Reklama

Urodzony pod ostrzałem

04/04/2021 12:28

Niedawno w izraelskiej prasie opublikowano fotografie mężczyzny, który w Przemyślu podczas wojny uratował kilkanaście osób narodowości żydowskiej. W nieznanym miejscu, w jednej kryjówce, kilkanaście osób doczekało wyzwolenia. Choć sprawiedliwym był pochodzący z Nehrybki przemyślanin, historia ta (może poza kilkoma osobami) dotychczas nie była znana w Przemyślu.

Zaczęło się od tego, że mieszkająca w Izraelu Sara Wolf, wnuczka jednego z uratowanych, wiedziała, że jej pochodzący z Brzozowa dziadek Chaim Feingold był przechowany w Przemyślu przez Ukraińca o nazwisku Riszko.

W wywiadzie, który Sara przeprowadziła z dziadkiem wiele lat temu, Chaim opowiadał o tym bardzo oszczędnie. Prawie żadnych szczegółów. Niedawno Sarze udało się cudem odnaleźć rodzinę Riszki aż w Nowej Zelandii. Były to jego dzieci ze związku z jedną z ukrywanych Żydówek.

Syn George, urodzony w 1944 roku, na tydzień przed wyzwoleniem Przemyśla i córka Eva, która urodziła się[paywall] dwa lata później, poza Polską, kiedy Riszkowie, już jako młode małżeństwo, czekali na wizy wjazdowe do krajów nowego świata. Sara odnalazła też potomków kilku innych osób z rodzin Dornbuschów i Czuperów, również ukrywanych przez Riszkę. Pozostały jeszcze do odnalezienia rodziny kilku osób, które są znane jedynie z imienia.

Sprawiedliwy z Przemyśla

O Riszce wiadomo, że miał na imię Włodzimierz albo Wołodymyr. Urodził się w 1913 roku, był synem Andreja i Ewy, którzy mieszkali w Nehrybce. Jego matka prowadziła przed wojną trafikę w Przemyślu, dzięki licencji udzielonej jej za zasługi wojenne nieżyjącego męża. Riszko był grekokatolikiem.

Przed wojną podobno miał sklep gdzieś na Wilczu albo na Garbarzach. Jak doszło do tego, że poznał swoją przyszłą żonę? Renee (Ryfka), z domu Schildkraut, nie pochodziła z Przemyśla, ale z Dęblina. Tam była świadkiem wymordowania całej swojej dużej rodziny. Przeżył tylko jeden brat – Sol, po przejściu kilku obozów.

Sama uciekła z Dęblina podczas kolejnej „akcji”, wsiadając w pierwszy lepszy pociąg, który – jak się okazało – jechał w kierunku Lwowa. W czasie podróży została rozpoznana w pociągu i wydana Niemcom. Aresztowana trafiła do więzienia przy Rokitniańskiej w Przemyślu.  Połowa grupy, z którą była aresztowana, została rozstrzelana, a pozostałych po przekupieniu Niemcy zwolnili i odesłali do getta.

O dopisanie Ryfki do listy wykupionych zabiegał właśnie Feingold, który dostarczał posiłki dla żydowskich aresztantów z gettowej kuchni i to on poznał Renee ze swoim znajomym Riszką, który już ukrywał kilku Żydów, do których wkrótce dołączyła Renee. Niedługo potem w kryjówce pojawili się następni i do wyzwolenia doczekało szesnaście osób.

Reklama


George i Eva podczas pobytu w Przemyślu w 2000 roku.

Urodzony pod ostrzałem

Między Riszką i Renee nawiązał się romans. Kiedy w lipcu 1944 roku front zbliżał się do Przemyśla, ona już była w dziewiątym miesiącu ciąży. Ponieważ w kryjówce nie było warunków do porodu, Riszko zaprowadził ją na Winną Górę, do swojej znajomej Anieli Stapińskiej, która pod coraz bardziej nasilającym się ostrzałem akuszerowała przy porodzie pierworodnego.

Kilka dni później, po przejściu frontu, wiadomość o szczęśliwym porodzie dotarła do pozostałych ukrywających się, którzy złożyli się na prezent dla małego Jerzego (Georga). Po wojnie Riszkowie, już jako małżeństwo, przez pewien czas mieszkali przy ulicy Reymonta 48.

Potem wyjechali z kraju do Budapesztu, gdzie urodziła im się córka Eva (imię po matce Riszki). Następnie przez Wiedeń wyjechali do Nowej Zelandii. Tam, w zupełnie obcym świecie, jako rodzina mieszana ukraińsko-żydowska nie mieli lekko. Riszko w Nowej Zelandii pracował jako prosty robotnik, ale wraz z żoną zadbali, aby ich dzieci otrzymały wyższe wykształcenie.

Reklama

Powroty

Renee Riszko (zmarła w 2009 roku) przyjechała do Przemyśla jedyny raz w 1990 roku z dziećmi (Riszko nie żył już od 1978 roku). Byli wtedy w Nehrybce, gdzie Riszkowie mieszkali krótko po urodzeniu George’a, przed zamieszkaniem na Reymonta.

W 2000 roku George z Evą byli jeszcze raz w Przemyślu. Wtedy odwiedzili panią Anielę Stapińską (już nie żyje), która w domu na Winnej Górze przywitała na świecie George’a i nazywała go „moje dziecko”. Byli też w Nehrybce.

Zagadki i niewiadome

Historia ta ma wiele luk i zagadek. Renee i Włodzimierz przed śmiercią bardzo oszczędnie opowiadali o tamtych, strasznych latach, czemu trudno się dziwić. Włodzimierz bardzo słabo mówił po angielsku, a ich dzieci nie mówiły po polsku. Renee po traumatycznych przeżyciach nie była wylewna. Aniela Stapińska też niewiele przekazała swoim bliskim.

W Przemyślu ta historia zupełnie nie jest znana. Dzisiaj niewiele osób pamięta lata okupacji i tuż po wyzwoleniu, więc trudno pewne fakty zweryfikować. Choćby adres Reymonta 48, trudny do ustalenia po zmianie ulic i rozbudowie miasta. Dom, w którym mieszkali Riszkowie, był wielokrotnie przerabiany, a jedną jego część zupełnie rozebrano i dzisiaj ma adres Mierosławskiego 25.

Z opowiadań dzisiejszych mieszkańców wynika, że dawno temu była w nim piekarnia. Czy tam lub w pobliżu Riszko urządził kryjówkę, w której mogłoby przebywać szesnaście osób? Pytań jest więcej. Co stało się z jego matką i gospodarstwem, które mieli w Nehrybce? Wreszcie, jak potoczyły się losy innych, których ukrywał?

Być może ktoś z naszych czytelników ma jakieś informacje na ten temat i zechce się nimi podzielić.


***
Przygotowując tekst, wykorzystałem materiały zebrane przez Łukasza Biedkę oraz pochodzące z archiwum dzieci Riszków, a także informacje od aktualnych mieszkańców domu przy Mierosławskiego 25.

Reklama


Dom przy Mierosławskiego 25 (dawna Reymonta 48), widziany od strony Sybiraków.

Aplikacja na Androida

Reklama

Komentarze opinie

  • Awatar użytkownika
    Tadeusz - niezalogowany 2021-04-04 14:01:46

    Kolejne potwierdzenie, ze w naszym regionie pomocy w czasie wojny udzielali Żydom   mieszkańcy pochodzenia ukraińskiego.Ale to już norma.Zdarzały sie też wyjatki

    odpowiedz
    • Zgłoś wpis
  • Awatar użytkownika
    Jan - niezalogowany 2021-04-04 17:19:34

    To że  człowiek jest uczciwym,porządnym nie ma nic wspólnego z narodowością, pośród Ukraińców jak w każdej innej narodowości byli, są i będą  właśnie tacy jak i  najgorsi zwyrodnialcy.  Przecież są  dowody na  mordowanie Żydów na terenie obecnej Ukrainy   zarówno przez cywili  jak i formacje policyjno-wojskowe złożone  z Ukraińców . Strzelali   jak do kaczek,czy mordowali czym tylko się dało.   Ukraińcy często stanowili obsadę  oddziału strażniczego w obozach koncentracyjnych. I to są fakty.      W tym przypadku mamy dowód na człowieczeństwo  mieszkańca Przemyśla  pochodzenia ukraińskiego,  dzisiejsi  mieszkańcy Przemyśla pochodzenia ukraińskiego powinni być  z tego faktu dumni.       Problem  leży moim zdaniem w czym innym, dzisiaj nie możliwe jest pociągnięcie do odpowiedzialności osób bezpośrednio odpowiedzialnych za zbrodnie z racji tego że one wymarły.   Po pierwsze sami Żydzi musieli by podać  prawdziwą  ilość wymordowanych   po drugie  o ile to możliwe należałoby ustalić personalnie nazwiska  mordujących, wbrew pozorom to wcale nie było trudne w latach powojennych,ludzie doskonale   wiedzieli kto  co robił w czasie wojny.  Tymczasem Żydzi  na  wymordowanych swoich rodakach  stworzyli  biznes zwany  holocaustem  a poszczególne narody nie były  zainteresowane    obwinianiem własnych obywateli. Skutki mamy jakie mamy.  Jest jeszcze problem Żydów którzy zostali uratowani za pieniądze i kosztowności przekazane  tym którzy ich ukrywali , nie czuli oni wdzięczności uważając  że   za swoje uratowanie zapłacili ogromną cenę.  A ci ratujący  nie mieli chęci do przyznania  się do  swojej  "bezinteresowności".    Nie uproszczaj Tadeusz tematu który jest skomplikowany.

    odpowiedz
    • Zgłoś wpis
  • Awatar użytkownika
    Tadeusz - niezalogowany 2021-04-04 19:52:01

    Mnie interesuje własne podwórko czyli nasze miasto i nasz region.Tutaj  zjawisko pomaganiz Żydom w czasie wojny było norma wśród mieszkańców naszego miasta ale pochodzenia ukraińskiego.A co było na swiecie i dlaczego bija murzynów to tematy dla wielkiej polityki.Nasze realia są najważniejsze a reszta to bzdety zbytnio nie wpływające na nasze życie.

    odpowiedz
    • Zgłoś wpis

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.

Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.

Zaloguj się

Najnowsze rolki



Reklama

Wideo zycie.pl




Reklama