Sensacji w Zawierciu nie było, bo być nie mogło. Różnica w umiejętnościach między jednym z głównych faworytów do gry w Turnieju Mistrzów o awans do Ligi Centralnej, czyli Viretem CMC a poważnie osłabionym SRS NIKO Przemyśl była widoczna. Jednak porażka ekipy Piotra Kroczka ośmioma bramkami jest za wysoka.
Przemyślanie udali się do Zawiercia bez trzech podstawowych graczy. Będącego ostatnio w bardzo dobrej formie Daniela Dutki (choroba), Igora Mroza i Jakuba Kowalika. Do zespołu dołączył co prawda Mateusz Hoim, ale to nie rekompensowało wspomnianych ubytków.
Viret CMC był zdecydowanym faworytem tego starcia i z zadania się wywiązał. Prawdę powiedziawszy – patrząc na przebieg meczu – wywiązał się aż nadto, bo na zwycięstwo różnicą aż 8 bramek absolutnie nie zasłużył. Na triumf, i owszem, ale nie w takich rozmiarach, które mogą sugerować, że SRS NIKO nie miał kompletnie nic do powiedzenia. A tak nie było. Problem w tym, że w co najmniej kilku sytuacjach przemyślanom brakowało koncentracji i maksymalnego dopieszczania piłki. A to z miejsca spotykało się z bezwzględną ripostą przeciwnika.
Biorąc pod uwagę całokształt, Viret CMC wygrał zdecydowanie za wysoko. Tyle, że to jest sport. Tutaj za wrażenie artystyczne nikt punktów nie przyznaje. Cieszyć natomiast mogą kolejne bramki na seniorskich parkietach w wykonaniu 15-letnich Wiktora Lacha czy Adriana Frankowa.
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.
Komentarze