– Od wiosny wyrosło nam największe w okolicy dzikie wysypisko śmieci, z którym nikt nie potrafi się uporać – skarżą się mieszkanki z kamienicy Borelowskiego 5.
Kamienice przy Krasińskiego 49 oraz Borelowskiego 1A, 3 i 5 usytuowane są w łuku, wewnątrz którego jest duża przestrzeń nazywana przez mieszkańców podwórkiem. Trochę na wyrost, gdyż nie ma tu nic oprócz jednej piaskownicy i kilku nędznych spłachetków trawy, a teren najczęściej jest wykorzystywany jako[paywall] miejsce do parkowania samochodów mieszkańców i klientów okolicznych sklepów i lokali. Dla wygody mieszkańców są tam również dwa śmietniki typu altanka, zamykane i zadaszone.
– Cały teren jest kompletnie zaniedbany – mówią mieszkanki i prowadzą na plac pomiędzy kamienicami. – Nieutwardzona droga dojazdowa od Krasińskiego w czasie opadów zamienia się w grząskie błoto sięgające do kostek. Jednak najgorsze jest za śmietnikami. Tuż za pojemnikami na segregowane odpady leżą stare meble, sterty gnijących szmat, połamane plastikowe naczynia, butelki, nawet sztuczna choinka, którą ktoś wyrzucił po świętach.
– Trudno powiedzieć, czyje to dzieło, bo my płacimy za wywóz śmieci i wyrzucamy je do pojemników. Interweniowaliśmy już w straży miejskiej, na policji i w Przedsiębiorstwie Gospodarki Komunalnej. Bez skutku. Prawdopodobnie problem polega na tym, że nie wiadomo, kto odpowiada za ten teren. Pierwsza kamienica od Krasińskiego jest prywatna, 1A przy Borelowskiego należy do spółdzielni mieszkaniowej, kamienicą numer 3 zarządza wspólnota mieszkaniowa, następna należy do Zrzeszenia Właścicieli i Zarządców Domów, a jeszcze następna do Przedsiębiorstwa Gospodarki Mieszkaniowej – wyliczają mieszkanki.
– Naprawdę wstydzę się, kiedy przyjeżdżają do mnie goście i dziwią się, że choć mieszkam w mieście, idąc do mnie, muszą przejść przez błoto obok dzikiego wysypiska śmieci – dodaje jedna z nich.
– Po interwencji mieszkańców strażnicy byli na miejscu. Potwierdzili fakt dzikiego wysypiska i zrobili dokumentację fotograficzną. Ponieważ jest to teren gminy miejskiej, 9 września zgłosiliśmy problem do Wydziału Gospodarki Komunalnej – wyjaśnia komendant Straży Miejskiej w Przemyślu Jan Geneja.
– To nie jedyne dzikie wysypisko w mieście – mówi Dawid Geleta z Wydziału Gospodarki Komunalnej UM w Przemyślu. – Takie miejsca porządkujemy przy pomocy osadzonych z Zakładu Karnego w Medyce. W tym przypadku bardzo się dziwię, że komuś nie chciało się wrzucić śmieci do pojemników, które stoją tuż obok, tylko zostawił je za nimi. Przecież i tak płaci za wywóz śmieci. Jeżeli tylko będą sprzyjające warunki, to do końca miesiąca postaramy się zlikwidować śmietnisko przy ulicy Krasińskiego – zapewnia.
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.Przecież tak wygląda cały Przemysł co w tym nadzwyczajnego. Tu się nic nie zmieniło od 1944 r.
A to ciekawe.Wszyscy mieszkańcy miasta płacą i to duzo za wywóz śmieci.Raptem okazuje się ,że na przestrzeni miejskiej w całości objetej wywozem śmieci jest dzikie wysypisko.Kolejne totalne nieróbstwo służb które opłacamy.W Czechach we wszystkich miastach gdzie tez zaśmieci sie płaci to służby za to odpowiedzialne maja tzw lotne patrole sprzatające miejsca gdzie "przypadkowo" wyrzucono śmieci.Proste i bezproblematyczne
Przecież tak wygląda cały Przemysł co w tym nadzwyczajnego. Tu się nic nie zmieniło od 1944 r.
A to ciekawe.Wszyscy mieszkańcy miasta płacą i to duzo za wywóz śmieci.Raptem okazuje się ,że na przestrzeni miejskiej w całości objetej wywozem śmieci jest dzikie wysypisko.Kolejne totalne nieróbstwo służb które opłacamy.W Czechach we wszystkich miastach gdzie tez zaśmieci sie płaci to służby za to odpowiedzialne maja tzw lotne patrole sprzatające miejsca gdzie "przypadkowo" wyrzucono śmieci.Proste i bezproblematyczne
A gdzie straże miejska ???