Wraz z nastaniem jesieni wydłużają się kolejki do lekarzy rodzinnych. Sezon zachorowań ruszył pełną parą, na infekcje zapadają dzieci i dorośli. Repertuar zachorowań jest szeroki: mamy covid, powrót ksztuśca, bostonkę, która dziesiątkuje przedszkola oraz szereg innych chorób wirusowych. – Chorują całe rodziny, bo wirusy z łatwością się przenoszą. Za jakiś czas dojdzie nam jeszcze grypa, dlatego teraz jest najlepszy czas, żeby przyjąć szczepienie – mówi lek. med. Anna Mazur-Bahir, specjalista medycyny rodzinnej z przychodni Bahir-Med w Przemyślu.
Początek jesieni i jednocześnie powrót do szkół to zwykle początek sezonu chorobowego. Mam wrażenie, że mamy właśnie w ostatnich dniach prawdziwy wysyp infekcji, gdzie by się nie obrócić, tam znajdzie się ktoś przeziębiony, chory. W gabinetach rzeczywiście w ostatnim czasie przybyło pacjentów?
– Od początku września częstotliwość zapadania na infekcje się nasiliła. Ale tak naprawdę w tym roku sezon infekcyjny zaczął się już w sierpniu. Było bardzo dużo zachorowań na covid. Na szczęście są to zachorowania łagodne.
Jak się objawia covid w tym sezonie? Jakie objawy dominują?
– Osoby szczepione dwoma czy trzema dawkami przechodzą infekcję covidową jak mocniejsze przeziębienie, objawiające się wysoką gorączką, dreszczami, bólami mięśni i głowy, silnym bólem gardła z drapaniem, zatkanym nosem, katarem. Wówczas wystarczy leczenie objawowe. Pamiętajmy jednak, że jeśli po przechorowaniu covid jeszcze długo kaszlemy, trzeba się zgłosić do kontroli, bo odległym powikłaniem infekcji – do trzech tygodni – może być zapalenie płuc. Muszę jednak podkreślić, że na szczęście nie mamy już do czynienia z tak ostrym przebiegiem zachorowań, jakie obserwowaliśmy kiedyś. Jednak obserwujemy, że pacjenci, którzy nie przyjęli szczepionek, a takich jest bardzo dużo, przechodzą infekcję ciężej. Co więcej są osoby bardziej i mniej podatne na zachorowanie, czyli takie, które od początku pandemii przechorowały covid już 4 – 5 razy, co potwierdziły testy. Są i takie, które mimo kontaktu z chorym, nie zapadają na infekcję. Nie wiemy, od czego to zależy.
Jakie jeszcze infekcje dominują obecnie wśród pacjentów?
– Od września mamy u dzieci wysyp infekcji typowo przedszkolnych. Szeroki wachlarz objawów to suchy kaszel, zatkany nos, katar, kłopoty z krtanią. A od dzieci zarażają się dorośli. Obserwujemy więc aktualnie bardzo dużo zachorowań z dużym osłabieniem. Dorośli pacjenci często proszą o zwolnienie, bo nie są w stanie wykonywać swoich obowiązków.
Czy pacjentom robione są testy, pozwalające ocenić, z jaką infekcją mamy do czynienia[paywall]?
– Zawsze lubię wiedzieć, co leczę, dlatego jak najbardziej posiłkuję się testami. Dzięki nim udaje się ustalić, czy mamy do czynienia z covidem, grypą A bądź B czy z RSV, czyli wirusowym zapaleniem płuc. Bo mamy dziś[ i leki dedykowane stricte leczeniu grypy, i inhalacje czy leczenie przeciwzapalne sprawdzające się przy RSV, i wreszcie leki objawowe przydatne przy covidzie. Jeśli chodzi o ten ostatni, pacjenci bardzo boją się testów i często muszę ich przekonywać, że to ważna wskazówka dla lekarza i jednocześnie zapewniać, że nie wiąże się to już dziś z kwarantanną. Dla nas, lekarzy, bardzo pomocne są również tzw. strep testy, pozwalające stwierdzić, jaka bakteria jest sprawcą infekcji gardłowej.
Czas zachorowań na grypę chyba jeszcze przed nami?
– Tak, przypadnie na styczeń – luty, natomiast teraz gorąco namawiam pacjentów na szczepienia. Sama robię to od 25 lat. Szczepionki są naprawdę skuteczne, pod warunkiem, że przyjmujemy je co roku. Bardzo wiele pacjentów starszych, którzy szczepią się co roku, dostrzegają tego pozytywny skutek. Nie tylko nie zachorowali na grypę, ale też nie łapali infekcji wirusowych, jak choćby enterowirusów, które mocno się rozpanoszyły na naszym terenie. Mowa o tak zwanej bostonce, która dominuje w przedszkolach, ale przenosi się też na dorosłych, u których przebiega z bardzo wysoką gorączką i silnymi bólami stawów, nad którymi stworzą się zmiany opryszczkowe. Od sierpnia obserwujemy też bardzo dużo zachorowań na krztusiec, mimo że w Polsce szczepimy na niego dzieci. Dzieję się tak prawdopodobnie ze względu na dużą w ostatnim czasie migrację osób ze wschodu, gdzie szczepionka na krztusiec nie jest obowiązkowa. To ciężka choroba, w ostatnim czasie zmarło w jej wyniku w Rzeszowie 4-letnie dziecko. Było nieszczepione.
Co by Pani poradziła rodzicom przedszkolaków, które wpadają z infekcji w infekcję. Jest na to jakieś antidotum czy po prostu swoje trzeba przejść?
– Ja jestem zwolennikiem naturalnych sposobów zapobiegania infekcjom. Trzeba się jednak pogodzić z tym, że jeżeli dziecko chodzi pierwszy rok do przedszkola, to będzie łapać infekcje. Bo to pierwszy dla niego kontakt z taką ilością bakterii i wirusów. Ryzyko zakażenia jest więc ogromne. Na szczęście 99 procent tych zachorowań to infekcje wirusowe, z którymi organizm powinien sobie poradzić. Nie warto od razu biec do lekarza. Zacznijmy od naturalnych środków, doskonale nam znanych, jak choćby syrop z czarnego bzu, miód czy cytryna. Włączmy leki na obniżenie gorączki, jeśli występuje czy spreje na bolące gardło. Przetrzymajmy malucha w domu. Za dzień – dwa dziecko powinno się z taką infekcją uporać. Dopiero po dwóch dobach obserwacji, jeśli widzimy, że gorączka nie ustępuje, a stan się pogarsza czy dołączają inne objawy, wybieramy się do lekarza. Wówczas przepisze coś mocniejszego z kategorii leków na receptę, a jeśli potrzeba – antybiotyk. Pomocne lekarzom są dziś dostępne w wielu przychodniach aparaty do pomiaru poziomu białka ostrej fazy – CRP, dające wynik po 5 minutach. Decyzję o włączeniu antybiotyku często uzależniamy od wyniku tego badania. Można wówczas go odroczyć i dać organizmowi szansę na zwalczenie infekcji bez jego udziału. Bardzo ważne jest tzw. czujne wyczekiwanie. I to, by rodzic miał zaufanie do lekarza.
Co jeszcze możemy zrobić dla własnego zdrowia i zdrowia naszych dzieci, jak skutecznie zmniejszyć ryzyko złapania wirusa jesienią?
– Pamiętajmy, że ważne jest to, co jemy i to, co podajemy dzieciom. Duża ilość warzyw i owoców to podstawa, tak samo probiotyki, choćby w postaci kiszonek, maślanki, kefiru czy jogurtu naturalnego. W przypadku dzieci sprawdzają się też tzw. probiotyki – szczepionki wprowadzane do jamy ustnej, które stanowią barierę dla wirusów.
Sporo się mówi, że we wzmocnieniu odporności może pomóc suplementacja witaminą D? Zaleca ją Pani pacjentom?
– Trudno z nią przesadzić, jeszcze mi się nie zdarzyło, żeby komuś w badaniu wyszedł prawidłowy lub ponadprzeciętny poziom witaminy D. Najczęściej mamy niedobór. Dorosłym w okresie jesienno-zimowym, od września do końca kwietnia, zalecana jest codzienna suplementacja podstawową dawką 2 tysiące jednostek. U dzieci do 2 roku życia stosujemy witaminę D przewlekle, przez cały rok, a po 2 roku życia w okresie jesienno-zimowym. Podsumowując, warto zadbać o własną odporność i zainwestować w szczepienie na grypę. Szczepionki są bezpieczne, dla dzieci do 18 roku życia i seniorów po 65 roku życia darmowe. Osoby pomiędzy 18 a 65 rokiem życia płacą połowę ceny, czyli około 23 złotych, co nie jest wygórowaną ceną za bezpieczeństwo.
Dziękuję za rozmowę.
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.
Komentarze