Reklama

Stara „Pomona” jak z horroru. Kto kogo blokuje?

Zdewastowany, z powybijanymi szybami w oknach, obdarty z tynku budynek, w którym kiedyś funkcjonował Zakład Przetwórstwa Owocowo-Warzywnego „Pomona”, jest jedną z kilku fatalnych wizytówek miasta. Tym bardziej że znajduje się w bezpośrednim sąsiedztwie dworca zarówno kolejowego, jak i autobusowego. Właściciel tego terenu ma pomysł na jego zagospodarowanie i przywrócenie do normalnego stanu, ale – jak twierdzi – na przeszkodzie stoją urzędnicy.

Na zdewastowanym obiekcie umieszczone są tabliczki z informacją, że budynek jest uszkodzony i grozi zawaleniem. Gmach powstał ponad sto lat temu. Był zapleczem lokalowym dla żołnierzy Twierdzy Przemyśl, czyli koszarami. Potem wprowadziła się do niego słynna owego czasu w nadsańskim mieście „Pomona”. Kiedy zakład upadł, budynek opustoszał i niszczał. Scenariusz stary jak świat i znany nie tylko u zbiegu ulic Rokitniańskiej i Czarnieckiego w Przemyślu. Kilkanaście lat temu teren stał się własnością osoby prywatnej[paywall].

– Budynek nie jest wpisany do rejestru zabytków, ale jest pod nadzorem konserwatorskim i znajduje się w ewidencji gminnej i miejskiej nieruchomości, znajduje się także w zabytkowym układzie urbanistycznym miasta Przemyśla. To oznacza, że właściciel ma obowiązek uzgadniać z konserwatorem wszelkie zmiany związane z bryłą obiektu – tłumaczy Podkarpacki Wojewódzki Konserwator Zabytków w Przemyślu Beata Kot. – W ubiegłym roku gościł u mnie właściciel, który pytał, czy może zostać zmieniona funkcja tego obiektu. Chciał dobudować jeszcze jedną kondygnację i zmienić dach. Chciał przeprowadzić remont i udostępnić ten obiekt. Ale na tym się skończyło. Nic więcej do tej pory do mnie nie dotarło – dodała.

Reklama
W Przemyślu zabytkowych obiektów jest 1770. Wiele z nich znajduje się bardzo blisko siebie. Takich zdewastowanych, jak ten przy ul. Czarnieckiego jest także co najmniej kilka. – Wspomnę na przykład o prewentorium przy ulicy Tatarskiej, budynku po dawnej siedzibie milicji przy Dworskiego czy budynku przy ulicy Lwowskiej 1. Z Przemyśla wiele ludzi wyjeżdża, inwestorzy właściciele boją się inwestować. W wypadku budynku pokoszarowego dobry rozwiązaniem, moim zdaniem, byłyby starania właściciela o wpis do rejestru zabytków. Wówczas mógłby starać się o dotację – powiedziała B. Kot.


fot.ze zbiorów Zygmunta Ziobera
Wizualizacja frontu budynku po remoncie.


fot.ze zbiorów Zygmunta Ziobera
Wizualizacja budynku po remoncie (tył).

Zapadł pat

Właścicielem terenu jest przemyski przedsiębiorca, były międzynarodowy sędzia piłkarski Zygmunt Ziober. Sprawę budynku widzi jednak nieco inaczej niż pani konserwator. – Poprzedniej pani konserwator pomysł na zmianę funkcji i rozbudowę obiektu łącznie z dachem się podobał. Potem się okazało, że wydała negatywną decyzję. Obecna także nie wydała żadnego pozwolenia. Stoję w miejscu. Zapadł pat. Generalnie chciałem tam stworzyć obiekt mieszkaniowo-usługowy. Rozmawiałem na ten temat nawet z panem prezydentem, który poparł pomysł, ale sprawa zatrzymała się na urzędnikach. To zniechęca inwestorów do czegokolwiek. Raz rozmawiałem z deweloperem z Rzeszowa. Zastanawiał się, dlaczego, mimo że przepisy są takie same, załatwienie sprawy w Przemyślu i Rzeszowie to dwa inne światy. Powiem szczerze, że coraz częściej myślę o sprzedaży tego terenu – stwierdził Z. Ziober.

Reklama

Miasto deklaruje pomoc

– Tym budynkiem, a w zasadzie planami co do niego, interesujemy się od dawna. Prezydent już kilka lat temu zapoznał się z koncepcjami jego zagospodarowania i wspierał je między innymi u Podkarpackiego Wojewódzkiego Konserwatora Zabytków. Szczególnie że w tym miejscu mogłyby powstać miejsca hotelowe, na czym nam bardzo zależy, bo wciąż ich w mieście brakuje. Te propozycje nie znalazły jednak poparcia poprzedniego konserwatora. Jeżeli jednak właściciel obiektu nadal chce zrealizować swój pomysł, może liczyć na wszelką możliwą pomoc z naszej strony – podsumował Witold Wołczyk, rzecznik prasowy UM w Przemyślu.

Aplikacja na Androida

Reklama

Komentarze opinie

  • Awatar użytkownika
    Piotr - niezalogowany 2017-03-08 17:43:43

    Trzeba wyjebać ukraińców z Przemyśla. Od razu miasto odżyje.

    odpowiedz
    • Zgłoś wpis
  • Awatar użytkownika
    xx - niezalogowany 2017-03-08 18:16:57

     Tylko zostały WSPOMNIENIA!!    Zakład Przetwórstwa Owocowo-Warzywnego „Pomona” . Pamiętam moje początki  lat pracy 1982 do lat 1992   i Targi w Poznaniu /organizowane 2-a razy do roku /, na które kontrahenci handlu hurtowego zjeżdżali z całej Polski i nie tylko, oraz kolejki stojące po kilka godzin do przedstawicieli  ZPOW "Pomona" z którymi każdy  przedstawiciel handlowy chciał podpisywać umowę na  dostawę ich wyrobów do poszczególnych hurtowni to była renoma i marka "POMONA" dżemy , napoje ,wina a wiśnie w likierze to był hit ogólnopolski .Dziś pozostały tylko wspomnienia ,zniszczono ,zlikwidowano zakład i miejsca pracy nie tylko robotnicze  ale i rolnicze /surowiec do produkcji/. Dziś  straszą oko tylko zdewastowane budynki ,w których jeszcze nie tak dawno żyła produkcja ,która dawała utrzymanie wielu rodzinom w mieście .

    odpowiedz
    • Zgłoś wpis
  • Awatar użytkownika
    julia - niezalogowany 2017-03-08 18:27:07

    Bojkotować sklepy Piotruś Pan i to jest jedyna rada żeby gniazdo os się rozpierzchło .

    odpowiedz
    • Zgłoś wpis

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.

Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.

Zaloguj się

Najnowsze rolki



Reklama

Wideo zycie.pl




Reklama