Reklama

Trzy padłe dziki podrzucono mieszkańcom Pełkiń [ZDJĘCIA]

15/01/2021 18:27

Trzy niepozorne niebieskie worki przeleżały blisko 24 godziny na peryferiach Pełkiń, kilka metrów od zabudowań. Nie byłoby w tym nic nadzwyczajnego, gdyby nie fakt, że worki oznaczone były etykietą „materiał zakaźny” i gdyby nie zawierały trucheł dzików. Sytuację, która wprawiła w konsternację mieszkańców podjarosławskiej miejscowości, tłumaczy Powiatowy lekarz weterynarii w Jarosławiu Katarzyna Kozłowska. Czy przekonywująco?

O charakterystycznych niebieskich workach zalegających na łące w miejscowości Pełkinie poinformowali nas zbulwersowani mieszkańcy. Według przedstawionej nam relacji, popartej amatorskimi nagraniami video, kilku mężczyzn ubranych w białe kombinezony, korzystając z polnych dróg, przyciągnęło specyficzny ładunek, a następnie pozostawiło na obrzeżach wsi. W opinii świadków cała operacja wyglądała [paywall] nieprofesjonalnie, zwierzęta były ciągane na macie i pozostawione właściwie bez zabezpieczenia.

Ludzi miała odstraszać pozostawiona na workach adnotacja „materiał zakaźny”, świadkowie zastanawiali się jednak nad tym, co miało odstraszać zwierzęta, zwłaszcza, że jeden z worków był przedziurawiony i wystawała z niego ciemna szczecina.

Pozostawione truchła przeleżały około doby zaledwie kilka metrów od pierwszych zabudowań Pełkiń – od najbliższego gospodarstwa pozostawione padłe dziki dzieliła szerokość polnej drogi i murowane ogrodzenie, od kolejnego pas asfaltówki prowadzącej w kierunków Łazów Kostkowskich. Niepokój świadków zdarzenia, mieszkańców okolicznych domostw, wydaje się być uzasadniony, tym bardziej że od kilku miesięcy w okolicy trwa walka z afrykańskim pomorem świń.

Dlaczego przeleżały tyle czasu w pobliżu domostw?

O wyjaśnienie tej niezrozumiałej sytuacji poprosiliśmy, dzwoniąc do Powiatowego Inspektoratu Weterynarii w  Jarosławiu. – Zwłoki dzików zostały zabezpieczone w specjalnych, przeznaczonych do tego celu grubych i szczelnych workach foliowych – mówi w odpowiedzi na nasze pytania Katarzyna Kozłowska, powiatowy lekarz weterynarii.

– Od znajdowanych dzików przed zapakowaniem do foliowych worków pobierane są próby, ponadto zwłoki dzików przed zabezpieczeniem oraz po zapakowaniu w worki są poddawane dezynfekcji poprzez stosowanie środków do dezynfekcji, które działają wirusobójczo i bakteriobójczo, co minimalizuje ewentualne ryzyko rozwleczenia choroby – zapewnia K. Kozłowska.

Wyjaśnia, przynajmniej po części, dlaczego truchła znalazły się tam, gdzie się znalazły. –  Dziki znajdowane w trudno dostępnych miejscach, gdzie stan dróg dojazdowych do pól uniemożliwia całkowicie dojazd samochodu osobowego czy też ciężarowego, są zabezpieczane w ten sposób oraz przenoszone w miejsce, skąd możliwy jest odbiór przez wyspecjalizowane i przeznaczone do tego służby i takie działania zostały podjęte w miejscowości Pełkinie – stwierdza powiatowy lekarz weterynarii. W dalszym ciągu swej wypowiedzi podaje też wyjaśnienie, dlaczego padłe zwierzęta przeleżały w pobliżu ludzkich domostw tyle czasu.

– Nasze działania, prowadzone są bezzwłocznie, niestety ubolewamy nad tym, że nie zawsze udaje się wszystkie przeprowadzić natychmiastowo. Oprócz odnalezienia zwłok, zabezpieczenia ich, pobrania prób musimy jeszcze – w porozumieniu z właścicielami działek, na terenach których znaleziono zwłoki dzików i przy udziale samorządów lokalnych oraz myśliwych z kół łowieckich – zorganizować transport zwłok do dróg utwardzonych, które pozwolą na wjazd i załadunek na samochód celem przewiezienia ich do wyspecjalizowanego zakładu przetwórczego, w którym zostaną bezpiecznie zutylizowane –  wskazuje stopień skomplikowania przedsięwzięcia K. Kozłowska, zauważając, że najbliższy podmiot, który mógł się zająć utylizacją znalezionych zwierząt, to ten w podsieniawskim Leżachowie.

Reklama

 

Na razie nie ma pewności, czy dziki padły na ASF, ale K. Kozłowska zapewnia, że nawet jeśli, to choroba nie jest groźna dla ludzi, zaś rozprzestrzenianiu się jej u zwierząt powinny zapobiec powszechnie znane metody bioasekuracji. Wyjaśnienia przedstawicielki PiW są obszerne i rzeczowe, nawet jeśli nie zawsze zgodne z relacjami, tudzież wrażeniami świadków zdarzenia. Czy wystarczające? O tym muszą zdecydować ci mieszkańcy Pełkiń, którym pod oknami pozostawiono kontrowersyjny „materiał” oraz rolnicy dotknięci obostrzeniami i skutkami epidemii ASF.
pac
Aplikacja na Androida

Reklama

Komentarze opinie

  • Awatar użytkownika
    rolnik - niezalogowany 2021-01-19 14:38:32

    Ta cała inspekcja weterynaryjna w ten sposób roznosi ASF po wsiach. Jak można wyłożyć dziki padłe na ten pomór w podartych workach w środku wsi. Psy biegały, obwąchiwały i leciały dalej. Tam w ogóle ktoś myśli? Jeśli u rolników w Pełkiniach pojawi się   teraz pomór to za straty powinni zapłacić ci pseudourzędnicy z inspekcji.

    odpowiedz
    • Zgłoś wpis
  • Awatar użytkownika
    Janek - niezalogowany 2021-01-19 17:20:11

    Sami roznoszą  wirusa a później każą wybijać całe chlewnie z maciorami i knurami włącznie . W ten sposób zarzyna się nasze rodzime rolnictwo. Wiadomo kto za tym stoi ...

    odpowiedz
    • Zgłoś wpis

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.

Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.

Zaloguj się

Najnowsze rolki



Reklama

Wideo zycie.pl




Reklama
Najnowsze wiadomości