Są aktualnymi mistrzyniami i rekordzistkami Polski w wyciskaniu sztangi leżąc. Na swoim koncie mają po kilkanaście złotych medali. Młodsza z sióstr, Marta, zdobyła złoty medal mistrzostw świata w Szwecji w maju br., a jej starsza siostra, Monika, brązowy. Monika zwyciężyła w klasyfikacji OPEN, zostając tym samym najsilniejszą kobietą rozgrywanych w listopadzie w Warszawie mistrzostw Polski techniką klasyczną. Obydwie studiują w PWSTE w Jarosławiu.
– Wszystko zaczęło się w technikum w Łańcucie. Na pierwszych zajęciach z wueu. Nasz obecny trener Adam Bielecki zrobił sprawdzian zręcznościowy w grupie dziewcząt. Chciał sprawdzić, która z nas wyciśnie najwięcej. Poradziłam sobie bez problemu z ciężką sztangą. Trener opowiadał o wyjazdach na zawody, zachęcał, by spróbować swoich sił. Posłuchałam – wspomina Monika. – Na początku zaczęłam ćwiczyć tak bardziej rekreacyjnie. Z czasem przeszło to w regularny trening. Podnosiłam coraz większe ciężary. Mając 18 lat, na pierwszych zawodach zajęłam 4. i 5. miejsce. Były to mistrzostwa Polski do lat 20 i 23 w Nasielsku – dodaje sztangistka. W swoim dorobku ma już[paywall] wiele sukcesów. Wywalczyła IV miejsce w Mistrzostwach Europy Seniorów w Czechach oraz brązowy medal mistrzostw świata w Szwecji. Potem przyszły kolejne zwycięstwa, rekordy i medale. Obecnie jest rekordzistką w swojej kategorii wagowej do 57 kg i najsilniejszą zawodniczką w Polsce. Swoją pasją zaraziła siostrę, która także postanowiła spróbować. Przyglądając się jej poczynaniom, zaczęła trenować.
– Na początku miałam pewne obawy. Bałam się, że nabiorę masy, ale tak się nie stało. Zaczęło mi się coraz bardziej to podobać. Z czasem treningi stały się nie tylko wypełnieniem wolnych chwil. Były czymś więcej. Pojawiła się chęć doskonalenia, stawania się lepszym. No i się udało. Zaczęłam odnosić sukcesy. W maju bieżącego roku zdobyłam złoty medal Mistrzostw Świata w Wyciskaniu Leżąc w Szwecji w kategorii wagowej 52 kilogramy oraz zajęłam, podobnie jak siostra, 4. miejsce w Mistrzostwa Europy Seniorów w Czechach – mówi Marta.
Siostry studiują na tej samej uczelni. Codziennie dojeżdżają prawie 50 kilometrów. Wzajemnie się wspierają i wspólnie cieszą z osiągniętych sukcesów. – Regularnie trenujemy. Średnio trzy razy w tygodniu. Dwa miesiące przed zawodami zwiększamy ilość i intensywność treningów – opowiadają. Pomimo wkładanego wysiłku są zadowolone. Zapewniają, że zawsze z chęcią idą na siłownię, a trening sprawia im radość. Do tego wyjazdy. – Wyjeżdżając, możemy oderwać się od codzienności. Zdobywamy nowe doświadczenia, poznajemy ciekawe miejsca i ludzi – mówią.
Są do siebie podobne. Przez co spotykają się z wieloma zabawnymi sytuacjami podczas zawodów. – Zdarzyło się, że sędziowie pomylili nasze kategorie. Dostałam dyplom siostry, na którym był mój wynik – wspomina Marta.
Dzięki dobrej organizacji godzą naukę z treningami. Starają się też promować dyscyplinę, w której udało im się zajść tak wysoko. Opiekę trenerską nad siostrami pełnią Adam i Grzegorz Bielecki.Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.no i idź na disco-polo i stań takiej na odcisk, to prawdopodobnie szybko nie wstaniesz
no i idź na disco-polo i stań takiej na odcisk, to prawdopodobnie szybko nie wstaniesz