Kilkanaście lat treningów, czasami nawet na korytarzach i w nieprzystosowanych salach. Ogrom energii i determinacji. Idea. Do tego przychylność i wsparcie dyrekcji, miasta, powiatu i dobrych ludzi. Ogromna pasja. Oto przepis na sukces, który od lat osiągają łucznicy z UKS Tramp Jarosław.
Jarosławska sekcja łucznicza UKS Tramp działa w mieście od 2007 roku. Zaczęło się z przypadku lub raczej, mówiąc kolokwialnie, od „dziecięcej zajawki”[paywall] Wiesława Kutyły, inicjatora całego przedsięwzięcia. Jako nauczyciel wychowania fizycznego w Zespole Szkół Technicznych i Ogólnokształcących, przy aprobacie dyrekcji, mógł trenować młodych łuczników w szkole. Na początku były to korytarze i szkolne boisko. W końcu udało się wyremontować salę na parterze jednego ze szkolnych skrzydeł, która pełni rolę sali gimnastycznej, a popołudniami zajmowana jest przez łuczników. Przyczyniła się do tego szkoła, władze powiatu i miasta, a nawet uczniowie jarosławskiej „Budowlanki”, którzy w ramach ćwiczeń tynkowali i murowali ściany. – Oświetlenie powstało dzięki pomocy rodzica jednej z zawodniczek – wspomina W. Kutyła. Zdobycie kosztownego sprzętu (średnia cena to około 7 tys. zł) także wymagało wsparcia finansowego, które pozyskano dzięki ministerialnym dofinansowaniom, lokalnym władzom oraz ludziom dobrej woli.
W tej chwili trener Wiesław Kutyła odpowiada za UKS Tramp Jarosław oraz Makovię, która działa w Makowisku od 2012 roku, w miejscowej szkole podstawowej. Obie sekcje zrzeszają mocnych, a może i jednych z najlepszych zawodników tej dyscypliny w Polsce. Chociaż sport jest mało popularny, znalazł swoich entuzjastów. – Chętni zawsze byli. Na początku nie aż tak wielu, ponieważ nie pozwalał nam na to sprzęt. Nigdy nie ogłaszałem żadnego naboru, rozchodziło się to jakoś pocztą pantoflową – opowiada W. Kutyła. – Obecnie w sumie trenuje u nas 40 zawodników.
Na treningi przychodzą osoby w różnym wieku. Najmłodsi mają dziewięć, a nawet siedem lat. Łucznictwo jest jednak sportem, który wymaga odpowiednich warunków fizycznych, a przede wszystkim siły, dlatego najlepiej, by przygodę z tą dyscypliną rozpoczynali dziesięciolatkowie lub starsi.
Obecnie w sekcji są zawodnicy w każdej kategorii wiekowej. Są wśród nich młodzieżowcy (21 – 23 lata), którym trudno jest związać życie z łucznictwem, ponieważ nie jest to sport zarobkowy. – Tylko pasja trzyma ich przy strzelaniu – komentuje W. Kutyła.
Dwudziestoletnia Sylwia Zając jest jedną z najlepszych zawodniczek sekcji. Wielokrotnie zdobyła mistrzostwo Polski i mimo roku przerwy w treningach spowodowanej kontuzją nie straciła formy i nadal zajmuje miejsce na podium na prestiżowych zawodach w całym kraju.
Jej przygoda z łucznictwem zaczęła się, podobnie jak u jej trenera, z przypadku i czystej ciekawości. Teraz może się poszczycić udziałem w zawodach o Puchar Świata. Motywuje innych do treningów, zaraża swoją determinacją i jest wzorem dla młodszych zawodników. Sama „strzela” prawie codziennie. Najczęściej, gdy jest ładna pogoda. Ćwiczy na terenie udostępnionym przez PWSTE w Jarosławiu. Wspomina, że gdyby nie zaangażowanie trenera Kutyły, trudno byłoby zajść tak wysoko.
Do zajęć UKS Tramp Jarosław można dołączyć zawsze. Symboliczna miesięczna opłata ma pokrywać część kosztów związanych z wyjazdami na zawody, w których łucznicy uczestniczą przy każdej możliwej okazji, ponieważ, jak zaznacza trener Kutyła, jest to dla zawodników najlepsza motywacja. Poza tym takie wyjazdy są okazją do nawiązywania kontaktów i znajomości oraz związania młodzieży z bardzo niszową pasją.

fot.archiwum S. Zając
Sylwia Zając, której wybitne osiągnięcia oraz rekordy motywują młodszych zawodników.
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.
Komentarze