Jak przysłowiowa łyżka dziegciu może zatruć beczkę miodu, tak jeden lokator zatruł życie mieszkańcom kamienicy.
Kamienicę przy Konopnickiej 1 wybudowano wprawdzie przed wojną, ale po kapitalnym remoncie, przeprowadzonym wewnątrz w 2014 roku, nie przypomina zaniedbanych czynszówek, jakie jeszcze można spotkać w mieście. Mieszka w niej dziesięć rodzin i część budynku należy do wspólnoty, a druga do Przedsiębiorstwa Gospodarki Mieszkaniowej.
– Do czerwca mieliśmy tu spokój – opowiada jedna z lokatorek. – Wtedy do mieszkania na parterze, po starszym małżeństwie, wprowadził się ten pan. Patrzyliśmy się, jak wnosi meble, urządza się i zastanawialiśmy się, kto to taki. Kilka dni był spokój, aż się zaczęło. Okazało się, że ten pan jest alkoholikiem. Pije dzień w dzień, a najgorsze, że przychodzą do niego inni, którzy załatwiają się na klatce. Nieraz musiałam[paywall] po nich myć schody, żeby jakieś dziecko nie wdepnęło w ekskrementy.
– Najgorsze jest, że boimy się o swoje bezpieczeństwo – mówi druga lokatorka.
– Drugiego sierpnia o mało włos nie doszło do pożaru, bo ten pan włączył kuchenkę elektryczną i pijany zasnął. Dobrze, że mieszkający obok sąsiad poczuł swąd i wyłączył rozgrzaną do czerwoności kuchenkę. Tak samo było dokładnie dwa dni później. Teraz prądu nie ma, bo prawdopodobnie przepaliła mu się instalacja, ale do oświetlenia pomieszczeń używa świeczek i zniczy, co przy jego trybie życia też jest dużym zagrożeniem. Mieszkam nad nim i wieczorem, nim się położę spać, kilka razy zaglądam tam przez okno, żeby sprawdzić, bo boję się, że którejś nocy nas spali. Parę dni temu nastraszyłam się, kiedy z jego mieszkania wydobywał się śmierdzący dym, ale okazało się, że tylko palił w kuchni jakimiś śmieciami. On sam nie jest agresywny, ale ci, którzy do niego przychodzą, są bardzo wulgarni, kiedy zwracam im uwagę, że zanieczyszczają schody.
– No i jeszcze ten smród – dodaje trzecia lokatorka. Taki fetor od jego mieszkania bije, że w lecie nie można było wywiesić prania na balkonie, bo przesiąkało smrodem.

fot.Jacek Szwic
Na pukanie w uchylone drzwi do mieszkania Władysława B. nikt nie odpowiada. Faktycznie, lokatorka nie przesadzała, mówiąc o smrodzie. Pierwsze pomieszczenie przypomina opuszczony pustostan. Butelki, sterty śmieci i pobazgrane ściany. W drugim jest podobnie. Wersalka z powypalanymi dziurami, ogrodowe krzesło i wszechobecny fetor. Typowa melina. Takie wnętrza można zobaczyć, kiedy strażnicy miejscy kontrolują miejsca, gdzie gnieżdżą się bezdomni.
W Straży Miejskiej w Przemyślu potwierdzają, że wobec Władysława B. tylko w tym roku było kilkanaście interwencji. Najczęściej strażnicy zgarniali go z ulic w stanie kompletnego zamroczenia alkoholowego i odwozili do Miejskiego Ośrodka Zapobiegania Uzależnieniom. Dwa razy interweniowali w jego mieszkaniu, kiedy spowodował zagrożenie pożarem.
Interesowała się nim również policja. Wobec Władysława B. prowadzone są dwa postępowania na skutek zawiadomienia o przestępstwach, których nie było. Raz Władysław wezwał policję, bo w pijanym widzie zdawało mu się, że ktoś się do niego włamał, a drugim razem, że jest w jego mieszkaniu jakiś obcy mężczyzna.
Wreszcie lokatorzy, mając dość uciążliwego sąsiada, 6 sierpnia br. w piśmie do Przedsiębiorstwa Gospodarki Mieszkaniowej poprosili o pomoc. 22 sierpnia prezes PGM również na piśmie zwrócił się w tej sprawie do zastępcy prezydenta miasta.
„W związku z powtarzającymi się interwencjami mieszkańców budynku Konopnickiej 1 w sprawie rażącego naruszenia współżycia społecznego przez pana Władysława B. ponownie zwracamy się o podjęcie skutecznej interwencji”. 19 września zastępca prezydenta Przemyśla Bogusław Świeży, poprzez rzecznika prasowego, wyjaśnił, że w tej sprawie trwają czynności, żeby na drodze prawnej doprowadzić do wydania przed sąd wyroku o eksmisję uciążliwego lokatora. Zatem mieszkańcom kamienicy pozostaje tylko czekać, aż procedury prawne zostaną zakończone.

fot.Jacek Szwic
Wewnątrz kamienica po remoncie nie przypomina zaniedbanych czynszówek.
JS
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.A mi pan z góry zrobił remont podłóg i zaczęło się piekło , Każdy krok , jak łomot bieganie dzieci to jak trzęsienie ziemi , wiecznie ryczące psy po kilka godz dziennie . Ale pan nic sobie z tego nie robi . Do czasu remontu to zastanawiałem się czasami czy tam na demną wogóle ktoś jeszcze żyje
Słowo "Pan" występuje w tym artykule kilkukrotne. Jaki kurde "Pan"? Menel, lump, patologia, alkoholik to stosowne określenia na tego typa, a nie "Pan"
Słabe to :( . Może warto chwilę refleksji dlaczego tak jest.
A mi pan z góry zrobił remont podłóg i zaczęło się piekło , Każdy krok , jak łomot bieganie dzieci to jak trzęsienie ziemi , wiecznie ryczące psy po kilka godz dziennie . Ale pan nic sobie z tego nie robi . Do czasu remontu to zastanawiałem się czasami czy tam na demną wogóle ktoś jeszcze żyje
Słowo "Pan" występuje w tym artykule kilkukrotne. Jaki kurde "Pan"? Menel, lump, patologia, alkoholik to stosowne określenia na tego typa, a nie "Pan"
Słabe to :( . Może warto chwilę refleksji dlaczego tak jest.