Rozmowa z Józefem Skrzypkiem, sołtysem Korzenicy – niedużej wsi leżącej w gminie Laszki, zwycięzcą plebiscytu Życia Podkarpackiego na najlepszego sołtysa.
Sołtys Korzenicy nie narzeka na brak zajęć. Działa w miejscowej Ochotniczej Straży Pożarnej. Pełni w niej funkcję gospodarza. Jest prezesem korzenickiego LKS, delegatem do Izby Rolniczej. Pracuje zawodowo i razem z żoną prowadzi 35-hektarowe gospodarstwo. – Całe dni mam zajęte, ale da się to wszystko pogodzić. Ważne, że przynosi satysfakcję i tylko satysfakcję, bo innych korzyści nie ma – przyznaje. – Dzięki tym funkcjom poznałem wielu ludzi. Po ogłoszeniu wyników plebiscytu odezwali się znajomi nie tylko z Korzenicy. Cieszyli się z wygranej. Okazało się, że głosowali na mnie nie tylko nasi mieszkańcy. Dziękowałem wszystkim – wspomina[paywall].
– W pracy na rzecz wsi nie ma schematów. Tu nie można działać rutynowo. Przychodzą nowe wyzwania, pojawiają się kolejne problemy. Nasi mieszkańcy nie podejmują decyzji pochopnie, ale jak już zdecydują, można na nich liczyć. Wieś się zmienia. Po okresie próżni coraz więcej ludzi interesuje się życiem swojej miejscowości. Młodzi wracają. Tu budują domy. Bez nich wioska się nie rozwija. Zmierza do zagłady. Mieszkańcy teraz inaczej podchodzą. Część z nich uważa, że jeśli płaci podatki, to im się należy. Na szczęście to są jednostki. Większość dba o swoją miejscowość, a pracy jest sporo. Borykaliśmy się z drogami wiejskimi. Teraz przychodzą remonty. Mamy problem z bobrami, które osiedlają się w rowach melioracyjnych. Zawsze jest coś do zrobienia i sam sołtys nic by nie poradził, gdyby nie stali za nim mieszkańcy. Rada sołecka, radni gminni i mieszkańcy muszą działać razem. Inaczej się nie da – mówi J. Skrzypek.
Rozmawiamy z sołtysem Korzenicy podczas zwiedzania wsi.
– To wieś typowo rolnicza, licząca około 130 gospodarstw. Słabe gleby. Od strony Laszek i Lubaczówki ziemie lepsze, ale znowu podmokłe. Gospodarstwa rozdrobnione. W sąsiedztwie sporo lasów. Za to są grzyby. Korzenica nie jest wsią popegeerowską. Zawsze były tu indywidualne gospodarstwa. Działała też spółdzielnia rolnicza. Mieszkańcy pracują głównie w Jarosławiu, trochę w Radymnie. Mamy wodociąg, kanalizację, wszystkie media. Przez wieś biegnie światłowód. Już byliśmy na spotkaniu w sprawie rozbudowy tej sieci – opowiada sołtys.Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.
Komentarze