Martwy, około 30-kilogramowy kozioł przez tydzień leżał na polach uprawnych w Grochowcach. Mimo próśb okolicznych mieszkańców nikt z Urzędu Gminy w Przemyślu nie zareagował. Kiedy smród był już nie do wytrzymania, a ze zwłok zwierzęcia, rozszarpywanych przez psy i lisy, pozostało truchło, przyjechali urzędnicy i... zakopali je w ziemi, kilkadziesiąt metrów od ludzkich zabudowań!
Martwy kozioł leżał tuż przy kamienistej drodze, mało uczęszczanym skrócie do centrum Grochowiec, którym można dotrzeć nawet na Zielonkę. Zauważył go jeden z miejscowych. Była środa, 21 września br. – Dorodne zwierzę musiało paść niedawno, bo było jeszcze w nienaruszonym stanie. Z miejsca zadzwoniłem do leśniczego, ale on powiedział, że to nie ich rewir i podał mi numer telefonu do Urzędu Gminy w Przemyślu. Połączyli mnie z panem, który tym ma się ponoć zajmować. Przyjął zgłoszenie, mówiąc że kogoś tam wyśle. Minął czwartek, piątek, smród był coraz większy[paywall]. Zadzwoniłem raz jeszcze do tego samego pana. Odpowiedział mi, że przecież kogoś tam już wysłał. Odpowiedziałem mu, żeby nie robił ze mnie wariata, bo rozkładające się, rozszarpywane przez bezdomne psy i lisy, zwierzę dalej tam leży. Zadzwoniłem do wójta gminy i opisałem całą sprawę. Powiedział, że zajmie się tym i komuś zleci. Minął weekend, dalej nic. Przychodzę tutaj w poniedziałek, zwierzę było już w poważnym stanie rozkładu, smród był niemiłosierny – opowiada mieszkaniec Grochowiec. – We wtorek, 27 września, zadzwoniłem do Powiatowego Lekarza Weterynarii w Przemyślu. Przyjął zgłoszenie, mówiąc że zainterweniuje w urzędzie gminy. W środę, 28 września, o ósmej rano przyjechało dwóch panów z urzędu gminy z łopatami, wykopali obok truchła jamę, wrzucili go do niej, zakopali i odjechali! Jeszcze tego samego dnia przyjechali po raz drugi, około czternastej, aby obsypać to miejsce wapnem. Nie mogłem uwierzyć własnym oczom. Przecież dwa metry obok rośnie rzepak, kilkanaście metrów dalej, po drugiej stronie tej drogi są ludzkie zabudowania. Nie znam się aż tak bardzo na przepisach, ale to co zrobili, nadaje się do prokuratury – podsumował.Niedawno pojawiła się informacja Głównego Lekarza Weterynarii o całkowitym zakazie grzebania zwłok padłych zwierząt gospodarskich. Za niedostosowanie się do niego grozi kara pieniężna od 3 do 11 tys. zł. Analogicznie sprawa ma się do grzebania zwłok padłych zwierząt dzikich. Skontaktowaliśmy się z instytucjami, które – naszym zdaniem – mogły coś więcej na ten temat powiedzieć. Całą historię opisaliśmy Powiatowemu Lekarzowi Weterynarii w Przemyślu Januszowi Liszewskiemu i pełniącej obowiązki dyrektor Powiatowej Stacji Sanitarno-Epidemiologicznej w Przemyślu Teresie Kuklewicz, nie podając, gdzie owa historia się wydarzyła. Chcieliśmy wiedzieć, czy to, co zrobili pracownicy przemyskiego urzędu gminy było zgodne z prawem.
– W żadnym wypadku nie można takiego zwierzęcia zakopywać. Od tego są zakłady utylizacyjne, które oczywiście za opłatą odbierają martwe zwierzę i robią z nim porządek. Odpowiedzialny za to jest właściciel danego terenu – powiedział J. Liszewski.


fot.Mariusz Godos
30 września br. pracownicy Urzędu Gminy w Przemyślu odkopali truchło, włożyli do foliowego worka, który odebrał zakład utylizacyjny spod Rzeszowa. Przekopane miejsce posypali wapnem.
Po tych wyjaśnieniach dopowiedzieliśmy, że stało się to w Grochowcach, a martwe zwierzę zakopali w ziemi pracownicy Urzędu Gminy w Przemyślu.
– Poszli po najmniejszej linii oporu. Tak nie można! Powinni jak najszybciej to odkopać i przewieźć do zakładu utylizacyjnego – stwierdził J. Liszewski.
– To niedopełnienie obowiązków. Urząd gminy jest po to, aby utrzymywać na swoim terenie porządek. To jest ich zadanie własne. Wójt gminy powinien wyznaczyć pracowników, którzy wspólnie z firmą zajmującą się utylizacją załatwiliby sprawę. Powinno także dojść do wizji lokalnej w obecności lekarza weterynarii. Niestety, przepisy nie pozwalają nam nałożyć za ten czyn jakiejkolwiek kary – wyjaśniła T. Kuklewicz.
Sprawą zainteresowaliśmy również pełnomocnika ds. współpracy ze służbami, strażami i inspekcjami Starostwa Powiatowego w Przemyślu Ryszarda Cząstkę. – Każda gmina musi mieć podpisaną umowę z firmą zajmującą się utylizacją padłych zwierząt. Za to jednak trzeba zapłacić. Usuwanie takich rzeczy to zadanie własne gminy. Wójt niech nie robi komedii, natychmiast wykopie truchło i przekaże do utylizacji – rzekł R. Cząstka.
Powiatowy Lekarz Weterynarii w Przemyślu Janusz Liszewski obiecał porozmawiać z wójtem gminy. – Rozmawiałem i poradziłem co zrobić. Podałem numery telefonów do zakładów utylizacyjnych. Zapewnił, że odkopią i zabiorą, że zrobią wszystko zgodnie z przepisami.
– Skontaktowaliśmy się z firmą zajmującą się utylizacją padłych zwierząt w Przewrotnem pod Rzeszowem. Przyjadą i zabiorą szczątki – obiecał wójt gminy A. Huk.
Rzeczywiście, 30 września br. na miejsce przybyła ekipa z UG w Przemyślu. Odkopała truchło, włożyli do foliowego worka, który odebrał zakład spod Rzeszowa. Miejsce ponownie posypali wapnem.
Na całe szczęście ta bulwersująca historia zakończyła się pozytywnie. Pytanie tylko, czy gdyby nie nasza interwencja, jej finał byłby podobny? Bardzo wątpliwe.
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.Władze Gminy maja daleko gdzieś ludzi którzy ich wybrali. Ważne, że w Gminie jest kolorowo i ciepło. Panie Wójcie już dwa lata po wyborach a tutaj nic się nie dzieje. Tylko wycieczki rowerowe i zabawy dla dzieci. To nie jest wesołe miasteczko.
Co to w ogóle ma być? Urzędnicy zakopują truchło w ziemi?? Z czyjego polecenia i jakim prawem? Zwykły człowiek zwierze do utylizacji musi zawieźć i zapłacić pieniądze, a urzędnik przychodzi i zakopuje w ziemi? Idiotyzm
ściana wschodnia bród, smród i ubóstwo i to się nie zmieni nawet za sto lat
Urzednik z lopata? Chetnie bym to zobaczyl... cos w tej sprawie smierdzi!
haha, ktos mi o tym dzis wspomniał, aż się za głowe złapałam. Wspaniali urzędnicy z Gminy Wiejskiej Przemyśl, apeluje, złóżcie urzedy i mandaty, odejdźcie żeby przynajmnie wstydu na forum publicznym nie robić.
Władze Gminy maja daleko gdzieś ludzi którzy ich wybrali. Ważne, że w Gminie jest kolorowo i ciepło. Panie Wójcie już dwa lata po wyborach a tutaj nic się nie dzieje. Tylko wycieczki rowerowe i zabawy dla dzieci. To nie jest wesołe miasteczko.
Co to w ogóle ma być? Urzędnicy zakopują truchło w ziemi?? Z czyjego polecenia i jakim prawem? Zwykły człowiek zwierze do utylizacji musi zawieźć i zapłacić pieniądze, a urzędnik przychodzi i zakopuje w ziemi? Idiotyzm
ściana wschodnia bród, smród i ubóstwo i to się nie zmieni nawet za sto lat