Reklama

Straszny Dwór na zamku w Krasiczynie

W niedzielny wieczór, 5 września, dziedziniec krasiczyńskiego zamku zapełnił się melomanami. Trzeba było dostawiać krzesła, tylu chętnych chciało wysłuchać opery Stanisława Moniuszki „Straszny dwór”.

Sztandarowe dzieło Stanisława Moniuszki, skomponowane w drugiej połowie XIX wieku, z librettem Jana Chęcińskiego wykonali soliści i filharmonicy Orkiestry Polskiej Opery Królewskiej pod batutą Dawida Runtza.

Publiczność ciepło przyjmowała wszystkie partie solowe. Entuzjastycznie reagowała na najbardziej znane: „Arię z kurantem”, „Arię Skułoby” z III aktu: „Ten zegar stary”, a finałowego „Mazura” z czwartego aktu muzycy zagrali na bis.

Swoją operę komponował Moniuszko w Polsce rozbiorowej, w czasie powstania styczniowego. Premiera odbyła się półtora roku po jego upadku: 28 września 1865 w Teatrze Wielkim w Warszawie. Doświadczenie zaborów, germanizacji, rusyfikacji wpłynęło na[paywall] charakter dzieła. Cenzura carska zdjęła operę po trzech przedstawieniach.

Moniuszko już nigdy jej nie usłyszał w polskich salach koncertowych. Prosta historia libretta, oparta na miłosnej intrydze, nie zwiodła czujnych carskich urzędników. Szlachecki dworek, kontusze, tradycja zawarta w wykowywanych pieśniach i tańcach (mazur, polonez, krakowiak).

Całość dopełniał patriotyczny ton w najważniejszych partiach solowych. Wolnościowy nurt opery, połączony z romantycznym krzepieniem serc i ducha zniewolonych Polaków, nie wróżyły kompozytorowi i jego dziełu nic dobrego. A jednak. Opera doczekała się przymiotnika „Narodowa”, wielu przedstawień poza granicami rozbiorowymi, a w późniejszych dziejach Polski była oparciem dla kolejnych niepokornych pokoleń znad Wisły.

Reklama

Ale czy krzepi nadal?

Pewnie mają swoje zdanie na ten temat uczniowie podstawowych, średnich szkół muzycznych, a także wychowankowie ambitnych polonistek, które w misyjnym uniesieniu katują fanów Maty i Beyoncé najsłynniejszymi ariami opery Moniuszki. Ale nie ma rady, jak mus to mus.

Reakcja publiczności na krasiczyńskim dziedzińcu dowodzi jednak dziarskiej żywotności dzieła. Czy w „Strasznym dworze” kryje się coś, co mogłoby być komentarzem do naszego tu i teraz? Gdy odłożymy na bok sarmacki sztafaż, a patriotyczny nurt opery potraktujemy poważnie, czyli nie ckliwie, to dzieło Stanisława Moniuszki nabrać może zaskakujących i aktualnych odcieni.

Reklama

Przedstawienie w Krasiczynie było kolejnym wydarzeniem kulturalnym zorganizowanym przez Fundację Pro Arte Et Historia. Dofinansowano je z funduszy Ministerstwa Kultury, Dziedzictwa Narodowego i Sportu, pochodzących z Funduszu Promocji Kultury – w ramach programu „Muzyka”, realizowanego przez Narodowy Instytut Muzyki i Tańca. Wstęp był bezpłatny.


AW
Aplikacja na Androida

Reklama

Komentarze opinie

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.

Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.

Zaloguj się

Najnowsze rolki



Reklama

Wideo zycie.pl




Reklama