Wokół ogródków działkowych „Nadzieja”, zlokalizowanych na Szańcach w Przemyślu, ktoś urządził sobie... szrot. W rowach znaleźć można przede wszystkim plastikowe elementy najprawdopodobniej „rozbieranych” samochodów. Ten ktoś może mieć z tego powodu ogromne nieprzyjemności, teren jest bowiem elementem Twierdzy Przemyśl, wpisanej na listę Pomników Historii.
Działkowicze zainteresowali problemem kilka instytucji. Zawiadomiona została policja, Straż Miejska w Przemyślu czy Związek Gmin Fortecznych Twierdzy Przemyśl. – Od miesiąca obserwujemy wyrzucanie plastikowych elementów do przydrożnych rowów. I to w kilku miejscach. Zgłaszają to do mnie działkowicze. Wcześniej nie było z tym problemów. Najwyraźniej ktoś zrobił sobie tutaj, na uboczu, samochodowy szrot – powiedział prezes „Nadziei” Adam Sało[paywall]. – Kto to może być? Mogę tylko przypuszczać. W Przemyślu jest kilka firm, które trudnią się sprowadzaniem i rozbiórką samochodów na części. Dobre sprzedają, złom idzie na złom, a z plastikiem nie mają co zrobić, więc zapewne pod osłoną nocy przyjeżdżają tu i wyrzucają. Bo przecież nie mogą spalić, gdyż od razu mieliby na głowie policję czy straż miejską. To przeraźliwie śmierdzi. Nikogo na razie nie złapaliśmy za rękę, ale zwiększamy czujność – dodał. – Jak złapiemy, to biada mu! Mamy również wielką prośbę do osób, które tędy biegają czy chodzą z kijkami, o większą czujność i zgłaszanie do nas ewentualnych informacji. Byli tutaj już panowie ze straży miejskiej. Porobili zdjęcia i obiecali, że sprawą się zajmą. Mamy taką nadzieję, bo proceder ten się nasila i musi być na to jakaś reakcja – z nadzieją w głosie mówi A. Sało.
Z działkowiczami spotkała się również Karolina Marciniak ze Związku Gmin Fortecznych Twierdzy Przemyśl. Bo to także ich problem. Ledwie kilkanaście metrów od nielegalnego śmietniska jest prochownia, a całość terenów na Szańcach jest wpisana do rejestru zabytków i na listę Pomników Historii. – Musimy coś z tym zrobić, bo – jak słusznie zauważył pan prezes – problem jest coraz większy. Ludzie, którzy przywożą tutaj te elementy, stają się coraz bardziej bezczelni. Moim zdaniem należałoby zwiększyć częstotliwość pojawiania się patroli straży miejskiej. Ale przydałaby się i większa czujność działkowiczów. Zakupiliśmy niedawno przenośną kamerkę. Planujemy, że będziemy jej lokalizację co jakiś czas zmieniać. Umieszczać ją w punktach, gdzie dochodzi do największych dewastacji. Na razie jest na forcie San Rideau w Bolestraszycach, gdzie ostatnio ktoś notorycznie pali stare opony. Być może kamerka trafi także na Szańce – powiedziała K. Marciniak. – Myślę, że wspólnymi siłami jesteśmy w stanie zlikwidować ten niecny proceder. Skala tego zjawiska na fortach naszej twierdzy się zmniejsza. Pewnie dzięki temu, że są częściej doglądane i sprzątane – wyjaśniła.

fot.Mariusz Godos
Z działkowiczami spotkała się Karolina Marciniak ze Związku Gmin Fortecznych Twierdzy Przemyśl.
Komendant Straży Miejskiej w Przemyślu Jan Geneja zagwarantował, że zrobią wszystko, aby namierzyć chuliganów. – Jesteśmy w stałym kontakcie z prezesem tych ogródków działkowych, jak i z panem Podolakiem, który zajmuje się tam fortyfikacjami. Ustalamy wspólne działania. Czekamy na sygnał do podjęcia bardziej radykalnych kroków. Musimy na to mieć zgodę właścicieli niektórych działek, bo będziemy zmuszeni wejść na teren ich ogródków. Pamiętać jednak trzeba o jednym: jeśli nikogo nie złapiemy na gorącym uczynku, niewiele możemy. Nawet gdybyśmy spotkali kogoś, kto takie plastikowe elementy ma. Musimy mieć to udokumentowane. Tak, jak się stało choćby z dzikimi wysypiskiem odpadów w okolicach ulicy Sanockiej – podsumował J. Geneja.
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.W Przemyślu , sygnał tego typu nie powoduje żadnej reakcji władz czy służb odpowiedzialnych za porządek w mieście , szczególnie chodzi właśnie o tereny obok ogródków działkowych.Mandaty , ostatnio mówi się o foto -pułapkach a wystarczy ustawić duże pojemniki , typu KP-7 ewentualnie raz w miesiącu objazd w wyznaczonym dniu i godzinie samochodem i za drobną opłatą odbiór odpadów.Nie każdy ma swój samochód , by wywozić je na składowisko i wyrzucane są do rowów , w niekoszone brzegi Sanu i bardzo często wprost do wody.
A gdzie policja? .... na pacyfikacji demonstracji przedsiębiorców w Warszawie!
W lutym zgłosiłem przemyskiej straży miejskiej wysypisko butelek i innego syfu na Werkach nieopodal osiedla Rycerskie. Podałem im dokładne namiary, ponoć wysłali tam patrol, który ponoć stertę syfu zlokalizował. I co? I goowno, Nic się przez ponad 3 miechy nie zmieniło w ww. kwestii. Butelki jak leżały, tak leżą nadal. Oczywiście wtedy gdy zgłaszałem ów problem gazetka zwana ŻYCIEM PODKARPOCKIM piała z zachwytu jak to pod nadzorem SM więźniowie (ups, sorry, osadzeni) pięknie sprzątają nadsańskie brzegi. A ja naiwny uwierzyłem w te brednie, któregoś z pismaków i myślałem, że tak po prostu, po ludzku uda mi się przyczynić do wysprzątania kawałka Przemyśla.
Ten artykuł może co najwyżej spłoszyć mendę, która robi syf. Oczywiście menda będzie syf robiła kawałek dalej bojąc się, że na tym terenie są zainstalowane fotopułapki. Lepiej dla całej sprawy szanowni działkowicze i f-sze SM byłoby najpierw te ponoć przez Straż Miejską na stanie posiadane fotopułapki rozstawić w zaśmiecanym terenie, złapać mendę a na koniec pisać artykuł piętnujący parcha. A tak spaliliście sprawę.
W Przemyślu , sygnał tego typu nie powoduje żadnej reakcji władz czy służb odpowiedzialnych za porządek w mieście , szczególnie chodzi właśnie o tereny obok ogródków działkowych.Mandaty , ostatnio mówi się o foto -pułapkach a wystarczy ustawić duże pojemniki , typu KP-7 ewentualnie raz w miesiącu objazd w wyznaczonym dniu i godzinie samochodem i za drobną opłatą odbiór odpadów.Nie każdy ma swój samochód , by wywozić je na składowisko i wyrzucane są do rowów , w niekoszone brzegi Sanu i bardzo często wprost do wody.
A gdzie policja? .... na pacyfikacji demonstracji przedsiębiorców w Warszawie!
W lutym zgłosiłem przemyskiej straży miejskiej wysypisko butelek i innego syfu na Werkach nieopodal osiedla Rycerskie. Podałem im dokładne namiary, ponoć wysłali tam patrol, który ponoć stertę syfu zlokalizował. I co? I goowno, Nic się przez ponad 3 miechy nie zmieniło w ww. kwestii. Butelki jak leżały, tak leżą nadal. Oczywiście wtedy gdy zgłaszałem ów problem gazetka zwana ŻYCIEM PODKARPOCKIM piała z zachwytu jak to pod nadzorem SM więźniowie (ups, sorry, osadzeni) pięknie sprzątają nadsańskie brzegi. A ja naiwny uwierzyłem w te brednie, któregoś z pismaków i myślałem, że tak po prostu, po ludzku uda mi się przyczynić do wysprzątania kawałka Przemyśla.