W 1991 roku uchwałą z dnia 27 marca w Przemyślu utworzono Straż Miejską. Dwadzieścia siedem lat minęło od powołania nowej, umundurowanej formacji. Przyzwyczailiśmy się już do widoku strażników, którzy wrośli w pejzaż miasta i do ich czerwonych radiowozów.

fot.Jacek Szwic
Zaproszeni goście, strażnicy i pracownicy cywilni podczas uroczystej akademii na Zamku Kazimierzowskim.
Na początku trochę z nich pokpiwano. Ludzie mówili: – O! Czarni idą. Teraz, kiedy trzeba uratować psa, sprowadzić z drugiego piętra staruszkę, odwieźć nietrzeźwego do „żłobka” albo uspokoić sąsiada, ludzie dzwonią pod 986. Oczywiście są też tacy, którzy nie darzą sympatią Straży Miejskiej, ale każda formacja stosująca represje wobec tych, którzy naruszają albo łamią prawo, nie jest przez nich lubiana[paywall].
W piątek, 6 października, przemyscy strażnicy obchodzili swoje święto, które tradycyjnie rozpoczęło się mszą świętą w archikatedrze. Następnie na Zamku Kazimierzowskim odbyła się uroczysta akademia, podczas której komendant SM Jan Geneja w swoim wystąpieniu zapytał: – Czy jest co świętować?
– Chyba najlepszą odpowiedzią jest to, co społeczeństwo o nas sądzi, a uważam, że przez nie jesteśmy oceniani coraz bardziej pozytywnie. Z kolei prezydent Przemyśla Robert Choma podziękował strażnikom i komendantowi za służbę na rzecz miasta i złożył im życzenia. Następnie z życzeniami występowali parlamentarzyści, przedstawiciele służb i organizacji.
Na koniec do słów komendanta nawiązała siostra Gabriela ze Zgromadzenia Sióstr Felicjanek, która podziękowała strażnikom za ich pracę i przypomniała, jak to ubiegłej zimy w całym kraju zamarzło ponad stu bezdomnych i nietrzeźwych, a u nas nikt. – To dzięki wam, panowie – zakończyła. Już zupełnie na finał części oficjalnej fajkarz i organizator przemyskiego Święta Fajki Zbyszek Bednarczyk ze sceny odśpiewał ułożone przez siebie specjalnie na tę okazję Tango przemyskiej Straży Miejskiej.
Później przy kawie i ciastkach, w otoczeniu obrazów Mariana Fidy, już na luzie zaczęły się rozmowy i wspomnienia. – Ale tylko te dobre, takie na wesoło, bo o przykrych historiach, których nie brakuje w naszej służbie, nie chcemy pamiętać – zastrzegali strażnicy.
– Pamiętam, jak byłem jeszcze na dyżurce – zaczyna jeden z nich. – Codziennie rano dzwoniła starsza pani i mówiła, że ją, „akówkę”, za pomocą radarów chcą zamordować. Trzeba było coś z tym zrobić, a jej chodziło o anteny satelitarne, których pełno dookoła. Trzeba z nią było rozmawiać i tak uspokajaliśmy ją może przez pół roku. – To jeszcze nic – wtrąca drugi, z 27-letnim stażem w SM.
– Kiedyś z kolegą patrolowaliśmy miasto i otrzymaliśmy zgłoszenie od młodych chłopaków, że nad Sanem, w okolicy mostu Siwca, jacyś mężczyźni coś robią kobiecie. Jedziemy na miejsce, a tam wianuszek gapiów. Pośrodku na trawie leży kompletnie rozebrana i pijana kobieta, na niej mężczyzna, a obok drugi. Musieliśmy coś z tym zrobić. Panowie jeszcze jakoś trzymali się na nogach, ale pani powiedziała, że jest jej dobrze i długo musieliśmy jej tłumaczyć, żeby się ubrała. Oczywiście całe towarzystwo wylądowało w izbie wytrzeźwień i skończyło się to wnioskiem do sądu. No cóż, ludzie, jak się napiją, tracą rozum. Innym razem na skrzyżowaniu koło straży pożarnej zobaczyłem nalanego gościa, który kierował ruchem. Podchodzę i pytam: „co tu robisz?”, „chcesz pojechać do izby?”, a on, że chce. Sam wsiadł do radiowozu i całą drogę śpiewał mi: „panie szofer gazu, panie szofer gazu”. Potem w izbie też śpiewał, tyle że „taka noc się zdarza raz”. Tak sobie myślę, że on tam specjalnie chciał trafić. – A pamiętacie? – włącza się komendant Geneja – jak dyżurny otrzymał zgłoszenie, że do urzędu wszedł gość, który trzymał drapieżnego ptaka. Ponieważ drapieżne ptaki są pod ochroną, strażnicy pojechali i okazało się, że pan po prostu miał ze sobą wypchanego ptaka. Takich opowieści strażnicy, zwłaszcza ci starsi, mają sporo w zanadrzu i mogliby zapełnić nimi pół gazety.

fot.Jacek Szwic
Siotra Gabriela podziękowała strażnikom za ich pracę.
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.>>Siotra Gabriela podziękowała strażnikom za ich pracę.<< No, brawo! A inne zgromadzenia nie dziękowały? Kuria, seminarium itd. nie popisały się.Mieszkańcy, obywatele miasta Przemyśla też nie dziękowali?Czas w takim razie zmienić im przynajmniej nazwę.
W/g informacji podanej w tv , utrzymanie / statystycznie 1 strażnika , kosztuje więcej niż 1 policjanta. To fakty , a z nimi się nie dyskutuje. Ile może i jakie ma uprawnienia policjant w stosunku do strażnika , to każdy wie. Więc tańsze i bardziej skuteczne byłaby zamiana jednych na drugich . Wiem ,ze Straż Miejską utrzymuje miasto , ale są przypadki w Polsce, że miasto partycypuje w kosztach takiej zamiany
>>Siotra Gabriela podziękowała strażnikom za ich pracę.<< No, brawo! A inne zgromadzenia nie dziękowały? Kuria, seminarium itd. nie popisały się.Mieszkańcy, obywatele miasta Przemyśla też nie dziękowali?Czas w takim razie zmienić im przynajmniej nazwę.
To ile oni nas kosztuja????
W/g informacji podanej w tv , utrzymanie / statystycznie 1 strażnika , kosztuje więcej niż 1 policjanta. To fakty , a z nimi się nie dyskutuje. Ile może i jakie ma uprawnienia policjant w stosunku do strażnika , to każdy wie. Więc tańsze i bardziej skuteczne byłaby zamiana jednych na drugich . Wiem ,ze Straż Miejską utrzymuje miasto , ale są przypadki w Polsce, że miasto partycypuje w kosztach takiej zamiany