Reklama

Szczury, spróchniałe deski, odpadający tynk, odkryte szambo. Tak miasto dba o swoje zabytki [ZDJĘCIA]

Jagiellońska 6. Gdyby kamienica mieszcząca się pod tym adresem przeszła generalny remont, mogłoby jej pozazdrościć Przemyślowi wiele miast. Niestety stan wpisanego do rejestru zabytków obiektu w centrum miasta woła o pomstę do nieba. W szkaradnej, odrapanej kamienicy z odkrytym szambem na podwórzu, gnijącymi schodami i niezabezpieczonymi kablami instalacji elektrycznej grasują szczury wielkości kotów.

W kamienicy tej, w całości będącej w zasobach komunalnych miasta, mieszka 15 bezradnych rodzin, które nie mają już cierpliwości biegać od jednych do drugich urzędniczych drzwi. Zewsząd są wypraszani, bo przychodzą po – zdaniem urzędników – niemożliwe. Czy aby na pewno?[paywall]

– Chodzimy po urzędach wiele lat i dzisiaj wiemy tyle, że nic nie wiemy. W 2008 lub 2009 roku został wykonany projekt remontu generalnego tej kamienicy. Bodaj na zlecenie konserwatora zabytków i miasta, który przekazał nawet dotację na ten cel. Potem gdzieś te pieniądze z dotacji się rozpłynęły. Nie wiadomo gdzie. Z plotek wiemy jedynie, że prawdopodobnie poszły na proces sądowy, bo nie całość kamienicy należała do miasta. Część była ponoć własnością jakiegoś Żyda, niemieszkającego w Przemyślu od lat. Proces został wygrany, miasto zostało właścicielem całości obiektu, ale od tej pory nic kompletnie w nim nie robi – opowiadają mieszkańcy kamienicy. – Czasu by nam zabrakło, aby pokazać wszystkie niedoskonałości. Balkony na dwóch piętrach zbite są z próchniejących desek. Wymieniają tylko te, w których wypadły już dziury. Tutaj jest kilka rodzin, które mają małe dzieci. Przecież nie puścimy je na bardzo ruchliwą ulicę Jagiellońską, więc biedne w wolnym czasie idą na podwórze lub bawią się na balkonach. Pewnego razu kilkudziesięciocentymetrowy kawał tynku omal nie spadł jednej z dziewczynek na głowę. Mamy zdjęcie tego tynku. Zadzwoniliśmy do ADM-u (administratorem tej kamienicy jest ADM „Miasto” – przyp. aut.). Przyszedł jakiś pan z długim kijem, coś tam postukał, coś odbił i chciał iść. Wszczęliśmy awanturę, więc zdecydował odbić nieco więcej sypiącego się tynku. Innym razem doszło do sytuacji ekstremalnej. Na półpiętrze był mały balkonik. Przyszedł pracownik z ADM-u, aby załatać dziury w deskach. Niestety, były już tak przegniłe, że razem z balkonem spadł na podwórze. Na całe szczęście nie było wysoko. Mieszkam tu już ponad 15 lat i przez ten czas jedynie raz pomalowali klatkę schodową. O cieknącym dachu już nie mówimy. Kiedyś go naprawili, ale zapomnieli pomalować. Dziury powypadały błyskawicznie. Teraz przychodzą i łatają, tyle że to nic nie daje, coraz bardziej się leje – dodają.

Reklama

Przerażający czynsz

Zdaniem mieszkańców w niemal identyczny sposób kończą się wszystkie wizyty fachowców z ADM-u. – Innego razu sąsiad, który szedł po schodach znajdujących się na klatce schodowej, dostał odpadającym tynkiem po plecach. Idąc po schodach, trzeba wiedzieć, na który stopień stanąć, by nie upaść i się nie połamać. Cyrk jest na podwórzu. Szambo przykryte jest jedynie kilkoma, także spróchniałymi, deskami. Odsunąć może je każdy, nawet małe dziecko. Najgorzej jest, kiedy deszcz leje przez kilka dni. Wszystko wyrzuca na środek podwórza. Proszę sobie wyobrazić, jaki musi być smród. Kamienica okolona jest odkrytymi kablami instalacji elektrycznej, kompletnie niezabezpieczonymi. Do piwnicy chodzą nieliczni, bo jest ciemno, a kamienne schody są ukruszone. Szczury są jak koty, dostojnie chodzą po wszystkich piętrach i nie boją się nikogo. Przyszli, wysypali trutkę i poszli – narzekają. – Już nie wiemy, gdzie i do kogo mamy się zwrócić o pomoc. Przecież nie jesteśmy ludźmi gorszej kategorii – mówią.

Co ciekawe, ale i przerażające zarazem, za takie „luksusy” mieszkańcy słono płacą. Czynsz waha się między 470 (za mieszkanie mające 43 m kw.) a 700 zł (67 m kw.)!

Reklama

Szybka reakcja konserwatora i nadzoru budowlanego

Skontaktowaliśmy się z Podkarpackim Wojewódzkim Konserwatorem Zabytków w Przemyślu Beatą Kot. Okazuje się, że zna sprawę. – Zgadza się, kamienica w całości wpisana jest do rejestru zabytków. Kilkanaście lat temu w grę wchodziły tam kwestie własnościowe, ale ostatecznie rozstrzygnęły się na korzyść miasta. Słyszałam coś o dotacji przyznanej przez urząd konserwatorski na remont tej kamienicy. Jednak właśnie z powodu wspomnianych względów formalnych, a nie niczyjej złej woli, dotacja przepadła i do remontu nie doszło. Niezwłocznie wyślę tam pracowników, aby ocenili obecną sytuację. Powiem tak: w interesie właściciela jest, aby elementarne rzeczy zabezpieczyć. Za notoryczne uchylanie się mogę nałożyć karę. Dokumenty o przyznanie dotacji na remont obiektu wpisanego do rejestru zabytków mogą złożyć nawet mieszkańcy. Regulamin dostępny jest na naszej stronie internetowej – wyjaśniła.

Skontaktowaliśmy się także z Powiatowym Inspektorem Nadzoru Budowlanego dla Miasta Przemyśla Ewą Jagiełło. Sami zgłosiliśmy problemy mieszkańców wspomnianej kamienicy. – Zgłoszenie mogą, a wręcz powinni, złożyć sami mieszkańcy. Sprawdziłam, nic takiego nie wpłynęło. Tak czy owak, takie sytuacje są niedopuszczalne. Jeśli obiekt jest w zarządzie ADM-u, natychmiast wysyłam tam swoich ludzi – zapewniła 6 września br.

Reklama

8 września br. skontaktowaliśmy się z E. Jagiełło po raz drugi. – Już jesteśmy po kontroli. Wydałam decyzję o natychmiastowym odkuciu niebezpiecznego, odstającego tynku ze ścian kamienicy, dokładnego zabezpieczenia szamba, kabli instalacji elektrycznej oraz jednego z podestów na półpiętrze. Zostało to wykonane. Jednak to nie koniec, podjęłam decyzję o wszczęciu postępowania w tej sprawie – poinformowała.

PGM wnioskuje o kasę co rok

Zarządcą kamienicy z ramienia miasta jest Przedsiębiorstwo Gospodarki Mieszkaniowej sp. z o.o. w Przemyślu. Członek zarządu Witold Filipek: – Projekt na wykonanie kapitalnego remontu tej kamienicy powstał już w 2007 roku. Gmina miejska rok później uzyskała pozwolenie na budowę. Od 2009 roku jako administrator występujemy do miasta o ujęcie jej w miejskim budżecie, w planach remontów. Podobny wniosek złożyliśmy i w tym roku. I jak co roku nic z tego nie wynika. Jako administrator jesteśmy w stanie wykonać tylko naprawy doraźne, na resztę nie mamy pieniędzy. Łączny koszt remontu to kwota 2,5 miliona złotych. Zaproponowaliśmy remonty częściowe. W ubiegłym roku napisaliśmy pismo do miasta, informując, że należałoby wykonać remont dachu. Kwota to 130 tysięcy złotych. Na remont klatki schodowej potrzebujemy około 70 tysięcy złotych. Zdajemy sobie sprawę, że nadzór budowlany może nałożyć na nas karę (te wahają się między 5 a 50 tys. zł – przyp. aut.), ale nie dysponujemy środkami, aby w bieżącym roku zrobić cokolwiek więcej niż naprawy doraźne.

Aplikacja na Androida

Reklama

Komentarze opinie

  • Awatar użytkownika
    zła - niezalogowany 2017-09-12 20:49:15

    Kamienica obok nr 8 wcale nie jest w lepszym stanie a rozmowy z właścicielami nie prowadzą do niczego smród brud i ubóstwo

    odpowiedz
    • Zgłoś wpis
  • Awatar użytkownika
    klecha - niezalogowany 2017-09-12 20:49:50

    nie ma remontów bez łapówek dla starostów

    odpowiedz
    • Zgłoś wpis
  • Awatar użytkownika
    erm - niezalogowany 2017-09-12 20:59:59

    naprawa przemyskiego stoku kosztowć będzie ponad 1,5 miliona zł, adaptacja gimnazjum nr 2, drugie półtora bańki, no i jeszcze boiska do siatki plażowej

    odpowiedz
    • Zgłoś wpis

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.

Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.

Zaloguj się

Najnowsze rolki



Reklama

Wideo zycie.pl




Reklama
Najnowsze wiadomości