.) zasiliła kwota 23 tys. 205 zł.

Zgodnie z zapowiedzią władz miasta i szefostwa leszczyńskiej firmy, urządzenie miało funkcjonować na placu Niepodległości do 15 maja br. Jakie kroki zostaną przedsięwzięte po tym fakcie przede wszystkim przez PWKZ w Przemyślu?[paywall]

– Będziemy realizować procedury wynikające z przepisów artykułu 10 a ustawy o ochronie zabytków i opiece nad zabytkami – zapewniła B. Kot.

O czym mówi? O administracyjnych karach pieniężnych:

Reklama

„kto bez pozwolenia wojewódzkiego konserwatora zabytków podejmuje działania, o których mowa w art. 36 (m.in. wykonywanie robót budowlanych w otoczeniu zabytku), podlega karze pieniężnej w wysokości od 500 złotych do 500 tys. zł."


fot.PWUOZ Przemyśl
Uszkodzona nawierzchnia placu Niepodległości.


KiB
Aplikacja na Androida

Reklama

Komentarze opinie

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.

Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.

Zaloguj się

Najnowsze rolki



Reklama

Wideo zycie.pl




Reklama