16 marca w Galerii Sztuki Współczesnej BWA w Przemyślu w ramach projektu 30x30x30 wystąpił Tomasz Dąbrowski, trębacz.
Artysta zamieszkały w Danii postanowił uczcić swoje trzydzieste urodziny serią trzydziestu koncertów w trzydziestu miastach Europy. Pomysł niewątpliwie nietuzinkowy jak na czasy, w których wszelkie działania artystyczne przeliczane są z reguły na zysk wynikły ze sprzedaży pomysłu mediom i koncernom o globalnym zasięgu.Taka swoiście pojęta „pielgrzymka” od miasta do miasta, od sali do sali ma coś w sobie z pierwotnych tradycji wędrownych muzyków, „pielgrzymujących” od jarmarku do jarmarku, przez miasta, miasteczka i wsie. Muzyki Tomasza Dąbrowskiego w wersji „30x30x30 solo” zdefiniować jednoznacznie właściwie nie można. To trochę jak fizyczna teoria wszystkiego. Składa się z kilku głównych modułów, które złożone w całość mają definiować wszystkie zjawiska wszechświata. I jeśli za ów wszechświat przyjąć historię muzyki XX w., to znajdziemy w niej zarówno wywodzącą się z tradycji dziewiętnastowiecznej klasyczno-romantyczną szkołę gry, jazz w jego przeróżnych odcieniach, ale też wszelkie kierunki eksperymentalne, z multifoniką, preparacją instrumentu i autorskimi technikami gry. Czy niewielka salka wystawowa przemyskiego BWA jest dobrym miejscem na tego typu produkcje? Biorąc pod uwagę szczuplutkie grono słuchaczy, właściwie idealnym. Słuchając momentami potężnych brzmień, wydaje się, że idealnie byłoby przenieść się na plac koło paryskiego Centrum Georges’a Pompidou, które swoim ogromem, a zarazem nieprzemijającą awangardowością bryły, wydaje się dobrze konweniować z improwizacjami Dąbrowskiego. Jest to muzyka, która wydaje się być stworzona do prezentacji w ogromnych postindustrialnych wnętrzach, czy może w tunelach metra, gdzie dźwięk niesie się naturalnie, odbijany wielokrotnie od betonowych ścian tworząc aurę, bez większego związku z formą.
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.
Komentarze