Reklama

Uczcili pamięć wywiezionych na Sybir [ZDJĘCIA]

W br. przypada 80. rocznica tragicznych wydarzeń z 1940 r., kiedy ponad milion osób zostało deportowanych na Sybir. Przemyśl był jednym z miejsc, gdzie wielu po raz ostatni zobaczyło ojczyznę. Przemyśl pamięta… Na nieczynnej rampie kolejowej na Bakończycach 9 lutego br. odbyły się tradycyjne już uroczystości pod nazwą „Zapal znicz wywiezionym. Na nieludzką ziemię”.

W tym roku obchody odbyły się w przeddzień pierwszej wywózki mieszkańców Przemyśla i okolic. Według źródeł we wszystkich deportacjach zostało wywiezionych co najmniej 1 mln 750 tys. osób. Z rampy w Przemyślu w lutym 1940 r. wywieziono 1 tys. 310 osób, a z pobliskiej Medyki ponad 1 tys. 100. W pierwszych zsyłkach wywożono rodziny polskich żołnierzy oraz urzędników administracji państwowej, pracowników banków, kolei czy poczty. Były to najliczniejsze i najbardziej tragiczne w skutkach deportacje.

Nim jednak doszło do oficjalnych przemówień, wspomnień, chwil zadumy i[paywall] zapalenia zniczy pamięci, tegoroczne uroczystości rozpoczęła msza św. w kościele pw. Świętej Trójcy, której przewodniczył ks. prałat Stanisław Czenczek. Homilię wygłosił ks. prałat Jan Mazurek, proboszcz parafii, a jednocześnie kapelan przemyskiego oddziału Związku Sybiraków. W kazaniu mówił on o księżach, którzy dobrowolnie zdecydowali się na wywózkę, aby być razem z zesłańcami i udzielać im sakramentów.

Reklama

Gospodarzem i głównoprowadzącą uroczystości na Bakończycach była prezes przemyskiego oddziału Związku Sybiraków Stanisława Żak. Udział wzięli i zapalili znicz wywiezionym na nieludzką ziemię m.in. poseł na Sejm RP Anna Schmidt-Rodziewicz, wicemarszałek województwa podkarpackiego Piotr Pilch, władze miasta na czele z prezydentem Wojciechem Bakunem i przewodniczącą Rady Miejskiej w Przemyślu Ewą Sawicką, radni, poczty sztandarowe przemyskich szkół i organizacji, mieszkańcy nadsańskiego grodu. Głównym bohaterami byli jednak z całą pewnością ci, którzy przeżyli i wrócili z Sybiru do domu oraz członkowie ich rodzin. 

Cztery masowe deportacje na Sybir

Reklama

W sumie były cztery masowe deportacje na Sybir. Trzy miały miejsce w 1940 r. – 10 lutego, 13 kwietnia oraz w czerwcu, natomiast czwarta w czerwcu 1941 r., tuż przed wybuchem wojny pomiędzy Niemcami i Związkiem Radzieckim. Część wróciła do Polski. Jak poinformował Marian Boczar, sekretarz oddziału Związku Sybiraków w Przemyślu, obecnie żyje jeszcze ok. 22 tys. z nich.

Szerzej w papierowym wydaniu ŻP.
mars
Aplikacja na Androida

Reklama

Komentarze opinie

  • Awatar użytkownika
    Tadeusz - niezalogowany 2020-02-09 17:57:32

    Jak to jest.Wywożą nam prawie 2 miliony Polaków órych po roku połowa nie żyła i skromniutkie uroczystości w powiatowych miastach i to przygranicznych przy całkowitym braku zainteresowania władz centralnych. Wywożą nam prawie całą inteligencje i niszczą ją i cisza.A jeszcze parę dni temu uroczyście z wielką popmpą na granicy histerii narodowej obchodziliśmy holokaust.Polski holokaust na Syberii nic nie znaczy.Coraz bardziej zastanawiam się w jaki to państwie żyjemy i czy to jest kraj Polaków.

    odpowiedz
    • Zgłoś wpis
  • Awatar użytkownika
    zadumany przemyski obserwator - niezalogowany 2020-02-09 19:24:14

    Naprawdę ale autorowi artykułu pomyliły się tysiące z milionami. Piszą poważny artykuł należy podejść poważnie do tematu i pisać  przynajmniej liczby przybliżone do prawdy historycznej  gdyż nigdy nie ustali się prawdziwej liczby  ludzi obywateli polskich wywiezionych  na tzw. SYBIR.  Panie autorze artykułu proszę napisać skąd pan brał liczbę osób deportowanych ze wschodnich województw przedwojennej Polski , osobiście pochodząc z rodziny repatriantów z której część "pojechała" właśnie do Kazachstanu  interesowałem siłą rzeczy  się tym tragicznym  tematem  co najmniej od 30 lat i nigdzie , w żadnych źródłach nie spotkałem się z podaną w artykule liczbą wywiezionych czy deportowanych na  szeroko pojęta Syberię  cyt.  " zostało wywiezionych co najmniej 1 milion 750  tysięcy osób"koniec cyt.  Nigdy , przenigdy żadne źródła nie podały i nie podają nadal  takiej ilości obywateli Polski deportowanych w głąb ZSRR , nawet nie jest to liczba przybliżona , wszystkie  poważne źródła historyczne stwierdzają że liczba deportowanych przez ZSRR obywateli polskich nie przekroczyła 500 tysięcy ludzi, co  nie umniejsza tragizmu tych strasznych czasów. I nawet obecny IPN który z natury zawyża liczbę  obywateli  II rzeczpospolitej ( Polaków  Żydów , Rusinów, Białorusinów , Litwinów itd. nigdy nie podał takiej ogromnej liczby wywiezionych czy deportowanych. Mnie nie chodzi o zawyżenie czy zaniżanie była to tragedia ówczesnych ludzi , naszych obywateli , przodków ale naprawdę są jakieś granice pisania , chodzi o podawanie skoro już się podaje faktów historycznych i liczb przynajmniej  przybliżonych do prawdy a nie "rzucanie" liczb czy cyfr  nigdzie  nie zweryfikowanych a jeśli tak,  to należy podać źródła z których autor artykułu korzystał  podając takie  tragiczne liczby , należy pamiętać że za każdą cyfrą kryła się ogromna tragedia i krzywda ludzi , ówczesnych mieszkańców wschodnich województw II Rzeczpospolitej Polskiej.Żeby jednak uniknąć linczu ze strony „polskich patriotów” Kochanski robi następujące zastrzeżenie: „Naukowcy wciąż badają radzieckie archiwa i po dokładniejszych badaniach demograficznych oraz analizie danych dotyczących późniejszych deportacji liczba wywiezionych ponownie jest weryfikowana wzwyż. Choć nie osiąga ona szacunku rządu polskiego na uchodźstwie, wydaje się obecnie prawdopodobne, że w latach 1940-1941 wywiezionych zostało przynajmniej 500 tysięcy obywateli polskich. W tej liczbie 52 procent stanowili Polacy, 30 procent Żydzi, a około 18 procent Ukraińcy i Białorusini. Wszyscy oni w tym rozdziale uznawani będą za Polaków” [7].

    odpowiedz
    • Zgłoś wpis
  • Awatar użytkownika
    Tadeusz - niezalogowany 2020-02-09 20:13:58

    Prześladowania Polaków to nie tylko wywózka 1939-41 ale także operacja polska NKWD 1937-39 i wiele lokalnych nawet nieznanych w tym czasie.Owszem deportowano na Sybir i do łagrów przeszło 2 miliony ludzi z ziem okupowanych przez Rosję.Ale dotyczy to Estończyków,Łotyszy,Litwinów,Białorusinów,Ukraińców,Polaków,Czechów,Żydów  a nawet Niemców których zwolniono w 1939-40.Odnośnie Polaków to dane są bardzo ale to bardzo zaniżone gdzie operuje się danymi wybiórczo by nie przedsawic  skali ludobójstwa.Polskich danych praktycznie nie ma ,jest jedynie gdybanie ale kontrolowane gdybanie. Dane przedstawione przez IPN są bardziej niż fałszywe też oparte na gdybaniu.Cząstkowe ale to naprawdę cząstkowe dane to dokumenty sowieckie znajdujące się na Ukrainie,które też zawierają wiedzę cząstkwą w temacie,której nawet nikomu nie chce się zbadac nawet w zarysie ogólnym. Mamy o wiele bardziej nośne tematy,które umiejętnie wykorzystujemy do jątrzenia a nie sprawy Polaków pomordowanych gdzieś tam w Rosji.Rosji wszystko można o czym dobrze wiemy.Możemy im jedynie pomniki rozebra na co wyrażają zgodę ale za więcej możemy dostac w zęby

    odpowiedz
    • Zgłoś wpis

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.

Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.

Zaloguj się

Najnowsze rolki



Reklama

Wideo zycie.pl




Reklama
Najnowsze wiadomości