11 bramek w ciągu czterech dni (przy dwóch straconych) zaaplikowali futsaliści Texom Eurobusu Przemyśl ekipie Legii Futsal Warszawa. Po wygranej w potyczce o mistrzowskie punkty, nie pozostawili żadnych złudzeń rywalowi w ćwierćfinale Pucharu Polski.
Warszawianie – oprócz ambicji i chęci – nie mieli kompletnie żadnych argumentów, aby przeciwstawić się teamowi Adriano Ribeiro. Gdyby wyjechali znad Sanu ze znacznie większym bramkowym bagażem, do nikogo nie mogliby mieć pretensji. Tak naprawdę dla przemyślan najważniejsze było, aby awansować do najlepszej czwórki Pucharu Polski w sezonie 2024 – 2025 i zanadto się nie namęczyć. Bo w sobotę, 22 marca br., czeka ich arcyważny domowy pojedynek z Widzewem Futsal Łodź. Mecz, który może być kluczem do „lepszego” rozstawienia w fazie play-off.
Spotkanie zaczęło się nieoczekiwanie. W 2. min Jaroslaw Lebid zmarnował „setkę”, ale to samo za kilka sekund zrobił Denys Lifanow. Tuż po upływie trzech minut Legia Futsal otworzyła wynik. Zasłużenie, bo początkowo była agresywniejsza i konkretniejsza. Christian Rodriguez sfinalizował ciekawą kombinację, zapoczątkowaną przez Andre Luiza. To było jednak wszystko, co tego dnia miała do zaoferowania ekipa gości. Albo inaczej: na co im pozwolili gospodarze. Jeśli warszawianie już dochodzili do dogodnych sytuacji, kapitalnie w bramce spisywał się Artur Kuźma. Jego vis-a-vis, czyli Tomaszowi Warszawskiemu i Bartoszowi Wałachowskiemu także niewiele można zarzucić.
Przemyślanie wyrównali po pięknym uderzeniu Hrihorija Zanki, który tego dnia miał spory apetyt na wędrówki pod bramkę legionistów. To zaowocowało dla popularnego „Griszy” dwupakiem, bo trafił także na 5:1. Po upływie 13 minut na prowadzenie Texom Eurobus wyprowadził Nazar Szwed, ale mogło dojść do tego wcześniej, bo Victor Diego przegrał pojedynek „oko w oko” z Wałachowskim, a Andre Luiz wybił bezpańską piłkę z linii bramkowej. To co miejscowi zagrali na 3:1, było poezją futsalu. Kapitalną akcję wyrzeźbiło trio reprezentantów Ukrainy. Zaczął N. Szwed, potem piętą na wolną pozycję Daniła Abakszyna wyprowadził Artem Fareniuk, a wicekról strzelców mistrzostw świata w Uzbekistanie ślicznym uderzeniem sfinalizował to futsalowe cacko.
Trudno zliczyć liczbę stworzonych przez przemyślan sytuacji w II połowie. Imponowała przede wszystkim łatwość tworzenia. Imponowała zmienność tempa gry, gra z pierwszej piłki, pomysłowość, zawodziła nieco skuteczność, ale wszystkiego mieć nie można. Gospodarze mogli się oszczędzać, bo absolutnie kontrolowali przebieg gry. Bardzo dobre zmiany dawał William Alex Da Silva. To po jego odegraniu piętą, Leo Santana otworzył drugie 20 minut. A potem na warszawską bramkę sunął pomysłowy atak za atakiem. „Setki” mieli m.in.: Abakszyn, Szwed, Santana. A. Fareniuk i N. Szwed obijali słupki. Od 33. min goście grali z lotnym bramkarzem. Nie ugrali nic, tracąc dwie kolejne bramki.
Texom Eurobus Przemyśl w półfinale Pucharu Polski spotka się w dwumeczu z aktualnym wicemistrzem Polski Constractem Lubawa.
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.
Komentarze