Dlaczego straszne? Bo drenuje emocjonalnie. Pięć lat temu Schronisko dla Bezdomnych Zwierząt w Orzechowcach w zarząd objął Przemysław Grządziel, pracownik magistracki z działu promocji. Formalnie schronisko należy do miasta Przemyśla.
Dobrze pamiętam czas obejmowania stanowiska przez Przemka (znam go od dziecka, stąd poufałość). Był pełen entuzjazmu, zapału. Zwierzęta kochał od zawsze. Był odpowiednim człowiekiem na odpowiednim miejscu. Schronisko przejął w gęstej atmosferze. Odkąd sięgam pamięcią, z tym schroniskiem od początku były problemy. Albo fatalny dojazd, albo kiepskie (z powodu braku funduszy) warunki przetrzymywania dużej ilości zwierząt, albo droga zasysana śniegiem, albo brak karmy, albo brak boksów, albo boksy nie takie. Ciągle jakiś brak. I jeszcze ten poszum elektrowni wiatrowych.
Przemek i jego poprzednicy byli skazani sami na siebie. Gdyby nie wolontariusze, sponsorzy, ludzie dobrej woli no i, co oczywiste, pieniądze na etat dla Przemka i pieniądze „idące za czworonogami” od niektórych gmin, schronisko dawno już miałoby kłopoty z funkcjonowaniem. Najdziwniejsze jednak w całej historii jest, że nie kwestie ekonomiczne rozstrzygały o rezygnacji Przemka i poprzedników, ale bliźni.
A – jak mawiał Edward Stachura – z bliźnim się trzeba zabliźnić. Zarówno poprzednicy Przemka, jak i on sam najbardziej narzekali niestety na „etatowych” narzekaczy, utrudniaczy, co to nie sieją, nie orzą, a upiją bliźniemu krwi, ile wlezie, bo tak już mają. Przemek nie operuje nazwiskami. Ale to właśnie te ostatnie powody zadecydowały o jego rezygnacji.
Nie wiem, jaka przyszłość czeka schronisko w Orzechowcach. Wiem jedno: bez odpowiednich (czytaj niemałych), zagwarantowanych pieniędzy na profesjonalne funkcjonowanie i wsparcia psychologiczne raczej prędzej niż później następca lub następcy Przemka złapią deprechę. Mają to jak w banku. Na potwierdzenie poddaję pod rozwagę słowa Przemka.
– Wciąż mam w głowie słowa mojego poprzednika: „To schronisko było moim życiem i odebrało mi to życie”. Ta śmierć nikogo niczego nie nauczyła. Tu można się spotkać z bezcenną miłością i wdzięcznością zwierząt, a zarazem z niewyobrażalną ludzką podłością. Przez ostatnie lata oddałem się schronisku i zwierzakom w całości, kosztem swego życia prywatnego i zdrowia. Moja rezygnacja to niezmiernie trudna i bolesna decyzja, to miejsce i zwierzęta na zawsze pozostaną w moim sercu i głowie. Być może kiedyś opowiem swoją historię i to, co tu przeszedłem, teraz wybieram jednak życie, swoje własne – powiedział Przemysław Grządziel.
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.Też zwrócę się po imieniu,bo znam Przemka od dziecka, znam jego ojca i znałem dziadka.Polska to taki dziwny kraj który niszczy ludzi którzy starają być dobrzy i z sercem wykonywać swoją pracę. Popełniłeś Przemku błąd,należało wiele lat temu kupić bilet np do GB,dzisiaj byłbyś poddanym "jej królewskiej mości" i zapewne żyłbyś na właściwym poziomie i co ważne w kraju może nie idealnym bo takiego nie ma ale w miarę normalnym.Rzeczywistość jest taka że kochać można swojego pieska. Schronisko dla psów będzie zawsze albo dziadostwem albo biznesem, panowie weterynarze moje słowa udowadniają. W tym przypadku musi zadziałać biznesowe podejście i innego wyjścia nie ma.Obrałeś drogę która z góry była skazana na porażkę, miłość i emocje w pracy wyniszczają. Schroniska powinni prowadzić weterynarze,ludzie biznesu jak w przypadku znanej wszystkim "kliniki" dla zwierząt.Podobnie zresztą jest z bezdomnymi czy pijakami,schroniska czy wytrzeźwiałki dla nich po winne być prowadzone przez ludzi biznesu czyli w tym przypadku ludzi kościoła, oni doskonale dadzą sobie radę i moim zdaniem niewiele byłoby chętnych do pobytu w tych instytucjach. Nie podejrzewam że dyrektor schroniska kocha bezdomnych a dyrektor wytrzeźwiałki kocha pijaków, niemniej ich i personelu pensje obciążają miasto , natomiast ksiądz czy weterynarz uczyniliby z tych instytucji źródło dochodu. Nie znam przypadku aby weterynarze zrobili coś za darmo jak nie znam takiego przypadku odnośnie działalności kościoła który na wszystkim potrafi zarobić.Życzę Ci powodzenia Przemku,wszystkiego najlepszego.
Ja znam weterynarzy którzy zrobili dla kotów działkowych ZA DARMO sporo rzeczy. Tylko ONI nie chwalą się tym na FACEBOOK-u. I też nie robią zbiórek....
Poprzednikiem magistra Grządziela był pan Milke panie redaktorze. A sam Kierownik , jak zwykle operuje insynuacją, bo jakby cokolwiek powiedzał można by sprawdzić czy to prawda. Bo pisanie "wiem ale nie powiem" to takie w stylu ministra Macierewicza. Podobnie jak łzawe teksty o pracy kosztem zdrowia. Szkoda że Pan nie zapytał o dziwne umowy z weterynarzami, o wyrzucanie wolontariuszy, o kulejące adopcje. To niewątpliwie burzy wykreowany starannie wizerunek męczennika dla zwierząt, jakże wygodny gdy można przy okazji dowalić obecnej władzy.
Gosciu. Wladzy nie trzeba dowalac, bo ona sie sama wali.
A może by tak wprowadzić w życie następujące rozwiązanie tegoż niekończącego się kłopotu i utrapienia !?!W WARSZAWIE OTWIERAJĄ PIERWSZA RESTAURACJĘ Z PSINĄ - SERWOWANY ''GULASZ Z PSIEGO MIĘSA'' - FRONDA.PLYOUTUBE.COM - 5 POWODÓW BY ZJEŚĆ SWOJEGO PSAYOUTUBE.COM - ON TO ZROBIŁ! MIĘSO I ZUPA Z PSA
Nie pij więcej i zmień dealera. Chyba że napisałeś to dla prowokacji ??? Odnośnie schronisk tak na poważnie to nigdy nie będzie dobrze dopóki nie będzie dużych nakładów finansowych na sterylizację zwierząt bezdomnych.
Schronisko w Orzechowcach w końcu przestanie byc biznesemdobrze ,że Przemuś odszedł bo raczej nie miał nic do powiedzenia a mam nadzieję że nowy Kierownik w końcu nie da sobą rządzić a i zwierzętom będzie żyło się lepiej.
Też zwrócę się po imieniu,bo znam Przemka od dziecka, znam jego ojca i znałem dziadka.Polska to taki dziwny kraj który niszczy ludzi którzy starają być dobrzy i z sercem wykonywać swoją pracę. Popełniłeś Przemku błąd,należało wiele lat temu kupić bilet np do GB,dzisiaj byłbyś poddanym "jej królewskiej mości" i zapewne żyłbyś na właściwym poziomie i co ważne w kraju może nie idealnym bo takiego nie ma ale w miarę normalnym.Rzeczywistość jest taka że kochać można swojego pieska. Schronisko dla psów będzie zawsze albo dziadostwem albo biznesem, panowie weterynarze moje słowa udowadniają. W tym przypadku musi zadziałać biznesowe podejście i innego wyjścia nie ma.Obrałeś drogę która z góry była skazana na porażkę, miłość i emocje w pracy wyniszczają. Schroniska powinni prowadzić weterynarze,ludzie biznesu jak w przypadku znanej wszystkim "kliniki" dla zwierząt.Podobnie zresztą jest z bezdomnymi czy pijakami,schroniska czy wytrzeźwiałki dla nich po winne być prowadzone przez ludzi biznesu czyli w tym przypadku ludzi kościoła, oni doskonale dadzą sobie radę i moim zdaniem niewiele byłoby chętnych do pobytu w tych instytucjach. Nie podejrzewam że dyrektor schroniska kocha bezdomnych a dyrektor wytrzeźwiałki kocha pijaków, niemniej ich i personelu pensje obciążają miasto , natomiast ksiądz czy weterynarz uczyniliby z tych instytucji źródło dochodu. Nie znam przypadku aby weterynarze zrobili coś za darmo jak nie znam takiego przypadku odnośnie działalności kościoła który na wszystkim potrafi zarobić.Życzę Ci powodzenia Przemku,wszystkiego najlepszego.
Ja znam weterynarzy którzy zrobili dla kotów działkowych ZA DARMO sporo rzeczy. Tylko ONI nie chwalą się tym na FACEBOOK-u. I też nie robią zbiórek....
Poprzednikiem magistra Grządziela był pan Milke panie redaktorze. A sam Kierownik , jak zwykle operuje insynuacją, bo jakby cokolwiek powiedzał można by sprawdzić czy to prawda. Bo pisanie "wiem ale nie powiem" to takie w stylu ministra Macierewicza. Podobnie jak łzawe teksty o pracy kosztem zdrowia. Szkoda że Pan nie zapytał o dziwne umowy z weterynarzami, o wyrzucanie wolontariuszy, o kulejące adopcje. To niewątpliwie burzy wykreowany starannie wizerunek męczennika dla zwierząt, jakże wygodny gdy można przy okazji dowalić obecnej władzy.