Reklama

Spotkanie po latach. Basket łączy pokolenia

Każda dziedzina życia z perspektywy upływającego czasu niesie za sobą sporo emocji, wspomnień. Nasila się, gdy te wspomnienia są pozytywne, radosne, nie po okazjonalnym wydarzeniu, ale gdy te mają ciągłość pokoleniową. Takie było przesłanie na niedawnym spotkaniu zawodników uprawiających koszykówkę w przemyskich klubach w przeszłości. To, że koszykówka łączy, to nie slogan a ciąg sportowych zdarzeń, bowiem dyscyplina ta w Przemyślu uprawiana jest od okresu przedwojennego.

Autor: ZAG

Koszykówka należała do powszechnie uprawianych dyscyplin w szkołach średnich, a zwłaszcza w obu przemyskich liceach. Impulsem dalszego zainteresowania młodzieży tym sportem był awans koszykarzy przemyskiej Polonii do II ligi w 1958 r. oraz udział juniorów tego klubu w finale Mistrzostw Polski.

W latach 60. ub. wieku nastąpił etap powszechnego szkolenia i udziału trzech przemyskich klubów w rozgrywkach mistrzowskich. Trenowaniem Czuwaju zajął się profesor II LO Roman Dombrowski, a spod jego ręki wyszło sporo zdolnych i osiągających dobre wyniki zawodników, w tym późniejszy wicemistrz Polski w barwach rzeszowskiej Resovii Ryszard Smolnicki. Drużyna Polnej rywalizowała na szczeblu okręgowym, a w jej funkcjonowaniu pomógł były kapitan Polonii z 1958 r. Ryszard Zamirski. Do Przemyśla przyjeżdżali byli zawodnicy Wisły Kraków, reprezentanci Polski Tadeusz Pacuła i Jerzy Bentkowski. Zwłaszcza ten drugi wniósł spory wkład w rozwój i szkolenie przemyskich klubów. Ryszard Niemiec jako zawodnik Sparty Nowa Huta łączył grę w tym I-ligowym klubie, pracę zawodową i zajęcia z młodzieżą w przemyskiej hali, gdzie na jego treningi przychodziło około setki adeptów basketu.

Reklama

Efekty przyszły

Tak obrany kierunek musiał dać efekt sportowy. Taki miał miejsce w sezonie 1984 – 1985. Drużyna Polonii, tak jak w 1958 r., w oparciu o własnych wychowanków awansowała do II ligi  Szczytowym osiągnięciem koszykówki w Przemyślu był awans Polonii w 1994 r. do ekstraklasy i zdobycie tytułu wicemistrza Polski oraz w kolejnym roku trzeciego miejsca w tych rozgrywkach. Wprawdzie uczyniono to, posiłkując się zawodnikami z zewnątrz, ale w rezerwie gotowi byli zawodnicy miejscowi, którzy cały proces szkolenia przeszli w Przemyślu[paywall].

Dwudniowe spotkanie

28 czerwca br. w przemyskiej hali spotkało się pokolenie koszykarzy, którzy tu zaczynali swoją przygodę z tym sportem. Tu się uczyli, rozgrywali mecze, osiągali sukcesy i ponosili porażki. Tu były ich emocje. Przypomnieli sobie jak wygląda piłka i jak rzucać, by celnie trafiać do dziury umiejscowionej na ponad trzymetrowej wysokości. Zachowali technikę, gorzej było z celnością, bowiem trafiały się „niedoloty” i „pudła”. Meczu nie rozgrywano, w następnym dniu bowiem musieli zmierzyć się z historią i wspomnieniami. W ub.r. prelegentami byli Stanisław Gembarzewski i Mariusz Zamirski, a w tym Jacek Jaszczyszyn. Oprócz historycznych wspomnień jeden z uczestników spotkania odpowiadał na pytanie, co dało mi uprawianie koszykówki.

Reklama

W ub.r. Marek Czarnecki uznał za życiowy sukces zdobycie Akademickiego Mistrzostwa Polski, grając w barwach AZS Lublin, a w tym roku jego brat Leszek opowiadał jakie on i jego koledzy z drużyny przeżywali emocje po awansie w 1985 r. do II ligi. Poszukiwano też potwierdzenia, że koszykówka łączy pokolenia. I padły przykłady. Zaczynając od tych starszych. Mariusz Zamirski przejął koszykarskie geny od swego ojca Ryszarda i kontynuuje je jako zawodnik i trener. Podobnie jest w przypadku Pawła Trojnara, dla którego przykładem był jego ojciec Adam – zawodnik Czuwaju przełomu lat 60. ubiegłego wieku. Bronisław Osiadacz – zawodnik i działacz Polonii dał koszykówce synów  Marka i Jacka. Wreszcie ostatni przykład to Daniel Puchalski. Oprócz starszego Kajetana, drugi syn Maciej z powodzeniem jest kontynuatorem kariery swojego ojca. Takich przykładów na przemyskim podwórku można znaleźć jeszcze sporo. Podczas tych spotkań nie zapomniano o kolegach, którzy odeszli z tego świata. W ub.r. kwiaty złożono na grobie Jerzego Jabłeckiego – wychowanka Polonii, kończącego karierę jako zawodnik I-ligowej Unii Tarnów. W tym roku odwiedzono grób Edwarda Lisiekiwicza, zawodnika i trenera Polonii.

Końcowym postanowieniem spotkania koszykarzy jest oczywiście ich kontynuacja. Tych, którzy uprawiali tę dyscyplinę sportu w Przemyślu, tych spod znaku Czuwaju, Polnej, Polonii.

Aplikacja na Androida

Źródło i opracowanie własne Aktualizacja: 14/07/2024 14:00
Reklama

Komentarze opinie

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.

Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.

Zaloguj się

Najnowsze rolki



Reklama

Wideo zycie.pl




Reklama