Starosta powiatu jarosławskiego Stanisław Kłopot regularnie raportuje podczas sesji rady powiatu o stanie epidemiologicznym na swoim ternie. 15 stycznia przestawił wstrząsające dane. Radni dowiedzieli się o trzykrotnym wzroście zgonów w jarosławskim szpitalu od listopada do końca grudnia minionego roku.
W najnowszym wydaniu „Życia Podkarpackiego” piszemy: „Starosta jarosławski poinformował, że w listopadzie w jarosławskim szpitalu odnotowano 31 zgonów z powodu infekcji koronawirusem. W grudniu odnotowano 89 zgonów związanych z covidem – liczba zmarłych wzrosła więc niemal trzykrotnie. W listopadzie 97 procent zmarłych było osobami niezaszczepionymi, a w miesiąc później wśród zmarłych były 82 osoby niezaszczepione.
Uzupełnieniem tych danych był raport o stanie szczepień. Starosta wyjaśniał, że w punkcie przygotowanym przez szpital na Paderewskiego szczepi się 200 – 260 osób dziennie, choć mogłoby się szczepić więcej.
Raporty starosty Kłopota dają asumpt do dyskusji o potrzebie szczepień, potrzebie ich promocji i dyscypliny sanitarnej. Sam starosta deklaruje się jako zdecydowany zwolennik szczepień. Niestety mamy piątą falę pandemii. Co nas czeka w najbliższych tygodniach, trudno przewidzieć. Nie dostajemy konkretnych komunikatów od ministra zdrowia. Jak na razie jedynym konkretem są przerażające, z każdym dniem coraz bardziej, liczby zakażonych i osób przebywających na kwarantannie.
Dyrektorzy szkół, nauczyciele, uczniowie, rodzice żyją jak na bombie z opóźnionym zapłonem. Minister oświaty zapowiedział obowiązkowe przejście na zdalne nauczanie w wielkich miastach. Słusznie, ale chyba nie zdaje sobie sprawy, co się dzieje od kilkunastu tygodni w małych miastach i miasteczkach.
Szkoły pustoszeją, bo klasa za klasą przechodzi na kwarantannę. Szeregi nauczycieli topnieją z powodu zachorowań lub kwarantanny. Nie ma kim obsadzać zastępstw. Dyrektorzy stoją pod ścianą, bo z jednej strony widzą, co się dzieje, z drugiej, ciężar podjęcia decyzji o przejściu na zdalne nauczanie spadł na nich.
W środowisku nauczycielskim dają się słyszeć opinie, że jeżeli liczba zakażeń nie spadnie diametralnie w najbliższym czasie, to jedynym rozsądnym wyjściem byłoby przejście jeszcze przed feriami na zdalne nauczanie. A po feriach przygotowanie wariantu hybrydowego, tak aby nauczanie nabrało konkretnego wymiaru, a uczniowie nie popadali w całkowity izolacjonizm.
Bo trzeba się zgodzić z opinią psychologów: izolowanie dzieci na powtarzających się kwarantannach ma dla nich fatalne skutki. Przy nauczaniu zdalnym, wirtualnie, bo wirtualnie, ale są zaopiekowane.
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.
Komentarze