Reklama

Święty Mikołaj dla niegrzecznych

16/12/2017 18:15

W ubiegłą środę wieczorem po Przemyślu krążyli mikołaje. Jedni w czerwonych szatach, którzy odwiedzali tylko grzecznych. Drudzy w czarnych, służbowych strojach straży miejskiej odwiedzali z prezentami wyłącznie niegrzecznych. Przez sporą część wieczoru towarzyszyła im siostra Michalina ze Zgromadzenia Sióstr Felicjanek.

Spod komendy Straży Miejskiej w Przemyślu wyjeżdżamy parę minut po osiemnastej. Tył radiowozu wypakowany jest czarnymi, foliowymi workami. W jednych konserwy, słodycze i różne artykuły spożywcze, w innych buty, ciepłe kurtki, kołdry, koce, czyli wszystko, co może uchronić przed zamarznięciem tych, którzy żyją w[paywall] pustostanach, altankach albo na klatkach schodowych. Na Czarnieckiego, obok dworca autobusowego, bezdomni czekali już na mikołaja. Na widok radiowozu wychodzą z mroku, podpisują się na liście obdarowanych i dostają po worku z żywnością. Siostra Michalina zna niektórych, bo kiedyś przychodzili do kuchni felicjanek na zupę i zachęca, żeby dalej to robili.

– U nas nie trzeba wypełniać żadnych papierów. Trzeba tylko być trzeźwym. W paczkach macie zaproszenie na wigilię, która obędzie się dwudziestego grudnia w kaplicy Domu Prowincjalnego Sióstr Felicjanek przy ulicy Poniatowskiego. Przyjdźcie. Koniecznie – zaprasza siostra. Strażnicy z bezdomnymi rozmawiają jak starzy znajomi i pytają, kto potrzebuje kołdry albo kurtki. Jeden przymierza kurtkę i oddaje. – Dla mnie za duża. Niech ktoś inny sobie weźmie – mówi.

Drugi rezygnuje z kołdry: – Mam już dwie, może komuś innemu bardziej się przyda. Taki odruch dzielenia się, o co pewnie nikt nie podejrzewałby tych ludzi, zepchniętych przez życie na margines.

Dzisiaj jest mikołaj

Siedmiu obdarowanych, dziękując, odchodzi, a my jedziemy do następnych niegrzecznych.

Reklama

Strażnicy znają doskonale wszystkie miejsca, w których przebywają bezdomni. Zaczynamy od Siennej. W opuszczonym domu, w kącie pokoju legowisko, obok buty, reklamówka z jakimiś słoikami – dowód na to, że mieszka tu bezdomny.

– Pewnie jeszcze kręci się koło sklepów. Trochę za wcześnie przyjechaliśmy, ale zaglądniemy tu później – decyduje jeden ze strażników. Kolejny adres, Mickiewicza 44. Tutaj w zabytkowej oficynie, w podwórku, od lat mieszkają bezdomni. Dzisiaj jest tylko dwóch. Przyzwyczajeni do częstych odwiedzin witają się ze strażnikami, ale są trochę zaskoczeni obecnością siostry. Na pytanie, czy wiedzą, jaki jest dzisiaj dzień, jeden z zakłopotaniem drapie się w głowę.

– Ja wiem. Dzisiaj jest mikołaj – wyrywa się drugi, dumny z tego, że nie zatracił poczucia czasu. Sprawdzanie danych. Podpisanie listy – procedura powtarza się i obaj podchodzą do radiowozu po paczki. Biorą też kołdrę, bo w ich pomieszczeniu nie ma jednej ściany i hula wiatr.


fot.Jacek Szwic
Jeden z obdarowanych wiedział, że w ten dzień chodzi św. Mikołaj.

Reklama

Wypadek na służbie

Kilkadziesiąt metrów dalej, w okolicy składu węgla, też koczują bezdomni. – Pójdę sprawdzić, czy są. – Jeden ze strażników wychodzi z latarką. Kulejąc, wraca po pięciu minutach. Okazuje się, że przedzierając się przez krzaki, stanął na deskę, w której był gwóźdź. Podeszwa służbowego buta była za mało wytrzymała i gwóźdź skaleczył stopę. W tej sytuacji musimy przerwać mikołajową akcję. Trzeba pojechać do szpitala, bo przy takim zranieniu konieczny jest zastrzyk przeciwtężcowy.

W roli streetworkerów

W Przemyślu nie ma streetworkerów, którzy w większych miastach zajmują się ludźmi z ulicy i ich rolę przejęła straż miejska. – Zaczęło się w ubiegłym roku, kiedy siostry felicjanki zainicjowały mikołaja dla bezdomnych – mówi Jan Geneja, komendant Straży Miejskiej w Przemyślu.

– W tym roku udało się do tej akcji pozyskać dodatkowych sprzymierzeńców. Oprócz sióstr felicjanek włączył się Caritas Polska z Przemyśla, ogromną pomoc w postaci produktów otrzymaliśmy także od Polskiego Komitetu Pomocy Społecznej. Jeszcze nim zaczęły się chłody, zrobiliśmy rozpoznanie i wiemy, że na terenie miasta są dwadzieścia dwie osoby bezdomne. Wiele z nich to uzależnieni od alkoholu. W okresie zimowych monitorujemy ich i pomagamy, jeżeli zachodzi niebezpieczeństwo zagrożenia zdrowia lub życia. Podejmując tego typu akcje, staramy się im pomóc wyjść z tej beznadziei i pokazać, że mają szansę na poprawę życia. Myślę, że to nie było jednorazowe przedsięwzięcie i planujemy je kontynuować – zapewnia komendant Geneja.


JS
Aplikacja na Androida

Reklama

Komentarze opinie

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.

Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.

Zaloguj się

Najnowsze rolki



Reklama

Wideo zycie.pl




Reklama