Przedstawia się za pracownika urzędu miejskiego, ma przy sobie pisma z pieczątkami przypominającymi pieczęcie urzędu i policji. Prosi o datki dla chorego dziecka.
Kobieta średniego wzrostu, w wieku około 35 – 45 lat, zapukała w minionym tygodniu do jednego z mieszkań w Lubaczowie. Jej pech, że trafiła do rodziny Daniela Pilipa, prawdziwego pracownika lubaczowskiego magistratu.– Kobieta przedstawiła pisma, mówiła, że zbiera pieniądze dla dziecka cierpiącego na chorobę, która nie pozwala mu spać. Tłumaczyła to wszystko bardzo nieudolnie, w zasadzie nic nie umiała powiedzieć – opowiada mężczyzna. – Mama chciała ją zweryfikować i zadzwoniła do mnie, na co ona zareagowała bardzo gwałtownie. Stwierdziła, że mama podejrzewa ją o oszustwo, po czym szybko wyszła – relacjonuje przebieg wydarzeń.
Oszustka miała ze sobą dwa pisma. Na jednym widniała pieczątka Urzędu Miejskiego w Lubaczowie, na drugim – komendy policji. Na nich niewyraźne parafki. Pieczątki nie miały jednak żadnego adresu. Niewykluczone, że były to wydruki z komputera, jedynie przypominające przybitą pieczątkę. Nie miała natomiast ze sobą nawet puszki, a pieniądze zbierała do foliowego woreczka.
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.
Komentarze