Dzieci dowożone do szkoły busem, zapewnianym na podstawie umowy zawartej przez gminę Stubno z prywatnym przewoźnikiem, nagrały film, jak cieknie im na głowę z nieszczelnego dachu podczas transportu. Nagranie trafiło do rodziców, a ci zdecydowali się na interwencję – nie tylko w szkole, ale i w naszej redakcji. Szybka reakcja spowodowała, że środek transportu został wymieniony. – Miejmy nadzieję, że sytuacja się nie powtórzy – podsumował dyrektor SP w Kalnikowie Stanisław Kalawski.
Czy szkolnych busów nie obowiązują przeglądy techniczne? – zadał nam pytanie jeden z mieszkańców gminy Stubno. Było ono nawiązaniem do sytuacji, jaką najlepiej obrazują filmiki nakręcone przez dzieci, które bus zapewniany przez gminę dowozi codziennie z Hruszowic do Szkoły Podstawowej w Kalnikowie. Na filmie tym wyraźnie widać, jak sporych rozmiarów krople deszczu lecą z dachu wprost na głowy pasażerów. Dość nietypowy widok i relacja dzieci oraz nieszczególnie przyjemny zapach wilgoci we wnętrzu pojazdu wzbudził zaniepokojenie rodziców. Tematem postanowili zainteresować naszą redakcję, podsyłając nam nagranie.
– Kiedy mocno pada, dach busa przecieka. Nie lecą małe kropelki, tylko sporych rozmiarów krople. Dzieciakom jadącym w busie koszmarnie cieknie na głowę, co wskazuje na nieszczelność. Tam są przecież instalacje, więc gdzie w tym wszystkim kwestie bezpieczeństwa? Co więcej siedzenia po takim deszczowym dniu są wilgotne i łatwo nie schną, na co wskazuje przykry zapach w środku. Z dziećmi jedzie przecież opiekun. Czy tego nie widzi? – zapytał jeden z rodziców, kontaktując się z naszą redakcją.
Reklama
Jak twierdził, próbował przekazać tę informację szkole. – Podobno kierowca busa tłumaczył wilgoć na siedzeniach tym, że czyścił fotele. Ale to nieprawda. Powodem jest nieszczelny dach, co potwierdziło się w kolejnej rozmowie, wskazującej na to, że próbowano go już uszczelniać, ale najwidoczniej niewiele to pomogło. Sytuacja powtarza się regularnie, kiedy mocno pada – naświetlił problem przedstawiciel rodziców.
Za zorganizowanie dowozu dzieci do szkoły w Kalnikowie odpowiedzialna jest gmina. Skontaktowaliśmy jednak najpierw z dyrekcją placówki, próbując ustalić, czy zna problem. W międzyczasie w swoje ręce sprawy wzięli też rodzice[paywall].
– Problem do mnie dotarł i interweniowałem u przewoźnika, z którą gmina ma podpisaną umowę. Jeszcze nie mam informacji zwrotnej, więc nie mogę na 100 procent potwierdzić, czy pomogła w rozwiązaniu tej kwestii. Jeśli nie, będę w tej sprawie działał dalej. Rozwiązanie musi się znaleźć. Deklaracja zaradzenia problemowi ze strony przewoźnika padła, więc trzymam go za słowo – usłyszeliśmy we wtorek, 15 października w rozmowie telefonicznej.
Również we wtorek udało się skontaktować z Urzędem Gminy Stubno. Wójt Ryszard Adamski potwierdza, że o sytuacji dowiedział się od rodzica.
– Realizujemy dowóz dzieci poprzez wynajmowanie transportu. Transport zapewnia przewoźnik wyłoniony w przetargu, wożąc dzieci z terenu 6 miejscowości w gminie do dwóch szkół. Dzieci z Hruszowic i Gajów są wożone jednym kursem do szkoły w Kalnikowie. Natomiast inny bus wozi dzieci ze Stubienka, Barycza, Nakła i Starzawy do Szkoły Podstawowej w Stubnie. Zgłoszony problem dotyczył tej pierwszej trasy. Nagranie zarejestrowane przez dzieci do mnie dotarło. Nie wyobrażam sobie, żeby taka sytuacja mogła mieć nadal miejsce, więc jeszcze w tym samym dniu skontaktowałem się z przewoźnikiem, naświetlając ją. Nie był wprawdzie jego świadomy, ale zapewnił, że wymieni busa na inny. I tak się stało. Mam nadzieję, że to załatwiło problem – wyjaśnia.
Mniej więcej takie samo zapewnienie otrzymaliśmy dzień później w trakcie ponownego kontaktu z dyrektorem SP w Kalnikowie.
– Sprawdziłem osobiście, bus został zmieniony. Zapewniono mnie, że nie ma żadnych przecieków w pojeździe. W razie gdyby sytuacja się powtórzyła, będziemy interweniować – zapewnił S. Kalawski.
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.
Komentarze