Gdyby w tym meczu padło dwa razy więcej bramek niż padło, nikt nie miałby pretensji. Zwłaszcza gospodarze, którzy mimo niezwykle ambitnej walki, nie mieli kompletnie nic do powiedzenia w starciu z Texom Eurobusem Przemyśl. Przewaga teamu Adriano Ribeiro była przygniatająca, a powiedzenie, że przemyślanie wygrali lekko, łatwo i przyjemnie jest chyba najlepszym komentarzem do wydarzeń w hali Centrum Sportu Wilanów przy ul. Wiertniczej 26A.
Goście od samego początku przejęli inicjatywę i tylko incydentalnie pozwalali rywalom na dłuższe rozgrywanie akcji. Warszawianie jednak wcale się do tego nie kwapili, decydując się na totalną destrukcję i popularną „obronę Częstochowy”. I przyznać trzeba, że mogli zaimponować aktywnością w tyłach, gdzie ustawili podwójne zasieki.
Przemyślanie przeprowadzili w tym pojedynku aż 105 ataków. Oddali 31 celnych strzałów na bramkę Marcina Mianowicza, który zdecydowanie był najlepszym zawodnikiem outsidera. Jeśli dołożyć do tego 15 uderzeń niecelnych i 21 zablokowanych podsumowanie można zawrzeć w jednym słowie: deklasacja.
Texom Eurobus w pierwszym meczu pokonał akademików 10:0 i gdyby tylko chciał, był bardziej skoncentrowany, miał lepiej nastawione celowniki i zachowywał więcej zimnej krwi w podbramkowych sytuacjach, z powodzeniem ten wynik by powtórzył, dokładając jeszcze kilka goli. I jeśli można byłoby się do czegokolwiek przyczepić w ich grze, to właśnie do skuteczności. Ale to sprawa drugorzędna. Nie o rekordy tu chodziło, a o pewne zainkasowanie kompletu punktów. I to się stało.
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.
Komentarze