Przyjęcie urodzinowe zorganizowane w 76. urodziny pani Elżbiety zakończyło się wezwaniem policji przez sąsiadkę i grzywną wymierzoną przez sąd. Starsza pani się jednak odwołała i sprawę wygrała. Kobieta ma żal do policji, że skierowała sprawę do sądu. Komenda argumentuje, że działanie funkcjonariuszy było uzasadnione.
12 kwietnia 2018 r. pani Elżbieta zorganizowała w swoim mieszkaniu przyjęcie urodzinowe. Skończyła 76 lat, a zaproszone przez nią koleżanki również były w podobnym wieku – od 76 do 83 lat. – Około godziny 22 przyjaciółki pożegnały się i wychodziły z mieszkania. Są to kulturalne, wykształcone i poważane w mieście starsze panie. W tym momencie z mieszkania z wyższego piętra wyskoczyła sąsiadka, krzycząc na nas wszystkich, wygrażając i twierdząc, że zakłócamy ciszę nocną – opowiada seniorka.
Kobieta nie ukrywa, że jej i jej koleżankom[paywall] towarzyszyło najpierw zdziwienie, a później oburzenie takim zachowaniem o połowę młodszej sąsiadki. Pani Elżbieta twierdzi, że jej koleżanki schodziły po schodach cicho i spokojnie, a sąsiadka była agresywna, wulgarna i robiła najwięcej hałasu. Zamieszanie trwało może 5 minut, po czym wszyscy rozeszli się do siebie. Po kilku minutach przyjechali policjanci, którzy udali się do sąsiadki. Pani Elżbieta, widząc że wychodzą, zaprosiła ich do siebie i opowiedziała całą sytuację.
Ogromne było jej zdziwienie, gdy jakiś czas później otrzymała wezwanie na komendę w celu złożenia wyjaśnień. Zeznawać musiały także jej przyjaciółki. W marcu br. otrzymała listownie wyrok nakazowy sądu rejonowego, wymierzający jej karę 200 zł grzywny. Pani Elżbieta złożyła sprzeciw. – Chodziło nie tylko o te 200 złotych, które dla mnie, emerytki, nie są małą kwotą. Przede wszystkim jednak nie mogłam się zgodzić na niesprawiedliwość, a to był wyrok niesprawiedliwy. Ja niczego złego nie zrobiłam – podkreśla.
Kobieta zapewnia, że to sąsiadka od 8 już lat dokucza jej, zakłóca spokój w kamienicy i jest kłótliwa, a teraz bezpodstawnie i z premedytacją zawiadomiła policję. Wniesiony sprzeciw okazał się skuteczny. Pani Elżbieta została uniewinniona. Musiała jednak stawić się na rozprawę zarówno ona, jak i jej koleżanki. – Po co to wszystko było? Sprawa o taką błahostkę trwała rok, a powinna być z miejsca umorzona. W końcu zostałam uniewinniona, a Skarb Państwa musiał zwrócić mi 1500 złotych kosztów adwokata – mówi.
Pani Elżbieta uważa, że policja przyjęła słowa sąsiadki na wiarę, nie zweryfikowała sytuacji u pozostałych lokatorów kamienicy i za wszelką cenę dążyła do jej ukarania. Kobieta jest również zniesmaczona postawą policjantki, która ją przesłuchiwała. W ocenie starszej pani, funkcjonariuszka miała zadawać niestosowne i nieadekwatne do sprawy pytania. Nie rozumie też dlaczego starsze osoby musiały chodzić do sądu, mimo że złożyły już zeznania na policji.
Rzecznik KMP w Przemyślu podkomisarz Marta Fac odpiera te zarzuty, argumentując, że wszystkie podjęte przez policjantów działania były prawidłowe. – Pokrzywdzona, która wezwała policję złożyła zawiadomienie o zakłóceniu spoczynku nocnego, niewłaściwym zachowaniem tej pani. W tej sytuacji zadaniem policji było przeprowadzenie postępowania wyjaśniającego w sprawie o wykroczenie z artykułu 51 paragraf 1 kodeksu wykroczeń. W sprawie zostali przesłuchani wszyscy świadkowie, a zebrany materiał uzasadniał skierowanie do sądu wniosku o ukaranie – tłumaczy.
Pani Elżbieta ma zastrzeżenia, że nie zostali przesłuchani funkcjonariusze, którzy przyjechali na interwencję. M. Fac uzasadnia, że nie było takiej potrzeby, ponieważ sporządzili oni notatkę z tego zdarzenia. Ponadto, gdy przyjechali, w kamienicy było już cicho.
Rzeczniczka policji argumentuje, że w tym przypadku nie było podstaw do odstąpienia od skierowania wniosku o ukaranie do sądu. – Policjanci, na podstawie zeznań świadków ocenili, iż pani dopuściła się popełnienia wskazanego wykroczenia – mówi.
Wyjaśnia, że koleżanki pani Elżbiety zeznały, iż były już przy bramie wyjściowej z kamienicy i dopiero wtedy usłyszały na górze głośne rozmowy i krzyki. Nie potrafiły jednoznacznie wskazać, kto zaczął i jakie padły słowa. A według zgłoszenia, prawdziwa awantura rozpoczęła się dopiero po opuszczeniu przez starsze panie budynku.
Co do niewłaściwych pytań, które miały paść z ust funkcjonariuszki, M. Fac odpowiada, że w tej sytuacji wszystkie były uzasadnione.
Tłem sporu – jak w większości tego typu przypadków – jest konflikt sąsiedzki. Potwierdza to rzeczniczka policji. – Sytuacja w tej kamienicy jest nam znana, ponieważ istnieje tam wieloletni konflikt sąsiedzki – zauważa.
Imię bohaterki artykułu zostało zmienione. Pełne dane do wiadomości redakcji.
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.gazeta podaje jednostronne informacjepani wulgarnie obraziła sąsiadów proszących o spokójłatwo można sprawdzićwystarczyło zapytać
a, co spiewaly , muzyke głosno puszczały , ppopiły alkoholu? , już nie pamieta naród jak w latach 80,90 były imprezy, imieniny, świeta czy też inne, spiewy harmonia isąsiedzi nic nie mówili, To już nie wróci.
ta sytuacja znana policji i w całej okolicy , nie chodzi o opisaną imprezę, starsze panie sobie poszły, a ta jedna dawała czadu co się zdarza czesto - taka legenda miejska pani znana szokda, że dziennikarze nie wysilają się żeby posłuchać drugiej wersji a ze uniewinniona wiadomo starsuzka biedna kogo obchodzi co wyrabiaa naród już nie imprezuje, chyba ci co nie pracują, naród wstaje rano żeby zapierniczać na tych co nie pracują
psy statystyki chciały sobie poprawić. To w ich stylu, dop......ić się do starszych osób lub dorwać małolata 1 gramem suszu. Wtedy są ważni, puszą się i z pokazują swą wyższość i przewagę. Natomiast na popaprańców szalejących i wyjących motocyklami są za ciency i udają, że problemu nie ma.
pani daje w palnik od latręce opadająpolicja nie poprawia sobie nią statystyki nie ma mocnychludzie w okolicy mają już dosyc, ale to jest taka biedna staruszka przecież
a kiedyś różaniec wystarczył,a teraz?dostały kobietki 13 emeryture i szaleją
to fakt , że gramami statystyka rosnie, a Kopernika czy czarneckiego z fajka szaleje.
a moze był tam pan z przemysla co rurce tanczy....
Ale jak gòwniarze się tłuką na biombixach do 4 nad ranem to polichi nie na.
policji i całej okolicy znana jest ta właśnie sąsiadka , oraz jej koleżanka , ale o poziomie kultury tych pań trudno rozmawiać
gazeta podaje jednostronne informacjepani wulgarnie obraziła sąsiadów proszących o spokójłatwo można sprawdzićwystarczyło zapytać
a, co spiewaly , muzyke głosno puszczały , ppopiły alkoholu? , już nie pamieta naród jak w latach 80,90 były imprezy, imieniny, świeta czy też inne, spiewy harmonia isąsiedzi nic nie mówili, To już nie wróci.
ta sytuacja znana policji i w całej okolicy , nie chodzi o opisaną imprezę, starsze panie sobie poszły, a ta jedna dawała czadu co się zdarza czesto - taka legenda miejska pani znana szokda, że dziennikarze nie wysilają się żeby posłuchać drugiej wersji a ze uniewinniona wiadomo starsuzka biedna kogo obchodzi co wyrabiaa naród już nie imprezuje, chyba ci co nie pracują, naród wstaje rano żeby zapierniczać na tych co nie pracują