– Dopóki szukają, jest nadzieja – mówił ksiądz podczas odprawionej w środę, 23 sierpnia, mszy w intencji szybkiego zakończenia akcji poszukiwawczej Rafała, prowadzonej na słowackim zalewie Zemplínska Šírava. Mieszkańcy Wolicy, rodzinnej miejscowości młodego strażaka, nie spodziewają się, że zobaczą go jeszcze żywego. Chcą tylko szybkiego wyjaśnienia sprawy.
Rafał wypłynął w sobotę ze znajomymi na zalew. Nie wrócił. – Wydarzyło się nieszczęście – mówią ludzie, zastrzegając, że młody mężczyzna na pewno nie ryzykował i do tragedii się nie przyczynił.
– Dusza człowiek. Sobie odmówił, by pomóc innemu[paywall]. Najbliższy kolega. Zawsze można było na niego liczyć – wspominają ludzie.
Rafał wybrał się na jeden z największych zlotów motocyklowych nad Zemplińską Siravą z dwójką znajomych. Pojechali na trzech motocyklach. W sobotę wybrali się popływać rowerkiem wodnym po zalewie. – Nie wiemy dokładnie, co się stało. Czy sam wszedł do wody, czy wypadł. Krążą różne wersje – mówi Bartłomiej Duliban, naczelnik OSP w Wolicy. – Mówią o zawale albo udarze. Trudno powiedzieć, skąd przyszło nieszczęście. Na pewno sam się nie przyczynił. Był za bardzo zrównoważony. Nie należał do ryzykantów. Alkohol, który często jest przyczyną utonięć, nie wchodzi w grę. Był zapalonym motocyklistą i nie pił go wcale – zapewnia Łukasz Jarzębak, prezes wolickiej OSP. – Podcięło mi nogi, gdy się dowiedziałem o nieszczęściu. Tyle kilometrów przejechał. Zabrała go woda – dodaje.
Na Słowacji trwają poszukiwania. Dzień po zdarzeniu motocykl Rafała wrócił na lawecie do Wolicy. Przyjechał razem z pojazdami znajomych. Oni nie byli w stanie prowadzić motocykla po tym, co przeżyli.
– Trudno się pogodzić z taką tragedią. To był wspaniały chłopak. Jeden z najfajniejszych strażaków, jakich poznałam – mówi Grażyna Pieniążek, wójt gminy Gać. –Nikomu nie odmówił pomocy. W poprzedniej kadencji był naczelnikiem naszej straży. Dzięki niemu mamy nowy samochód. Teraz był wiceprezesem – wspomina B. Duliban. O tragedii mówią w całej gminie. Wielu mieszkańców dotknęła bezpośrednio. Znali Rafała. Wiedzieli, że można na niego liczyć. – Miał yamahę. Myślał o nowym motorze. Już go nie kupi – mówią. Druh Rafał miał 31 lat. Był kawalerem.
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.[*] śmigaj po niebieskich autostradach :( takich jak ty nie ma wielu [*]
już po nadziei, teraz należy go pochować... wyrazy współczucia dla rodziców
Szkoda ze go nie znałeś bo przyjaciela stracił byś jak ja. Szerokich tras do następnej przejażdżki
[*] śmigaj po niebieskich autostradach :( takich jak ty nie ma wielu [*]
już po nadziei, teraz należy go pochować... wyrazy współczucia dla rodziców
Szkoda ze go nie znałeś bo przyjaciela stracił byś jak ja. Szerokich tras do następnej przejażdżki