Reklama

Społecznego zacięcia miejscowym nie brakuje [zdjęcia]

06/06/2015 09:29

Rodzinna i wesoła atmosfera towarzyszyła imprezie, która odbyła się w świetlicy wiejskiej w Kalnikowie w ostatni dzień maja. Okazje były dwie, więc zorganizowano Dzień Matki i Dzień Dziecka w jednym. Aura dopisała, mieszkańcy też.

O tym, ile się od 2008 roku udało w Kalnikowie zrobić grupie zapaleńców, można się było przekonać podczas ostatniego święta. – Mówi się, że tu bociany zawracają – śmieje się Renata Sidorow, prezes lokalnego Stowarzyszenia Bliżej Siebie.[paywall] – Tymczasem jest wręcz odwrotnie, one tutaj lgną, trudno spotkać ich aż tyle gdziekolwiek indziej na Podkarpaciu. Istotnie Kalników ma coś w sobie – podkreśla. – Niektórzy się z nas śmieją, mówiąc, że jesteśmy frajerami, robiąc tyle za darmo. Ale gdyby nie to, że ludzie u nas faktycznie sami się zebrali i coś zorganizowali, nic by się tu nie działo – dodaje.

A dzieje się wiele. Na rodzinnym święcie było trochę teatru, trochę tańca, muzyki i recytacji, a dla dzieciaków kolorowe dmuchańce zafundowane przez anonimowego sponsora, zaś dla dorosłych piwo i kiełbaski z grilla. Wystarczyło, by wykreować miłą, rodzinną atmosferę i zachęcić mieszkańców do zabawy.

Reklama

Kalników się zmienia, a od 2008 roku, kiedy powstało Stowarzyszenie Bliżej Siebie, zmiany są jeszcze bardziej widoczne. Sprawiły to działania grupki ludzi, którzy postanowili wziąć sprawy w swoje ręce. – Nasza gmina jest biedna – mówi Renata Sidorów. – Nie jest w stanie wspomagać wszystkich naszych inicjatyw, a o środki unijne też jest ostatnio coraz trudniej, dlatego wiele rzeczy robimy własnym sumptem – dodaje.

Jak się robi coś z niczego

Zaczęło się od świetlicy, jeszcze kilka lat temu ten budynek straszył, dziś to chluba stowarzyszenia. Efekt udało się osiągnąć nie tylko za sprawą unijnych funduszy, ale także, a może przede wszystkim ogromu pracy wykonanej przez członków stowarzyszenia. Niedawno oddano tu też do użytku oczyszczony staw wraz z pływającą platformą, na której znajduje się stolik i dwie ławeczki. Całość została wykonana z drewna przez Artura, syna pani świetlicowej, ale to tylko jeden z przykładów tego, jak można zrobić coś z niczego. – Teraz naszym najważniejszym wyzwaniem jest rewitalizacja dworskiego parku, który od lat jest w ruinie – mówi Stanisław Dacko, społecznik i zasłużony członek stowarzyszenia. Sprawa parku jest jego oczkiem w głowie. – W ostatniej chwili dzięki naszym działaniom udało się udaremnić jego sprzedaż w prywatne ręce. Chcemy, by służył mieszkańcom, w planach jest, by gmina przejęła obiekt i udostępniła go pod organizację imprez i dla celów kulturalnych. Nie odpuścimy – deklaruje pan Stanisław.

Reklama

Na kalnikowskim święcie matki i dziecka ze sceną oswajały się dziewczyny z lokalnej grupy teatralnej, prowadzonej przez panią świetlicową. Ciekawy i oryginalny repertuar spotkał się z ciepłym przyjęciem widowni. Jak podkreśliła kilkukrotnie R. Sidorow, liczą na pomoc z zewnątrz. – Chcemy rozwinąć naszą grupę, w tym celu poszukujemy sponsorów i ludzi dobrej woli, którzy zechcieliby pomóc naszym dzieciakom także od strony merytorycznej. Chętnym zwrócilibyśmy koszty dojazdu... – zachęca prezes stowarzyszenia. 

Aplikacja na Androida

Reklama

Komentarze opinie

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.

Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.

Zaloguj się

Najnowsze rolki



Reklama

Wideo zycie.pl




Reklama