Wzrok, umysł i całe jestestwo Stefanii i Julii skierowany był w jeden punk przez kilkadziesiąt minut spotkania. Młode dziewczyny siedziały na wygodnej kanapie, w małym pokoiku, a tuż obok na wózku inwalidzkim Mirosław, całkowicie sparaliżowany.
Człowiek dumny szczyci się tym kim jest.
Człowiek pyszny szczyci się tym co ma.
Władysław Tatarkiewicz /filozof/
Wzrok, umysł i całe jestestwo Stefanii i Julii skierowany był w jeden punk przez kilkadziesiąt minut spotkania. Młode dziewczyny siedziały na wygodnej kanapie, w małym pokoiku, a tuż obok na wózku inwalidzkim Mirosław, całkowicie sparaliżowany.
„Czy wiecie co jest moim marzeniem?”
retorycznie zapytał Mirek.
„Moim marzeniem jest podrapać się ręką w nos”.
I próbuje podnieść rękę choć 10 cm,
jakby podnosił ogromny ciężar, ciężar swojego życia ---
„Kiedyś to osiągnę, może za kilka lat.”
Dwie 17-letnie uczennice Stefania i Julia z Towarzystwa Kultury Polskiej „Jasna Góra” przyjechały do Polski z Naddniestrza na siedem dni, by uczyć się języka polskiego, polskich tańców narodowych i poznać bliżej kulturę swoich przodków. Jednak nie wiedziały, że wśród intensywnych zajęć edukacyjnych przyjdzie im poznać marzenia wyjątkowych ludzi i zmierzyć się z tymi marzeniami.
„Gdy miałem rok i dopiero zaczynałem chodzić – opowiadał dalej Mirek - wiedziałem do czego służy okrągła pokrywka. Tak, taka zwyczajna pokrywka do garnka. Mnie ona służyła za kierownicę w samochodzie. Gdy rodzice chcieli mieć trochę spokoju, to do łóżeczka dawali mi pokrywkę, a ja już jechałem. Później jeździłem na rajdach samochodowych i zostałem sędzią sportu samochodowego.”
Spotkanie z Mirosławem niespodziewanie zatarło granice wieku, wolności i zniewolenia, zatrzymało też bieg czasu …
Czy to, że Mirosław nie może wstać o własnych siłach i nic nie może przy sobie zrobić świadczy, iż nigdzie nie wędruje?
„Myślę więc jestem” /Rene Descartes/.
Marzenie Mirka opiera się na budowaniu sensu i konstytuowaniu owego sensu mimo zniewolenia fizycznego.
Cytując Hegla możemy śmiało powiedzieć:
„Życiem ducha nie jest takie życie, które lęka się śmierci i ucieka przed
zniszczeniem, chcąc pozostać nieskażone, lecz takie życie, które potrafi śmierć
wytrzymać i w niej się nadal zachować.”
Wartość tego wyjątkowego spotkania z człowiekiem, jego sensem i istotą, transcendowała rzeczywistość toksycznego bytu współczesnego człowieka, zdegradowanego w nieświadomości swej woli, poprzez wypowiadane puste słowa, zanurzone w bagnie, z którego nie ma wyjścia, gdyż goni go rządza zdobywania władzy i świata nie do końca odkrytego, poznanego, mającego swój początek i koniec w ograniczonej przestrzeni czasu, którego człowiek nie pojmuje, pojmując jednak czas, który zaczyna się i kończy w aktualnej chwili konformizmu życia.
„Niebo gwiaździste nade mną, a prawo moralne we mnie” Emmanuel Kant
Chcecie wiedzieć skąd wzięła się ta wizyta?
Otóż, zaproponowałem to spotkanie, gdyż przypomniałem sobie w cichej zadumie, że sześć lat temu Stefania i Julia jako 11-letnie dzieci przebywały na Polonijnym Obozie Letnim w Przemyślu organizowanym przez Towarzystwo „Jasna Góra” z Tiraspola i pana Mirosława, wówczas sprawującego funkcję dyrektora Szkoły Podstawowej nr 15 w Przemyślu. Pamiętam jak troszczył się o te dzieci, które przyjechały pierwszy raz do Polski z nieuznanego państwa Naddniestrza, by poznać Ojczyznę swoich przodków.
W inny słoneczny, pogodny dzień w ramach warsztatów języka polskiego zawiozłem Julię i Stefanię do mojego przyjaciela Bogusława Iwanowskeigo, rzeźbiarza, poetę, sybiraka, na żywą lekcję prawdziwej historii.

Ta cicha i spokojna Galeria Quo Vadis oddalona jest od dużych aglomeracji miejskich, a odwiedzają ją turyści nie tylko z Polski ale całej Europy.
„Rzeźby po lewej stronie w ogrodzie to alegorie. Dalej stoją rzeźby o tematyce ekologicznej abstrakcyjnej, a tutaj drzewa umierają na stojąco. - komentuje Boguś Iwanowski
Ten powykrzywiany pień to zgryzota, zawiść i nienawiść”.
Jednak Dzieje Sybiraków są dla mnie czymś szczególnym. Każda z tych prac ukazuje tragedię nieludzkich zbrodni, będących bezgraniczną pogardą dla człowieka. Prawdę o Katyniu i innych miejscach Golgoty Wschodu wyryłem w drewnie, aby w ten sposób ocalić ją od zapomnienia.
Stefania i Julia złapały głęboki oddech, gdyż tego nie uczą w szkole i zapytały mistrza o rzeźbę leżącą na podłodze.
„Ta rzeźba przedstawia dziecko na rękach matki umierające z głodu na głębokiej Syberii
Marzyłem wówczas, by otrzymać jedną kromkę chleba na dzień po katorżniczej pracy.
Marzyłem , by przeżyć, by świadczyć o tej strasznej zbrodni”.
Bogusław Iwanowski, artysta rzeźbiarz. Przeżył gehennę bolszewickiej kolektywizacji, obóz pracy w tajdze. Doświadczył w życiu głodu, zimna, nędzy, poniewierki, ukazuje to w swoich rzeźbach. Ukończył także dzieje Piłsudskiego. Wykonał 70 płaskorzeźb w dębie w tym 30 herbów królewskich z godłem polskim, dzieje królów polski. W ogrodzie sztuki stoją rzeźby poświęcone życiu Jana Pawła II polskiego Papieża.
Jest to pierwsza taka kolekcja w Polsce, a może i na świecie, dłuta jednego artysty. Ojciec artysty walczył u boku Naczelnika Piłsudskiego.
Jest laureatem wielu międzynarodowych i krajowych nagród.
Wystawiał swoje prace między innymi w Stanach Zjednoczonych, Szwajcarii i Francji.
Dla zrównoważenia przeżyć odwiedziliśmy też Zbigniewa Bednarczyka w Ostrowie k. Przemyśla, współczesnego artystę-rzemieślnika, który wytwarza fajki do palenia tytoniu, które wysyła na cały świat.
Zbyszek łączy pasję tworzenia sztuki i biznesu. Osiągnął pozycję lidera tej branży w Polsce i Europie. Szeroka gama produktów w połączeniu z indywidualnym podejściem do każdego wyrobu daje niepowtarzalny i jedyny w swoim rodzaju produkt, czasami dzieło sztuki. Oprowadzając nas po swoim królestwie, stwierdził, że:
„Używając dłut i frezów, jesteśmy w stanie zrealizować najbardziej ciekawe pomysły związane ze sztuką”.
W kameralnej rozmowie ze Zbyszkiem, Julia i Stefania zapytały o inspirację aktów twórczych w fajce.
Ku zaskoczeniu, artysta odniósł się wyłącznie do sfery duchowej i oznajmił, że:
„Moim marzeniem obecnie jest zbliżenie się do Boga”
Pani Prezes Natalia Siniawska -Krzyżanowska może być dumna ze swojej młodzieży z Towarzystwa „Jasna Góra” nad którą nieustannie pracuje i współpracuje, wysyła do Polski, by poznali kulturę polską , uczyli się języka, rozwijali intelektualnie, ale też poznawali świat wartości drugiego człowieka.
I na koniec zostało nam jeszcze czwarte marzenie tzw. dodane.
Przepraszam, to moje marzenie:
Oficjalnie otworzyć Dom Polski „Wołodyjowski” w Raszkowie i spotkać się w tym wspólnym Domu z cała Diasporą Polską, z całej Mołdawii jak jedna rodzina ---
Organizator warsztatów w Przemyślu:
Towarzystwo Kultury Polskiej „Jasna Góra” w Tiraspolu

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.
Komentarze