Zdewastowany, z powybijanymi szybami w oknach, obdarty z tynku budynek, w którym kiedyś funkcjonował Zakład Przetwórstwa Owocowo-Warzywnego „Pomona”, jest jedną z kilku fatalnych wizytówek miasta. Tym bardziej że znajduje się w bezpośrednim sąsiedztwie dworca zarówno kolejowego, jak i autobusowego. Właściciel tego terenu ma pomysł na jego zagospodarowanie i przywrócenie do normalnego stanu, ale – jak twierdzi – na przeszkodzie stoją urzędnicy.
Na zdewastowanym obiekcie umieszczone są tabliczki z informacją, że budynek jest uszkodzony i grozi zawaleniem. Gmach powstał ponad sto lat temu. Był zapleczem lokalowym dla żołnierzy Twierdzy Przemyśl, czyli koszarami. Potem wprowadziła się do niego słynna owego czasu w nadsańskim mieście „Pomona”. Kiedy zakład upadł, budynek opustoszał i niszczał. Scenariusz stary jak świat i znany nie tylko u zbiegu ulic Rokitniańskiej i Czarnieckiego w Przemyślu. Kilkanaście lat temu teren stał się własnością osoby prywatnej[paywall].
– Budynek nie jest wpisany do rejestru zabytków, ale jest pod nadzorem konserwatorskim i znajduje się w ewidencji gminnej i miejskiej nieruchomości, znajduje się także w zabytkowym układzie urbanistycznym miasta Przemyśla. To oznacza, że właściciel ma obowiązek uzgadniać z konserwatorem wszelkie zmiany związane z bryłą obiektu – tłumaczy Podkarpacki Wojewódzki Konserwator Zabytków w Przemyślu Beata Kot. – W ubiegłym roku gościł u mnie właściciel, który pytał, czy może zostać zmieniona funkcja tego obiektu. Chciał dobudować jeszcze jedną kondygnację i zmienić dach. Chciał przeprowadzić remont i udostępnić ten obiekt. Ale na tym się skończyło. Nic więcej do tej pory do mnie nie dotarło – dodała.

fot.ze zbiorów Zygmunta Ziobera
Wizualizacja frontu budynku po remoncie.

fot.ze zbiorów Zygmunta Ziobera
Wizualizacja budynku po remoncie (tył).
Właścicielem terenu jest przemyski przedsiębiorca, były międzynarodowy sędzia piłkarski Zygmunt Ziober. Sprawę budynku widzi jednak nieco inaczej niż pani konserwator. – Poprzedniej pani konserwator pomysł na zmianę funkcji i rozbudowę obiektu łącznie z dachem się podobał. Potem się okazało, że wydała negatywną decyzję. Obecna także nie wydała żadnego pozwolenia. Stoję w miejscu. Zapadł pat. Generalnie chciałem tam stworzyć obiekt mieszkaniowo-usługowy. Rozmawiałem na ten temat nawet z panem prezydentem, który poparł pomysł, ale sprawa zatrzymała się na urzędnikach. To zniechęca inwestorów do czegokolwiek. Raz rozmawiałem z deweloperem z Rzeszowa. Zastanawiał się, dlaczego, mimo że przepisy są takie same, załatwienie sprawy w Przemyślu i Rzeszowie to dwa inne światy. Powiem szczerze, że coraz częściej myślę o sprzedaży tego terenu – stwierdził Z. Ziober.
– Tym budynkiem, a w zasadzie planami co do niego, interesujemy się od dawna. Prezydent już kilka lat temu zapoznał się z koncepcjami jego zagospodarowania i wspierał je między innymi u Podkarpackiego Wojewódzkiego Konserwatora Zabytków. Szczególnie że w tym miejscu mogłyby powstać miejsca hotelowe, na czym nam bardzo zależy, bo wciąż ich w mieście brakuje. Te propozycje nie znalazły jednak poparcia poprzedniego konserwatora. Jeżeli jednak właściciel obiektu nadal chce zrealizować swój pomysł, może liczyć na wszelką możliwą pomoc z naszej strony – podsumował Witold Wołczyk, rzecznik prasowy UM w Przemyślu.
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.Trzeba wyjebać ukraińców z Przemyśla. Od razu miasto odżyje.
Tylko zostały WSPOMNIENIA!! Zakład Przetwórstwa Owocowo-Warzywnego „Pomona” . Pamiętam moje początki lat pracy 1982 do lat 1992 i Targi w Poznaniu /organizowane 2-a razy do roku /, na które kontrahenci handlu hurtowego zjeżdżali z całej Polski i nie tylko, oraz kolejki stojące po kilka godzin do przedstawicieli ZPOW "Pomona" z którymi każdy przedstawiciel handlowy chciał podpisywać umowę na dostawę ich wyrobów do poszczególnych hurtowni to była renoma i marka "POMONA" dżemy , napoje ,wina a wiśnie w likierze to był hit ogólnopolski .Dziś pozostały tylko wspomnienia ,zniszczono ,zlikwidowano zakład i miejsca pracy nie tylko robotnicze ale i rolnicze /surowiec do produkcji/. Dziś straszą oko tylko zdewastowane budynki ,w których jeszcze nie tak dawno żyła produkcja ,która dawała utrzymanie wielu rodzinom w mieście .
Bojkotować sklepy Piotruś Pan i to jest jedyna rada żeby gniazdo os się rozpierzchło .
Ja mialam tam praktyki potem po ukonczeniu sxkoly pracowalam tam wspomnienia mam bardzo dobre moja najfajniejsza majstrowa nazywala sie pani Wladzia Jaroch Do pracy szlo sie z usmiechem na twarzy mimo ze bylo czasem ciezko zwlaszcza w upale ale bylo wesolo .ludzie byli mili dla siebie a ja wiele tam sie nauczylam
do Krystyna - ja natomiast mile wspominam współpracę handlową z Panią Lilą nazwiska nie pamiętam z działu zbytu wyrobów gotowych Pomony ,dziś wielu menadżerów chciałoby posiadać takie umiejętności zawodowe jak P.Lila
To ukraińcy wycinają drzewa, niszczą obiekty zabytkowe itp. itd. etc. ?!?
Obawiam się, że jest już za późno. Te szerszenie mają się świetnie i są coraz bardziej bezczelni w publicznym demonstrowaniu swej przynależności etnicznnej. No i finansowo też lepiej stoją niż Polacy.
Może warto spróbować wrócić życie Pomonie?
Jedyne zapotrzebowanie jakie w naszym mieście ma przyszłość to rozbudowa więzienia.Gmaszysko w założeniu jest ponure ,szybko się wypełni i jeszcze będą kolejki.Jest tyle dzisiaj instytucji przymusu gdzie knąbrnych każda może zamykać.A jest za co od abonamentu za telewizor aż po inne spojrzenie na rzeczywistość niż słuszna partia nakazuje.
Dobrze ze wybory wygralo PIS i obecnie rzadzi.
Jasne, Polska w ruinie tej zapowiedzi PISoBOLSZEWIA nie odpuści.
Tak to oni. I ostatnio w Lidlu wykupili wszystkie kabanosy.
Ktos powinien zrobic porzadek z drzewami na tejze posesji,bo przy mocniejszych podmuchach wiatru strach tamtedy przechodzic.
Wszystkie budynki sakralne czarnych wyglądają jak pałace,to są zakłady produkujące mamonę dla watykańskich okupantów...dla nas te obdarte mury ,śmietniki i uliczny cyrk -procesje.
przecież to bezsprzeczna wina kolejnej ekipy rządowej - absolutny brak zainteresowania gospodarką POLSKI preferują ukraińców - dając im polskie dotacje
Trzeba wyjebać ukraińców z Przemyśla. Od razu miasto odżyje.
Tylko zostały WSPOMNIENIA!! Zakład Przetwórstwa Owocowo-Warzywnego „Pomona” . Pamiętam moje początki lat pracy 1982 do lat 1992 i Targi w Poznaniu /organizowane 2-a razy do roku /, na które kontrahenci handlu hurtowego zjeżdżali z całej Polski i nie tylko, oraz kolejki stojące po kilka godzin do przedstawicieli ZPOW "Pomona" z którymi każdy przedstawiciel handlowy chciał podpisywać umowę na dostawę ich wyrobów do poszczególnych hurtowni to była renoma i marka "POMONA" dżemy , napoje ,wina a wiśnie w likierze to był hit ogólnopolski .Dziś pozostały tylko wspomnienia ,zniszczono ,zlikwidowano zakład i miejsca pracy nie tylko robotnicze ale i rolnicze /surowiec do produkcji/. Dziś straszą oko tylko zdewastowane budynki ,w których jeszcze nie tak dawno żyła produkcja ,która dawała utrzymanie wielu rodzinom w mieście .
Bojkotować sklepy Piotruś Pan i to jest jedyna rada żeby gniazdo os się rozpierzchło .