Reklama

Ukradli 120 ton kukurydzy, ogołocono 11 hektarów!

– Często lubię się przejechać samochodem w weekendy i pooglądać jak u mnie rośnie. W niedzielę, 15 listopada, pojechałem sobie do Stubna, bo tam miałem zasianą kukurydzę. Jadę, jadę i myślę sobie: cholera, co jest? Widzę swoje pole, ale nie ma kukurydzy! Wszystko wyrżnięte! 11 hektarów. Ktoś musiał się sporo narobić – ze złością w głosie mówi Krzysztof Barszczak z Jaksmanic w gminie Przemyśl. Ten „ktoś” ukradł mu ponad 120 ton kukurydzy.

Pan Krzysztof to rolnik pełną gębą. To rolnik, któremu się opłaca, który chce orać, siać i zbierać plony. I oczywiście na tym zarabiać. Swoje pola, liczone w hektarach, ma m.in. w Jaksmanicach i Stubnie. Ma kontrakt na sprzedaż m.in. kukurydzy i pszenicy.

– Kiedy tej niedzieli jechałem samochodem, miałem jakiś zwid, że nie zajechałem na swoje pole. Zadzwoniłem do brata i pytam, czy coś wie na temat kukurydzy, że jest wykoszona. Odpowiedział mi, że nic nie wie. Mam tam ponad jedenaście hektarów. Wszystko obsiane kukurydzą na paszę. Nie jest to szczere pole, bo najbliższe zabudowanie jest jakieś 500 metrów dalej[paywall]. Chodziłem po ludziach, wypytywałem. Jeden gość powiedział mi, że jak jednego dnia, bo nie pamięta, czy to była sobota, 14 listopada, około godziny 21, szedł do stajni, widać było światła kombajnu – opowiada pan Krzysztof.

Reklama

Kukurydza mu w tym sezonie dobrze obrodziła. Plony miały być spore. Szybko przekalkulował, że z jednego hektara byłoby ok. 14 ton kukurydzy. Z ponad 11 hektarów – ponad 120 ton (choć po przemnożeniu daje to ok. 150 ton – przyp. aut.). Tyle, bo trzeba wziąć pod uwagę odpady, nie do końca dorodne – a co za tym idzie nie do sprzedaży – ziarno itp. Aby to gdzieś przewieźć, potrzebne były co najmniej cztery wielkie TIR-y.

Zaplanowana akcja?

– Wie pan co, moim zdaniem, to była długo planowana akcja. Tego nikt nie zrobił przez przypadek. Podjechał, zobaczył i pomyślał, że tu jest pole kukurydzy, to sobie ją skoszę. Myślę, że zarówno pole, jak i ja byliśmy długo obserwowani. Kiedy tam przyjeżdżam, o której godzinie. Już raz miałem taki przypadek, ale u siebie, w Jaksmanicach. Wtedy wykosili mi jakieś 30 arów kukurydzy. Twierdzili, że przez przypadek. Opierdzieliłem kombajnistę, pytając, po co wjechał na moje pole – powiedział K. Barszczak.

– Powiedział mi, żebym poszedł do właściciela pola obok mojego. Ale ja z nim nie gadam. Ostatecznie machnąłem ręką – dodał.

Reklama
Ile czasu potrzeba, aby wykosić 11 hektarów pola z kukurydzą? Zdaniem pana Krzysztofa, przy dobrym, nowoczesnym kombajnie, pięć, sześć godzin. Przy mniej wydajnym całą noc. Ślady, które pozostały, wskazują, że kombajn „sam” przyjechał na to pole i „sam” (oczywiście z pomocą kombajnisty) wyjechał po zakończeniu „roboty”. Bywa – jak twierdzi K. Barszczak – że kombajny w takich przypadkach zostają dowożone na pole na lawetach.

Czy to znaczy, że takie przypadki są? – Oczywiście, w Polsce w tym roku było co najmniej kilkadziesiąt takich sytuacji. Przypuszczam, że niektóre osoby ze Stubna, z którymi rozmawiałem, wiedzą, kto to był. Kto u mnie kosił. Kiedy zacząłem wypytywać, odpowiedzieli, że nic nie będą gadać, bo przyjdą i im jeszcze dom spalą. Powiem tak: mogą wiedzieć, ale nie muszą – z goryczą w głosie stwierdził K. Barszczak.


fot.Mariusz Godos
Sprzęt do wycięcia kukurydzy, którym dysponuje pan Krzysztof, jest nowoczesny. Jego zdaniem taki pozwala przez pięć, sześć godzin „wyczyścić” całe pole. Przy mniej wydajnym to cała noc.

Nie wie, jak się wywiąże z kontraktu

Pan Krzysztof ma tak skonstruowany kontrakt, że za tonę kukurydzy otrzymałby 700 zł. Szybkie mnożenie i wynika z niego, że ktoś go okradł na ok. 85 tys. zł.

– Nie wiem teraz, jak się wywiążę z tego kontraktu. Sprawę zgłosiłem na policję, byłem już przesłuchiwany. Dałem także ogłoszenie do waszego tygodnika, bo liczę, że może ktoś się odezwie. Zaoferowałem nagrodę. Może tak uda się kogoś nakłonić, kto widział, kto wie... – zastanawia się pan Krzysztof. – Już odebrałem kilka telefonów w tej sprawie – dodał.

Reklama

15 listopada br. o sprawie dowiedziała się Komenda Miejska Policji w Przemyślu. Bezpośrednio nadzorują ją funkcjonariusze z komisariatu w Medyce.

– Otrzymaliśmy zawiadomienie o wycięciu i przywłaszczeniu sobie kukurydzy z jedenastohektarowego pola w Stubnie. Prowadzimy postępowanie przygotowawcze, mające na celu ustalenie sprawcy lub sprawców tego przestępstwa. Są przesłuchiwani świadkowie, będziemy przeglądać zapis monitoringu. To dziwna i niecodzienna sprawa. W naszym regionie takich przypadków w tym roku nie było – powiedziała rzecznik prasowy Komendy Miejskiej Policji w Przemyślu, starszy aspirant Małgorzata Czechowska.


MG
Aplikacja na Androida

Reklama

Komentarze opinie

  • Awatar użytkownika
    Kb - niezalogowany 2020-11-24 20:45:14

    Gmina Medyka jeśli już... Nie ma gminy Przemyśl w Jaksmanicach v????

    odpowiedz
    • Zgłoś wpis
  • Awatar użytkownika
    . - niezalogowany 2020-11-24 20:59:20

    to musiał być ktoś kto tego rolnika znał i wiedział gdzie przebywa innej możliwości nie ma

    odpowiedz
    • Zgłoś wpis
  • Awatar użytkownika
    des - niezalogowany 2020-11-24 21:09:10

    zlodziejstwo w tym panstwie przeroslo himalaje

    odpowiedz
    • Zgłoś wpis

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.

Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.

Zaloguj się

Najnowsze rolki



Reklama

Wideo zycie.pl




Reklama
Najnowsze wiadomości