ChKS Łódź nie pozostawił żadnych złudzeń ekipie z Jarosławia, która przez godzinę rywalizowała z liderem na jego terenie w ledwie 8-osobowym składzie. Końcowy wynik jest mylący. Jest o niebo lepszy niż gra przyjezdnych, ale ta – z wiadomych względów – lepsza być nie mogła.
Jarosławianki pojechały na stracenie, bo nie było żadnych widoków na stoczenie wyrównanej walki z mocnym kadrowo, występującym z maksymalną ilością zawodniczek wpisanych do protokołu, zespołem z Łodzi. Tym piłkarkom JKS Sanu, które wystąpiły na parkiecie, należą się słowa uznania, ale w dalszej perspektywie „zmuszanie” ich do biegania przez 60 minut, bo nie ma innej alternatywy, jest pomysłem straceńczym.
Przyjezdne zaczęły od dwóch trafień Aleksandry Leśniak. W 12. min było 3:4, kiedy nie pomyliła się Paulina Galas i to byłby na tyle, na co pozwoliły łodzianki. Fragment między 13. a 26. min wygrały aż 14:1 (!), w 26. min obejmując prowadzenie 17:5, czym zamknęły jakiekolwiek emocje w tym spotkaniu.
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.
Komentarze