Od dwóch tygodni bombardowani jesteśmy obrazami tysięcy ludzi uciekających z Afganistanu i obrazami z granicy polsko-białoruskiej, na której przetrzymywana jest grupa kilkudziesięciu osób, prawdopodobnie Afgańczyków. Zestawienie obu tych sytuacji budzi ogromne emocje.
U odbiorcy prowokuje proste skojarzenie: skoro tak dużo ludzi chce opuścić swój rodzinny kraj, to na pewno zaleją i nasz. Dokładnie ten sam schemat funkcjonował przy wojnie w Syrii, gdy nie wpuściliśmy ani jednej kobiety, dziecka czy starca.
Tymczasem eksperci od Dalekiego i Bliskiego Wschodu uspokajają. Masowa emigracja nam nie grozi. Jest logistycznie niemożliwa. Kwestia odległości. Talibowie, którzy przejęli władzę w kraju, lada chwila uszczelnią swoje granice. Poza tym po wyjściu wojsk amerykańskich w Afganistanie po dwudziestu latach zakończyła się formalnie wojna. Czy w praktyce? To się jeszcze okaże.
Tak więc, pomimo dantejskich scen na lotniskach, kontrolowanych do końca sierpnia przez Amerykanów, już rozpoczęły się polityczne szachy. Wielcy dyskutują, jak dyplomatycznie i ekonomicznie unormować sytuację w Afganistanie.
Na polsko-białoruskiej granicy natomiast powstają 2,5-metrowe zasieki z drutu kolczastego. Ponure obrazy.
Grupka dwudziestu paru osób doświadcza grozy opuszczenia przez wszystkich na wąskim pasie ziemi granicznej. Stali się zakładnikami politycznego sporu między Polską i Białorusią.
Z jednej strony Białoruś i wszyscy zajmujący się procederem nielegalnej emigracji bądź zmuszający swoich obywateli do opuszczenia ojczyzny, muszą dostać wyraźny sygnał o stanowczym stanowisku Polski, ale w niczym nie zwalania to nas, jako kraju, który boleśnie doświadczył zamknięcia za żelazną kurtyną, z troski o uchodźcę. O drugiego człowieka po prostu.
Przeciwstawianie racji politycznej z humanitarną w mojej ocenie jest kreowane na potrzeby bieżącej polityki. Polskie służby graniczne mają dobre, sprawdzone procedury radzenia sobie z podobnymi sytuacjami na długim białorusko- ukraińskim pasie granicznym. Nie trąbią o tym w mediach, ale z nielegalnymi przekroczeniami radzą sobie nie od dzisiaj. W codziennej, rutynowej pracy. I jeżeli wierzyć statystykom – wzorcowo.
Dlaczego, tym razem, koczujących na granicy ludzi tak długo pozostawiano samym sobie? Nie wiem. Nie znam też racjonalnego argumentu, który zabraniałby pomocy humanitarnej grupce osób potrzebujących jedzenia, napojów, pomocy lekarskiej, psychologicznej, trochę koców, kilku namiotów. To elementarny imperatyw moralny. O chrześcijańskim nie wspomnę.
Obyśmy już nigdy nie znaleźli się w podobnej sytuacji, jak Afgańczycy, a wcześniej Syryjczycy. Z własnej historii doskonale znamy smak opuszczenia, zamknięcia, bezradności i płynącej z niej rozpaczy.
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.Nie spodziewałem się aż takiej brutalności wobec uchodźców.Wydaje mi się,że zatraciliśmy instynkt człowieczeństwa.Owszem granicy naszego kraju należy chronić tylko nie metodami jakich by się nie powstydził brutalny dyktator.Nie mówmy ,ze jesteśmy chrześcijanami.Takimi nie jesteśmy.
by tu jeszcze dołożyć PISowi,aby UBecka emeryturka POwróciła.
Warto zapoznać się z tym artykułem - 6 palących pytań, które należy zadać w kwestii Afganistanu. O co tak naprawdę chodzi? Co za sobą skrywa rzekome „zwycięstwo” Talibanu? – Bibula – pismo niezalezneA swoją drogą, ileż ci ludzie mają energii i determinacji, by z kotem przebyć ok. 5 tys. km i dojść do granicy z Polską, gdzie na kotach i psach niejeden się wylansował i nieźle zarobił.
nie jestem fanem PiS ale zagłosuję na nich za sprawą podejścia do polityki związanej z uchodźcami tak trzymać macie mój głos w przyszłości...
O czym ty bredzisz ??? Ci tzw. "uchodźcy " wsiedli do samolotów w Bagdadzie, zapłacili od 4 - 10 tys $ za przelot do Białorusi i samochodami wojskowymi zostali dowiezieni do granic Polski, Litwy i Łotwy.PONIAŁ POlityku ?
Człowieku, jakiej brutalności, o czym ty bredzisz? Czy ktoś z naszych pograniczników ich choćby dotknął? Wyłącz tvn a włącz myślenie. Ci ludzie są po białoruskiej stronie. Dlaczego nie próbują przekroczyć granicy na przejściu granicznym tylko chcą wymusić nielegalne przejście? Nie wyczuwasz w tym wszystkim perfidii Łukaszenki i Putina? No chyba że to twoi idole. Nóż się w kieszeni otwiera jak się czyta takie brednie. Jednak tu przecież nie chodzi o imigrantów, tu jest następna okazja aby pojeździć po rządzących nieprawdaż? Każdy pretekst dobry, obojętnie czy to prawda czy nie. A podobno kłamstwo powtarzane sto razy staje się prawie-prawdą. Stara ubecka metoda.
Jeszcze jedno, to są ludzie o nieznanym pochodzeniu, nie jacyś Afgańczycy, co tez jest kłamliwie powtarzane. Ambasador Afganistanu otwarcie powiedział, że tam nie ma jego rodaków. Więc kto tam jest Tadeuszu? Znasz odpowiedź? Powiesz, że to nie ma znaczenia? Dajmy im azyl, pozwólmy żyć na nasz koszt, nie każmy pracować, niech sobie żyją na luzie i korzystają z uroków Europy. Tyle, że Europa dość ma już wałkoni przybłędów i elementu przestępczego, który terroryzuje zachodnie miasta.A widziałeś w tv jak białoruscy pogranicznicy dostarczają im żywność? Dlaczego Białoruś nie zaproponuje im życia u siebie, przywilejów, dostatku?
Nie spodziewałem się aż takiej brutalności wobec uchodźców.Wydaje mi się,że zatraciliśmy instynkt człowieczeństwa.Owszem granicy naszego kraju należy chronić tylko nie metodami jakich by się nie powstydził brutalny dyktator.Nie mówmy ,ze jesteśmy chrześcijanami.Takimi nie jesteśmy.
by tu jeszcze dołożyć PISowi,aby UBecka emeryturka POwróciła.
Warto zapoznać się z tym artykułem - 6 palących pytań, które należy zadać w kwestii Afganistanu. O co tak naprawdę chodzi? Co za sobą skrywa rzekome „zwycięstwo” Talibanu? – Bibula – pismo niezalezneA swoją drogą, ileż ci ludzie mają energii i determinacji, by z kotem przebyć ok. 5 tys. km i dojść do granicy z Polską, gdzie na kotach i psach niejeden się wylansował i nieźle zarobił.