W okresie świątecznym oszuści intensyfikują swoje działania, by dobrać się do naszych oszczędności. Jednym ze sposobów są wiadomości SMS-owe „udające” te wysyłane do klientów przez firmy kurierskie. Takimi w ostatnim czasie bombardowane były telefony wielu użytkowników, także przemyślan, którzy dzwonili w tej sprawie do redakcji. Ale sposobów na przechwycenie naszych danych i pieniędzy jest więcej. Sprawcy kontaktują się też z pokrzywdzonymi np. za pośrednictwem komunikatora WhatsApp.
Co jeśli jednak nie byliśmy wystarczająco ostrożni?
– Klikając w taki link, narażamy się na przekierowanie na jedną z fałszywych stron przygotowanych przez cybeprzestępców, którzy będą próbowali wykraść nasze dane lub oszczędności zgromadzone na koncie bankowym – przestrzega asp. sztab. Małgorzata Czechowska, oficer prasowy Komendy Miejskiej Policji w Przemyślu.
Dodaje, że tutejsza policja nie odnotowała wprawdzie w ostatnim czasie oszustw dokonanych za pośrednictwem SMS, natomiast prowadzi postępowania o podobnym modus operandi, gdzie sprawcy kontaktowali się z pokrzywdzonymi za pośrednictwem komunikatora WhatsApp.
Oszuści coraz częściej obierają za cel smartfony przede wszystkim dlatego, że są zdecydowanie gorzej zabezpieczone przed tego typu atakami niż komputery osobiste. Kupując nowy telefon, rzadko kiedy myślimy np. o zainstalowaniu w nim programu antywirusowego.
– Atakujący wykorzystują różne sposoby i wymyślają wciąż nowe metody socjotechniczne, które mają nakłonić potencjalną ofiarę do wejścia w link i podania tam danych. Bo fałszywe wiadomości mają zazwyczaj jeden cel – wykraść nasze dane. Mogą to być dane naszej karty kredytowej, dane logowania do bankowości elektronicznej czy do naszego konta na Facebooku – opisuje mechanizm działania oszustów asp. sztab. Małgorzata Czechowska.
Musimy mieć świadomość, że klikając w podejrzany link na telefonie Android, mogliśmy nieświadomie udostępnić swoje hasła, numery kart kredytowych czy loginy do kont bankowych. Co więcej smartfon mógł automatycznie pobrać złośliwe oprogramowanie i bez naszej wiedzy przechwytywane mogą być poufne informacje, co nierzadko prowadzi do kradzieży pieniędzy, uszkadzania plików w telefonie lub po prostu dalszego rozszerzania się wirusa.
– W takich przypadkach należy niezwłocznie wyłączyć internet, bo w ten sposób możemy zmniejszyć ryzyko pobrania złośliwego oprogramowania zarówno na nasze urządzenie, jak i sprzęty połączone z tą samą siecią Wi-Fi – radzi asp. sztab. M. Czechowska.
– Jeśli korzystamy z telefonu do logowania się w aplikacjach bankowych, warto z poziomu innego urządzenia zweryfikować, czy z rachunku bankowego nie znikły nasze środki. Gdy podejrzewamy, że mogliśmy paść ofiarą oszustwa, należy niezwłocznie skontaktować się z bankiem, który podejmie stosowne kroki w celu zabezpieczenia konta. Prawdopodobnie będzie się to wiązać z blokadą dotychczas posiadanej karty i koniecznością wyrobienia nowej. W razie potrzeby o sprawie zostanie poinformowana policja – dodaje.
Zasadne wydaje się pytanie, skąd oszuści mają numery telefonów tak wielu użytkowników i czy jest jakiś sposób, by przed ich nachalnymi wiadomościami się bronić.
– Numery telefonów są zazwyczaj wybierane losowo przez tzw. boty, specjalnie spreparowane komputery, które mają podpięte kilkanaście, a nawet kilkadziesiąt kart SIM i śledzą internet. Niewykluczone, że oszuści numery telefonów zdobywają z baz danych czy też korzystają z Darknetu (internetowe podziemie – anonimowe fora, strony internetowe, sklepy e-commerce, blogi, których nie znajdzie się w ogólnodostępnych wyszukiwarkach internetowych ani po wpisaniu ich adresów w przeglądarce – przyp. red.) i w ten sposób je zdobywają – wyjaśnia.
– Przed otrzymywaniem fałszywych SMS-ów możemy się bronić poprzez blokowanie numerów, z jakich zostały do nas wysłane – radzi oficer prasowy przemyskiej komendy – ale dodaje też, że niestety możemy się spodziewać, że otrzymamy kolejne wiadomości z innych numerów.
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.
Komentarze