Zwycięstwo polskich siatkarzy w mistrzostwach świata krzepi. Od 1974, a więc od pierwszego złotego mundialowego medalu polskiej reprezentacji, a mamy ich już trzy, właśnie siatkówka stała się naszą sportową wizytówką. Nie piłka nożna, lekkoatletyka, czy nawet skoki narciarskie.
Ta ostatnia dyscyplina przez wiele lat bazowała głównie na genialnych indywidualnościach, więc trudno mówić o dyscyplinie jako całości. Fortuna, Bobak, Małysz, Stoch są gigantami – ale paradoksalnie polską markę skoków buduje dopiero od kilku sezonów Austriak (Stefan Horngaher) wspomagany przez cały sztab szkoleniowy, medyczny, sponsorski.
Wielkiej, systematycznej kontynuacji nie doczekały się wspomniane wyżej piłka nożna, lekkoatletyka, boks czy inne dyscypliny, dzięki którym też przeżywaliśmy dni chwały. Siatkówka z jakiegoś, nie do końca zrozumiałego dla mnie powodu, od początku swoich sukcesów wymykała się naszej rodzimej bylejakości, improwizacji, bałaganu organizacyjnego. Szczyciła się profesjonalną, obliczoną na lata pracą z dziećmi i młodzieżą.
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.
Komentarze