To jedno z kultowych miejsc, jeśli chodzi o turystykę, w Przemyślu. Zniesienie. Powinno być pilnowane i dopieszczane na każdym kroku. Bo przecież Przemyśl ma aspiracje bycia miastem turystycznym. Okolice Krzyża Zawierzenia i Kopca Tatarskiego wyglądają fatalnie.
– Schody, kładki, mostki na ścieżkach są tak zdezelowane, że nie radzę żadnemu turyście tam się wybierać. W najlepszym wypadku może wybić zęby, w najgorszym stracić nawet życie. Wystarczy, że nie tak stanie na wystających drewnianych pali. A przecież na naprawę tego nie trzeba wielkich pieniędzy. Tylko chęci! – grzmi przewodniczący Zarządu Osiedla nr 13 „Przemysława” Henryk Hawryś[paywall].
Kopiec Tatarski, zwany także kopcem Przemysława, to jeden z najbardziej charakterystycznych punktów w panoramie Przemyśla. Był 2005 r. Kopiec oczyszczono z drzew i krzewów. W 2007 r. – dzięki unijnej dotacji – został zabezpieczony przed erozją m.in. specjalnymi szpilami konstrukcyjnymi. Droga do niego została utwardzona i oświetlona, a wzdłuż niej stanęły ławki. U jego podnóża stanęła wiata piknikowa. Remont przeszedł także parking obok Krzyża Zawierzenia. Zostały przebudowane prowadzące do niego dojazdy i utworzone nowe. Tuż obok wybudowano amfiteatr (w którym notabene wciąż nic się nie dzieje – przyp. aut.). Utwardzone zostały ścieżki, wybudowane mostki, kładki i schody, okalające go. Prace kosztowały ponad 2 mln zł. 75 procent tej kwoty to unijne dofinansowanie, 10 procent pochodziło z budżetu państwa, a pozostałe 15 procent ze środków własnych miasta Przemyśla.
Wszystko wyglądało ładnie i schludnie. Aż chciało się spacerować. Tyle, że czas jest nieubłagany. Zwłaszcza, kiedy o takie rzeczy się nie dba. Pewne problemy pojawiały się już za poprzednich włodarzy miasta, ale teraz przybrały na sile. Nie jest to szukanie dziury w całym, a opinie wielu mieszkańców miasta, którzy psioczą na stan techniczny.
– Za poprzedniego prezydenta miasta było to pilnowane, teraz nie jest. Nie ma się co oszukiwać. Nie pamiętam już, ile razy zgłaszałem potrzebę naprawy pewnych elementów. To miejsce jest jedną z turystycznych perełek tego miasta! Nie rozumiem, dlaczego ktoś tego nie rozumie! – denerwuje się H. Hawryś. – Miasto chce być turystyczne, a tam takie kwiatki. Przyjeżdżają turyści, narzekają, bo w niektórych miejscach przejść nie można. Uważam, że władze miasta lub odpowiednie służby miejskie powinny tego pilnować. Trzeba tylko odrobinę inicjatywy własnej. Być tu co kilka dni i doglądać, czy czegoś nie trzeba poprawić czy naprawić. Nie kosztuje to wiele. Z całą pewnością chęci, a tych w magistracie po prostu brak! – dodał przewodniczący Zarządu Osiedla nr 13 „Przemysława”.
H. Hawryś ma rację, mówiąc że naprawa tych elementów nie kosztuje wiele. Jeden z drewnianych mostków wygląda fatalnie. Ledwo się trzyma. Deski są spróchniałe. Jednej nie ma. Na środku mostka jest dziura. Ktoś nieuważny może złamać nogę lub… nadziać się na wystający gwóźdź. Podobnie rzecz się ma ze schodkami. Zbudowane w efektowny sposób, z rzędów drewnianych pali, które kiedyś podsypane były drobnymi kamykami. Tych jednak z czas ubywało. Albo wymywała je woda, albo się obsunęły. Pale wystają z ziemi kilkanaście centymetrów. Zejście po nich to jak podróż po rozżarzonych węglach. Źle staniesz, zaboli. Bardzo. – To bubel. Nie daj Boże, żeby ktoś nie tak stanął, schodząc nimi. Leci na twarz i w najlepszym razie może wybić sobie zęby. Może jednak dojść do znacznie poważniejszych uszczerbków na zdrowiu. Kogo wówczas oskarży? Miasto przecież! A władze będą miały obowiązek wypłacić odszkodowanie. Opłaca się? Wydaje mi się, że nie – dywaguje H. Hawryś.
11 marca br. skierował pismo do prezydenta miasta Wojciecha Bakuna z prośbą o remont nawierzchni parkingu przy Krzyżu Zawierzenia i naprawę drewnianych mostków i schodów. W związku z nadchodzącym sezonem turystycznym. – Chciałbym, aby ktoś tu wreszcie z władnych osób zajrzał. Zaproponowałem wizję lokalną. Chętnie pokażę te miejsca – podsumował.
W przemyskim magistracie na większe remonty na Zniesieniu (choć – jak wiadomo – nie tylko tam) nie ma oczywiście pieniędzy. Ale usłyszeliśmy deklarację, że wszelkie niedoróbki będą sukcesywnie naprawiane przez odpowiednie służby.
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.Do tego grasujące wieczorem dziki też utrudniają chodzenie tamtędy.
Nawet podkłady pod tory kolejowe impregnowane w zupełnie inny sposób i dużo silniejszymi środkami nie są wieczne. Ale teraz mamy zupełnie inne problemy.
do tego dodam, ze kilka lat temu poszedłem na kawke, siadłem na ławeczce i upierniczyłem spodnie żywicą.
Rejon ulic Kopca Tatarskiego to jakaś porażka władz miasta. Niema ulic,niema chodników, niema hydrantów pożarowych,w zimie nie dojedzie pogotowie ratunkowe /Skalna,Domowa i inne/. Tu też mieszkają ludzie i chodzą turyści na kopiec.A wszystko to 600 metrów od magistratu.
Bakun I Świeży spacerują nad Sanem i mają w desce nasz kochany Przemyśl. Tyle było nadziei a ten Pan z Nehrybki z Panem z Bozu nic nie robią.
No i na kiego ch....były nam potrzebne te wszystkie cuda i ''ulepszenia'' włącznie z zabetonowaniem Kopca ?!? Zresztą drążę temat już kilka ładnych lat !!!
No tak, trzeba patrzyć rządzącym na ręce, ale w tym wypadku to nie jest wina Bakuna. Kto rządził przed nim i odpowiada za ten bajzel, to chyba wszyscy wiemy, a może nie ?!?
Ciągłe narzekanie do ku.wy "nędzy" . Za sanacji , okupanta, komuny, wolności i korona-epoki źle. To kiedy będzie dla was dobrze"? "Chłopom" zawsze jest źle. Żeby "miodem dupę smarował" to zawsze będzie źle lub chu.owo. Tu krzywo, tam prosto i ...JEST ŹLE. Ludziska więcej optymizmu i "pogody ducha".
kiedyś słyszałem że zęby można stracić przez dwie rzeczy: cukier i pchanie nosa w nieswoje sprawy. myślisz że na kopcu rozdają cukierki?
Do tego grasujące wieczorem dziki też utrudniają chodzenie tamtędy.
Nawet podkłady pod tory kolejowe impregnowane w zupełnie inny sposób i dużo silniejszymi środkami nie są wieczne. Ale teraz mamy zupełnie inne problemy.
do tego dodam, ze kilka lat temu poszedłem na kawke, siadłem na ławeczce i upierniczyłem spodnie żywicą.