Reklama

Szrot na Zielińskiego. Cwaniacy mają za nic mieszkańców

Wrakowy koszmar przy ulicy Zielińskiego w Przemyślu powrócił. Mimo że miejsc parkingowych jest tam jak na lekarstwo, pięć „stanowisk” zajmują wraki aut, stojące w tym miejscu od kilku miesięcy. Jak na razie, nie ma na niech mocnych.

Mieszkańcy ulicy Zielińskiego są zbulwersowani. Bo – jak twierdzą – ktoś (wiedzą kto) robi sobie z nich kpiny. Przez moment był spokój, bo sprawą zainteresowały się media. Przyjechała jedna z ogólnopolskich stacji telewizyjnych, materiały o składowisku wraków na drodze publicznej obiegły prasę. – Ktoś zauważył, że przyjechała telewizja i natychmiast te auta odholował. Problem powrócił w zeszłym roku. Zaczęło się od dwóch samochodów[paywall]. Wraki, bo inaczej nazwać ich nie możemy, przyjeżdżają tutaj na lawecie. Zawsze w nocy. Rankiem wrak już stoi. Mieszka tu jeden gość, który zajmuje się dziwną dystrybucją części samochodowych. Proceder kwitnie. Samochód rozbiera się na części na chodniku, który wokół obrasta zielskiem – opowiada jeden z członków wspólnoty mieszkaniowej z ul. Zielińskiego.

Po godzinie 16 nie ma miejsca

– Jeszcze w godzinach pracy można tutaj znaleźć jakieś miejsce parkingowe. Po godzinie 16 nie ma ani jednego. Mieszka tutaj i w okolicy około 200 rodzin. Większość z nich ma po dwa auta. Nie mają gdzie zaparkować. A te wraki, między innymi sprowadzone z Niemiec, stoją i nie ma na to mocnych. Gość, który ma zamówienie na jakąś część, robi to po kryjomu. Kiedy podchodzi się do niego i prosi, aby wreszcie usunął te samochody, mówi, że to nie jego. Raz ktoś przyjechał po zderzak, innym razem po lampę. Przecież to są jakieś żarty – grzmi członek innej ze wspólnot mieszkaniowych przy tej ulicy. – Aby pokazać, że auto jest na chodzie, przesuwają taki wrak o pięćdziesiąt metrów i tak stoi sobie pół roku – dodał.

Reklama

Wiedzą, kto rozbraja auta

Interweniowali, gdzie się da, m.in. w magistracie czy w straży miejskiej. – Wtedy, kiedy była tutaj telewizja, strażnicy miejscy rozłożyli ręce i powiedzieli, że nic się nie da zrobić, bo wraki nie stoją na drodze publicznej. Teraz, kiedy stoją na drodze publicznej, też nic nie można zrobić? Zgłaszaliśmy to pod koniec sierpnia do straży miejskiej. Przyszedł funkcjonariusz, pooglądał, obfotografował i powiedział, że najpierw muszą zlokalizować właścicieli aut, a potem podejmą jakieś kroki. Dodał, żebyśmy nie liczyli, że w tym roku zostanie to załatwione – opowiedział drugi z cytowanych powyżej.

Mieszkańcy doskonale wiedzą, kto „rozbraja” samochody. Nie wiedzą, kto je przywozi. – Wie pan, to trochę niesprawiedliwe. Kiedy robiłem remont w mieszkaniu i dowoziłem potrzebne materiały, musiałem opłacić pół dnia za zajęcie pasa ruchu. Dlatego  nie rozumiem, dlaczego jeden pan może sobie robić szrot na drodze publicznej, śmiać się każdemu prosto w twarz i nie ponosić z tego tytułu żadnych konsekwencji. Jesteśmy gotowi wskazać, kto rozbraja te wraki, bo mamy tego wszystkiego dość – zapewnili.

Reklama

Wraki znikną

Komendant Straży Miejskiej w Przemyślu Jan Geneja wie o problemie. I zapewnia, że jego ludzie wcale się nie ociągają. Kwestią, która od wielu lat jest nie do rozwiązania, są przepisy. – To kuriozum, bo przepisy są precyzyjne, ale nie wiemy, o co w nich chodzi. Możemy odholować takie wraki na koszt właściciela, ale najpierw musimy go ustalić. A to, wbrew pozorom, wcale nie jest takie łatwe – stwierdził. – Prowadzimy postępowanie w sprawie pozostawionych aut przy ulicy Zielińskiego. I bardzo chcemy się ich pozbyć, pomóc mieszkańcom, ale jeśli zadziałamy pochopnie, zapłacimy za to wszyscy. Zapewniam, że znikną, nawet jeśli nie ustalimy właściciela czy właścicieli. Odholowane zostaną na koszt miasta. Tyle że to są niemałe sumy. Jakieś 10 lat temu mieliśmy taki przypadek na Bielskiego. Ściągnęliśmy stamtąd wrak, a koszt, jaki musiało uregulować miasto, zwłaszcza za półroczny pobyt tego auta na parkingu, wyniósł około 24 tysięcy złotych. Nic nam nie da, że mieszkańcy wskażą osobę, która wyciąga z aut części. Musimy otrzymać sygnał dokładnie w momencie, kiedy to się dzieje. Inaczej mówiąc: człowiek musi zostać przyłapany na gorącym uczynku – podsumował komendant J. Geneja.


MG
Aplikacja na Androida

Reklama

Komentarze opinie

  • Awatar użytkownika
    Kayeto - niezalogowany 2019-11-30 21:54:47

    Kolejny darmowy szrot

    odpowiedz
    • Zgłoś wpis
  • Awatar użytkownika
    Jak - niezalogowany 2019-12-01 11:44:32

    Ściągnąć tablice z zgłosić na straż miejska 

    odpowiedz
    • Zgłoś wpis
  • Awatar użytkownika
    Olek - niezalogowany 2019-12-01 13:29:53

    Są na to przepisy i wystarczy z nich skorzystać. http://moto.pl/MotoPL/7,88389,22646798,jak-pozbyc-sie-porzuconego-pojazdu-blokujacego-miejsce-parkingowe.html

    odpowiedz
    • Zgłoś wpis

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.

Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.

Zaloguj się

Najnowsze rolki



Reklama

Wideo zycie.pl




Reklama