Dzisiaj będzie trailer artykułu, który ukaże się prawdopodobnie w przyszłym tygodniu. Nie wyjawiając szczegółów, sprawa wygląda tak: pani napisała do pewnej instytucji w Przemyślu trzy pisma. Wszystkie w lutym 2017 r. Ma to potwierdzone pieczątką „Wpłynęło dnia ...” oraz wpisaną datą (23 lutego 2017 r.) i parafką. Minęło dokładnie półtora roku. Pani twierdzi, że do dzisiaj nie otrzymała odpowiedzi. Oczywiście jej prośby również nie zostały spełnione.
Zapytałem w tej instytucji o szanse na ich wykonanie. Usłyszałem jakie są procedury, kto o tym decyduje i tak dalej. Ewentualną inwestycję trzeba zaplanować w budżecie, więc w danym roku pewnie się nie da, większe szanse, że w następnym. Tylko, że właśnie trwa ten następny rok i nikt nic konkretnego powiedzieć nie potrafi. Dlaczego pani nie otrzymała żadnej odpowiedzi? Choćby takiej, że nie ma co liczyć na jakąkolwiek pomoc? A może pani kłamie i odpowiedź dostała? Na razie nie udało się tego ustalić. Jeden kierownik przepytuje drugiego. Być może dowiem się przed napisaniem artykułu.Kierowników, dyrektorów i prezesów mamy pod dostatkiem. Nic nadzwyczajnego, w każdej firmie jest pewna hierarchia. Szkoda, że w instytucjach samorządowych i państwowych nic z tego nie wynika. To nie jest odosobniony przypadek. Ludzie w instytucjach, które mają służyć obywatelowi (bo przecież z jego podatków są utrzymywane), zapominają do czego zostali powołani – to oni są dla ludzi, a nie ludzie dla nich.Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.I tu się pan myli. W Polsce a zwłaszcza w Przemyślu wszelkie Urzędy to miejsca pracy dla rodziny i znajomych królika aby nie musieli wyjeżdżać na zmywaki . Urzędnik jest tu panem i basta .
Fakt, praca w administracji niestety wyłącznie po znajomości. Bardzo to smutne, ale prawdziwe...
Nie wszyscy tacy są i nie wszędzie tak bywa. Wszystko zależy od ludzi. Nie tylko w Przemyślu nie zachowuje się terminów na odpowiedź, zwłaszcza jak nie wiadomo jak odpowiedzieć albo nie ma komu tę odpowiedź przygotować (uspokajam, pracowników nie brakuje, ale niektórzy mają problem z pisaniem). Nie zawsze petent ma rację i bywa że liczy na to, że każdy jego pomysł zostanie zrealizowany. Tak już jest, gdy w pracy nie liczy się wiedza, fachowość, a tylko znajomości. W Przemyślu można zostać głównym specjalistą po kilku latach pracy, gdy inni po kilkudziesięciu są zaledwie inspektorami. A tak na marginesie. Mam już trochę lat, ale niech mi ktoś wyjaśni co to takiego "trailer"? Czy słowo to pochodzi od czasownika "trajlować"? Tak mówiła moja babcia o pewnej pani, która mówiła od rzeczy i zbyt dużo.
WŁOCHATY - PATOLOGIA INSTYTUCJI - TEKSTOWO.PL
I tu się pan myli. W Polsce a zwłaszcza w Przemyślu wszelkie Urzędy to miejsca pracy dla rodziny i znajomych królika aby nie musieli wyjeżdżać na zmywaki . Urzędnik jest tu panem i basta .
Fakt, praca w administracji niestety wyłącznie po znajomości. Bardzo to smutne, ale prawdziwe...
Nie wszyscy tacy są i nie wszędzie tak bywa. Wszystko zależy od ludzi. Nie tylko w Przemyślu nie zachowuje się terminów na odpowiedź, zwłaszcza jak nie wiadomo jak odpowiedzieć albo nie ma komu tę odpowiedź przygotować (uspokajam, pracowników nie brakuje, ale niektórzy mają problem z pisaniem). Nie zawsze petent ma rację i bywa że liczy na to, że każdy jego pomysł zostanie zrealizowany. Tak już jest, gdy w pracy nie liczy się wiedza, fachowość, a tylko znajomości. W Przemyślu można zostać głównym specjalistą po kilku latach pracy, gdy inni po kilkudziesięciu są zaledwie inspektorami. A tak na marginesie. Mam już trochę lat, ale niech mi ktoś wyjaśni co to takiego "trailer"? Czy słowo to pochodzi od czasownika "trajlować"? Tak mówiła moja babcia o pewnej pani, która mówiła od rzeczy i zbyt dużo.