Reklama

W przychodni na Sportowej powstanie telefoniczne centrum rejestracyjne

Sytuacje, jakie od początku br. są niemal codziennością przy rejestracji pacjentów w przemyskich przychodniach, wołają o pomstę do nieba. Niemożliwością jest dodzwonić się, a osobista wizyta wiąże się z ponadgodzinnym oczekiwaniem.

Przez zaledwie kilka dni stycznia br. otrzymaliśmy szereg telefonów od zbulwersowanych pacjentów, którzy próbowali się umówić na wizytę u lekarzy specjalistów. Zwłaszcza w byłej przychodni kolejowej przy ul. Sportowej, wchodzącej obecnie w skład Wojewódzkiego Szpitala im. św. o. Pio w Przemyślu[paywall].

– Po likwidacji placówki zdrowia przy ulicy Słowackiego większość pacjentów trafiła na Sportową. Przez kilka dni próbowałam się umówić telefonicznie na wizytę. Wykonałam łącznie 43 połączenia. Nie udało się mi ani razu dodzwonić. Mam 73 lata, chore stawy. Czasami bywa, że nie jestem w stanie utrzymać w dłoni zwykłej torebki. Ale jakoś zebrałam się w sobie i dowlokłam na Sportową. Przychodzę i oczom nie wierzę. W kolejce do rejestracji stoi około 70 osób. Nie obwiniam za taki stan rzeczy pań recepcjonistek, bo widziałam, że uwijały się jak w ukropie. Czekałam bardzo długo. W kolejce rozmawiałam ze starszą panią spoza Przemyśla, która jest po chemioterapii rakowej. Mówiła, że wstała przed czwartą rano, by być pod przychodnią o szóstej. Wówczas już czekało tam 45 osób. Tak nie można! Przecież jesteśmy ludźmi, a mroczne czasy, kiedy trzeba było godzinami stać w kolejkach, już dawno minęły. Czy nikt z dyrekcji szpitala tego nie zauważa? To przerażające – skarży się jedna z naszych Czytelniczek.

Reklama

Inna opowiada swoją historię: – Moi rodzice mają po 80 lat. Oboje są bardzo schorowani. Ciężko im chodzić. Pójście do przychodni, czekanie w rejestracji i potem pod lekarskim drzwiami to dla nich ogromny wysiłek. Przez dwa dni próbowałam zarejestrować ich telefonicznie. Wykonałam dokładnie 108 połączeń. Nie udało mi się ani razu. Wygląda na to, że będę musiała wziąć dzień wolny w pracy, pojechać do przychodni, zarejestrować ich i zawieźć, bo nikt nie jest w stanie rozwiązać tej prostej kwestii. To jeden wielki skandal!

– Chciałam przesunąć umówioną już wizytę u jednego z lekarzy specjalistów. Wydzwaniałam tam i wydzwaniałam, ale nie było szans, aby ktokolwiek odebrał. W ciągu kilku godzin wykonałam ponad 30 telefonów. Kiedy wybrałam się osobiście, okazało się, że termin sami przesunęli mi o miesiąc. Oczywiście, nie informując o tym – powiedziała trzecia z osób.

To chyba wystarczy, by stwierdzić, że sprawa wymaga natychmiastowej interwencji osób odpowiedzialnych, czyli dyrekcji szpitala.

Call center jeszcze w tym roku?

Zapytaliśmy zastępcę dyrektora ds. organizacji lecznictwa otwartego i rozwoju Wojewódzkiego Szpitala im. św. o. Pio w Przemyślu (w którego skład weszła po restrukturyzacji była przychodnia kolejowa) Lucynę Podhalicz, czy wie o problemach pacjentów.
MG
Aplikacja na Androida

Reklama

Komentarze opinie

  • Awatar użytkownika
    staryjan - niezalogowany 2018-01-08 21:06:23

    To są owoce "DOBREJ ZMIANY"

    odpowiedz
    • Zgłoś wpis
  • Awatar użytkownika
    Maryan - niezalogowany 2018-01-08 23:41:11

    Przecież tam urzęduje dyrektor do spraw lecznictwa otwartego i rozwoju szpitala pani Lusy Podhalicz  szefowa struktur miejskich PIS !

    odpowiedz
    • Zgłoś wpis
  • Awatar użytkownika
    Eduardus - niezalogowany 2018-01-09 17:57:27

    PIS rzadzi bardzo dobrze w kraju. Nareszcie jest porzadek.

    odpowiedz
    • Zgłoś wpis

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.

Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.

Zaloguj się

Najnowsze rolki



Reklama

Wideo zycie.pl




Reklama
Najnowsze wiadomości