Trzy niepozorne niebieskie worki przeleżały blisko 24 godziny na peryferiach Pełkiń, kilka metrów od zabudowań. Nie byłoby w tym nic nadzwyczajnego, gdyby nie fakt, że worki oznaczone były etykietą „materiał zakaźny” i gdyby nie zawierały trucheł dzików. Sytuację, która wprawiła w konsternację mieszkańców podjarosławskiej miejscowości, tłumaczy Powiatowy lekarz weterynarii w Jarosławiu Katarzyna Kozłowska. Czy przekonywująco?
O charakterystycznych niebieskich workach zalegających na łące w miejscowości Pełkinie poinformowali nas zbulwersowani mieszkańcy. Według przedstawionej nam relacji, popartej amatorskimi nagraniami video, kilku mężczyzn ubranych w białe kombinezony, korzystając z polnych dróg, przyciągnęło specyficzny ładunek, a następnie pozostawiło na obrzeżach wsi. W opinii świadków cała operacja wyglądała [paywall] nieprofesjonalnie, zwierzęta były ciągane na macie i pozostawione właściwie bez zabezpieczenia.
Ludzi miała odstraszać pozostawiona na workach adnotacja „materiał zakaźny”, świadkowie zastanawiali się jednak nad tym, co miało odstraszać zwierzęta, zwłaszcza, że jeden z worków był przedziurawiony i wystawała z niego ciemna szczecina.
Pozostawione truchła przeleżały około doby zaledwie kilka metrów od pierwszych zabudowań Pełkiń – od najbliższego gospodarstwa pozostawione padłe dziki dzieliła szerokość polnej drogi i murowane ogrodzenie, od kolejnego pas asfaltówki prowadzącej w kierunków Łazów Kostkowskich. Niepokój świadków zdarzenia, mieszkańców okolicznych domostw, wydaje się być uzasadniony, tym bardziej że od kilku miesięcy w okolicy trwa walka z afrykańskim pomorem świń.
O wyjaśnienie tej niezrozumiałej sytuacji poprosiliśmy, dzwoniąc do Powiatowego Inspektoratu Weterynarii w Jarosławiu. – Zwłoki dzików zostały zabezpieczone w specjalnych, przeznaczonych do tego celu grubych i szczelnych workach foliowych – mówi w odpowiedzi na nasze pytania Katarzyna Kozłowska, powiatowy lekarz weterynarii.
– Od znajdowanych dzików przed zapakowaniem do foliowych worków pobierane są próby, ponadto zwłoki dzików przed zabezpieczeniem oraz po zapakowaniu w worki są poddawane dezynfekcji poprzez stosowanie środków do dezynfekcji, które działają wirusobójczo i bakteriobójczo, co minimalizuje ewentualne ryzyko rozwleczenia choroby – zapewnia K. Kozłowska.
Wyjaśnia, przynajmniej po części, dlaczego truchła znalazły się tam, gdzie się znalazły. – Dziki znajdowane w trudno dostępnych miejscach, gdzie stan dróg dojazdowych do pól uniemożliwia całkowicie dojazd samochodu osobowego czy też ciężarowego, są zabezpieczane w ten sposób oraz przenoszone w miejsce, skąd możliwy jest odbiór przez wyspecjalizowane i przeznaczone do tego służby i takie działania zostały podjęte w miejscowości Pełkinie – stwierdza powiatowy lekarz weterynarii. W dalszym ciągu swej wypowiedzi podaje też wyjaśnienie, dlaczego padłe zwierzęta przeleżały w pobliżu ludzkich domostw tyle czasu.
– Nasze działania, prowadzone są bezzwłocznie, niestety ubolewamy nad tym, że nie zawsze udaje się wszystkie przeprowadzić natychmiastowo. Oprócz odnalezienia zwłok, zabezpieczenia ich, pobrania prób musimy jeszcze – w porozumieniu z właścicielami działek, na terenach których znaleziono zwłoki dzików i przy udziale samorządów lokalnych oraz myśliwych z kół łowieckich – zorganizować transport zwłok do dróg utwardzonych, które pozwolą na wjazd i załadunek na samochód celem przewiezienia ich do wyspecjalizowanego zakładu przetwórczego, w którym zostaną bezpiecznie zutylizowane – wskazuje stopień skomplikowania przedsięwzięcia K. Kozłowska, zauważając, że najbliższy podmiot, który mógł się zająć utylizacją znalezionych zwierząt, to ten w podsieniawskim Leżachowie.
Na razie nie ma pewności, czy dziki padły na ASF, ale K. Kozłowska zapewnia, że nawet jeśli, to choroba nie jest groźna dla ludzi, zaś rozprzestrzenianiu się jej u zwierząt powinny zapobiec powszechnie znane metody bioasekuracji. Wyjaśnienia przedstawicielki PiW są obszerne i rzeczowe, nawet jeśli nie zawsze zgodne z relacjami, tudzież wrażeniami świadków zdarzenia. Czy wystarczające? O tym muszą zdecydować ci mieszkańcy Pełkiń, którym pod oknami pozostawiono kontrowersyjny „materiał” oraz rolnicy dotknięci obostrzeniami i skutkami epidemii ASF.
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.Ta cała inspekcja weterynaryjna w ten sposób roznosi ASF po wsiach. Jak można wyłożyć dziki padłe na ten pomór w podartych workach w środku wsi. Psy biegały, obwąchiwały i leciały dalej. Tam w ogóle ktoś myśli? Jeśli u rolników w Pełkiniach pojawi się teraz pomór to za straty powinni zapłacić ci pseudourzędnicy z inspekcji.
Sami roznoszą wirusa a później każą wybijać całe chlewnie z maciorami i knurami włącznie . W ten sposób zarzyna się nasze rodzime rolnictwo. Wiadomo kto za tym stoi ...
Ta cała inspekcja weterynaryjna w ten sposób roznosi ASF po wsiach. Jak można wyłożyć dziki padłe na ten pomór w podartych workach w środku wsi. Psy biegały, obwąchiwały i leciały dalej. Tam w ogóle ktoś myśli? Jeśli u rolników w Pełkiniach pojawi się teraz pomór to za straty powinni zapłacić ci pseudourzędnicy z inspekcji.
Sami roznoszą wirusa a później każą wybijać całe chlewnie z maciorami i knurami włącznie . W ten sposób zarzyna się nasze rodzime rolnictwo. Wiadomo kto za tym stoi ...