Reklama

Spotkanie oko w oko z żubrem, niedźwiedziem czy watahą wilków to codzienność pograniczników [ZDJĘCIA, WIDEO]

Zadaniem strażników granicznych z Bieszczadzkiego Oddziału Straży Granicznej w Przemyślu jest przede wszystkim kontrola i obrona polskiej granicy, na wschodzie i południu. Mają do tego odpowiedni sprzęt i umiejętności. A co, kiedy muszą nieoczekiwanie stanąć oko w oko z dzikimi zwierzętami, które przecież niemal codziennie napotykają na swojej drodze?

Pogranicznicy swoje zadania realizują na różne sposoby: pieszo, konno, motocyklami, quadami, samochodami terenowymi, a także śmigłowcami. Niezależnie od formy patrolu na wyposażeniu posiadają m.in. noktowizory oraz kamery termowizyjne do całodobowego monitorowania granicy.

Jak już wspomnieliśmy, głównym zadaniem jest[paywall] zapewnienie szczelności zewnętrznej granicy Unii Europejskiej. Specyfika Podkarpacia daje jednak możliwość codziennego obcowania z wyjątkową bieszczadzką przyrodą.

– Podczas służby nasi mundurowi stają oko w oko z mieszkańcami lasów, by wymienić choćby: węże, jelenie, łosie, żubry, niedźwiedzie czy watahy wilków. Zupełnie nieświadoma prowadzonej obserwacji i obecności naszych funkcjonariuszy zwierzyna toczy normalne życie, pokazując swoje usposobienie i zwyczaje. Zdarzyło się również, że okazałe osobniki zaglądały z zainteresowaniem niemalże wprost w obiektywy kamer, wykorzystywanych w służbie przez Straż Graniczną – powiedział rzecznik prasowy Komendanta Bieszczadzkiego Oddziału Straży Granicznej ppor. SG Piotr Zakielarz.

Reklama

Z pokorą się wycofują

Zazwyczaj zwierzę nie szuka konfrontacji z człowiekiem, ale... Czasami mogą się zdarzyć sytuacje, że przychodzi mu stanąć oko w oko np. z wilkiem czy niedźwiedziem. Wówczas zwierzęta te mogą się zachowywać agresywnie. To nie są przelewki. Czy pogranicznicy są szkoleni i pod tym kątem? Czy zwierzęta schodzą z drogi, czy jest odwrotnie?

– Podczas bezpośredniego spotkania nasi mundurowi zawsze ustępują im miejsca. W końcu zwierzęta są u siebie, a nie odwrotnie! Nasi funkcjonariusze doskonale znają rejon odpowiedzialności swoich placówek. Wiedzą na przykład, w których miejscach niedźwiedzie mają gawry i gdzie żerują. Zwierzęta też znają nasze trasy. „Umowa” jest taka, że nie wchodzimy sobie w drogę. Jednak wielokrotnie widzieliśmy bacznie obserwujące nas zwierzęta, wówczas zawsze z pokorą się wycofujemy – podsumował ppor. P. Zakielarz.
KiB
Aplikacja na Androida

Reklama

Komentarze opinie

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.

Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.

Zaloguj się

Najnowsze rolki



Reklama

Wideo zycie.pl




Reklama
Najnowsze wiadomości