Reklama

Stefania i Julia z Naddniestrza odwiedziły Mirosława Bara

26/04/2017 14:00

Wzrok, umysł i całe jestestwo Stefanii i Julii skierowany był w jeden punk przez kilkadziesiąt minut spotkania. Młode dziewczyny siedziały na wygodnej kanapie, w małym pokoiku, a tuż obok na wózku inwalidzkim Mirosław, całkowicie sparaliżowany.

Człowiek dumny szczyci się tym kim jest.

Człowiek pyszny szczyci się tym co ma.

                                                                              Władysław Tatarkiewicz /filozof/

 

Wzrok, umysł i całe jestestwo Stefanii i Julii skierowany był  w jeden punk przez kilkadziesiąt minut spotkania.  Młode dziewczyny siedziały na wygodnej kanapie, w małym pokoiku, a tuż obok  na wózku inwalidzkim Mirosław, całkowicie sparaliżowany.

 

„Czy  wiecie co jest moim marzeniem?”

 retorycznie zapytał Mirek.

Reklama

„Moim marzeniem jest podrapać się ręką  w nos”.

 I próbuje podnieść rękę choć 10 cm,

 jakby podnosił ogromny ciężar, ciężar swojego życia --- 

„Kiedyś to osiągnę, może za kilka lat.”

 

Dwie 17-letnie uczennice  Stefania i Julia z Towarzystwa Kultury Polskiej „Jasna Góra”  przyjechały do Polski z Naddniestrza na siedem dni, by uczyć się  języka polskiego,  polskich tańców narodowych i poznać bliżej kulturę swoich przodków. Jednak  nie wiedziały, że  wśród intensywnych zajęć edukacyjnych przyjdzie im poznać marzenia wyjątkowych  ludzi i zmierzyć się z tymi marzeniami.

Reklama

 „Gdy miałem rok i dopiero zaczynałem chodzić – opowiadał dalej Mirek - wiedziałem do czego służy okrągła pokrywka. Tak, taka zwyczajna  pokrywka do garnka. Mnie ona służyła za kierownicę w samochodzie. Gdy rodzice chcieli mieć trochę spokoju, to do łóżeczka dawali mi pokrywkę, a ja już jechałem. Później jeździłem na rajdach samochodowych i zostałem sędzią sportu samochodowego.”

Spotkanie z  Mirosławem niespodziewanie zatarło granice wieku, wolności   i zniewolenia,  zatrzymało też bieg czasu …

Czy to, że  Mirosław nie może wstać o własnych siłach i nic nie może przy sobie zrobić świadczy, iż nigdzie nie wędruje? 

Reklama

„Myślę więc jestem” /Rene Descartes/.

Marzenie  Mirka opiera się na budowaniu sensu i konstytuowaniu owego sensu mimo zniewolenia fizycznego.

Cytując Hegla możemy śmiało powiedzieć:

           „Życiem ducha nie jest takie życie, które lęka się śmierci i ucieka przed 

           zniszczeniem, chcąc pozostać nieskażone, lecz takie życie, które potrafi śmierć

           wytrzymać i w niej się nadal zachować.”

Wartość tego wyjątkowego spotkania z człowiekiem,  jego sensem i istotą,  transcendowała  rzeczywistość toksycznego bytu współczesnego człowieka, zdegradowanego w nieświadomości swej woli, poprzez wypowiadane  puste słowa, zanurzone w bagnie,  z którego nie ma wyjścia, gdyż goni go rządza zdobywania władzy i świata nie do końca odkrytego, poznanego, mającego swój początek i koniec w ograniczonej przestrzeni czasu, którego człowiek nie pojmuje, pojmując jednak czas, który zaczyna się i  kończy w aktualnej chwili konformizmu życia.

Reklama

 „Niebo gwiaździste nade mną, a prawo moralne we mnie” Emmanuel Kant  

Chcecie wiedzieć skąd wzięła się ta wizyta?

Otóż, zaproponowałem to spotkanie, gdyż przypomniałem sobie w cichej zadumie, że  sześć lat temu Stefania  i Julia jako 11-letnie dzieci przebywały na Polonijnym Obozie Letnim  w Przemyślu organizowanym przez Towarzystwo „Jasna Góra” z Tiraspola  i pana Mirosława, wówczas sprawującego funkcję dyrektora Szkoły Podstawowej nr 15  w Przemyślu. Pamiętam jak troszczył się o te dzieci, które przyjechały pierwszy raz do Polski z nieuznanego państwa Naddniestrza, by poznać  Ojczyznę swoich przodków.

Reklama

W inny słoneczny, pogodny dzień w ramach warsztatów języka polskiego  zawiozłem Julię i Stefanię do  mojego przyjaciela Bogusława Iwanowskeigo, rzeźbiarza, poetę, sybiraka, na żywą lekcję prawdziwej historii.

Ta cicha i spokojna Galeria Quo Vadis oddalona jest od dużych aglomeracji miejskich, a odwiedzają ją turyści nie tylko z Polski ale całej Europy.

„Rzeźby po lewej stronie w ogrodzie to alegorie. Dalej stoją rzeźby o tematyce ekologicznej abstrakcyjnej, a tutaj drzewa umierają na  stojąco. -  komentuje Boguś Iwanowski

Reklama

Ten powykrzywiany pień to zgryzota, zawiść i nienawiść”.

Jednak Dzieje Sybiraków są dla mnie czymś szczególnym. Każda z tych prac ukazuje tragedię nieludzkich zbrodni, będących bezgraniczną pogardą dla człowieka. Prawdę o Katyniu i innych miejscach Golgoty Wschodu wyryłem w drewnie, aby w ten sposób ocalić ją od   zapomnienia.

Stefania i Julia złapały głęboki oddech, gdyż tego nie uczą w szkole i zapytały mistrza o rzeźbę leżącą na podłodze.

„Ta rzeźba przedstawia dziecko na rękach matki umierające z głodu na głębokiej Syberii

Reklama

 Marzyłem wówczas, by otrzymać jedną kromkę chleba na dzień po katorżniczej pracy.                    

  Marzyłem , by przeżyć, by świadczyć o tej strasznej zbrodni”.

Bogusław Iwanowski, artysta rzeźbiarz. Przeżył gehennę bolszewickiej kolektywizacji,  obóz pracy w tajdze. Doświadczył w życiu głodu, zimna, nędzy, poniewierki, ukazuje to w swoich rzeźbach. Ukończył  także dzieje Piłsudskiego. Wykonał 70 płaskorzeźb w dębie w tym 30 herbów królewskich z godłem polskim, dzieje królów polski. W ogrodzie sztuki stoją rzeźby poświęcone życiu  Jana Pawła II polskiego Papieża.

Reklama

Jest to pierwsza taka kolekcja w Polsce, a może i na świecie, dłuta jednego artysty. Ojciec artysty walczył u boku Naczelnika Piłsudskiego.

Jest laureatem wielu międzynarodowych i krajowych nagród.

Wystawiał swoje prace między innymi w Stanach Zjednoczonych, Szwajcarii i Francji.

Dla zrównoważenia przeżyć odwiedziliśmy też Zbigniewa Bednarczyka w Ostrowie  k. Przemyśla, współczesnego artystę-rzemieślnika, który wytwarza fajki do palenia tytoniu, które wysyła  na cały świat.

 Zbyszek łączy pasję tworzenia sztuki i biznesu. Osiągnął pozycję lidera tej branży w Polsce i Europie. Szeroka gama produktów w połączeniu z indywidualnym podejściem do każdego wyrobu daje niepowtarzalny i jedyny w swoim rodzaju produkt, czasami dzieło sztuki. Oprowadzając nas po swoim królestwie, stwierdził, że:

Reklama

 „Używając dłut i frezów, jesteśmy w stanie zrealizować najbardziej ciekawe pomysły związane ze sztuką”.

W kameralnej rozmowie ze Zbyszkiem, Julia i Stefania zapytały o inspirację aktów twórczych w fajce.

Ku zaskoczeniu, artysta odniósł się wyłącznie do sfery duchowej i oznajmił, że:

 „Moim marzeniem obecnie jest zbliżenie się do Boga”

 Pani Prezes Natalia Siniawska -Krzyżanowska może być dumna ze swojej młodzieży z Towarzystwa „Jasna Góra” nad którą nieustannie pracuje i współpracuje, wysyła do Polski, by poznali kulturę polską , uczyli się języka, rozwijali intelektualnie, ale też poznawali świat wartości drugiego człowieka.

Reklama

I  na koniec zostało nam jeszcze czwarte marzenie tzw. dodane.

 Przepraszam, to moje marzenie:

 Oficjalnie otworzyć Dom Polski „Wołodyjowski” w Raszkowie i spotkać się w tym  wspólnym Domu z  cała Diasporą Polską, z całej Mołdawii jak jedna rodzina ---

Organizator warsztatów w Przemyślu:

Towarzystwo Kultury Polskiej „Jasna Góra” w Tiraspolu

 



Aplikacja na Androida

Reklama

Komentarze opinie

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.

Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.

Zaloguj się

Najnowsze rolki



Reklama

Wideo zycie.pl




Reklama