– Zdecydowanie za późno zostaliśmy powiadomieni o sytuacji na zbiorniku „Stary Lubliniec”. Powinniśmy uzyskać wiedzę już 3 lipca, bo wtedy zauważono pierwsze śnięte ryby. Wojsko stanowi wyłącznie wsparcie dla administracji publicznej, nie zaś zastępstwo czy alternatywę dla działań służb lokalnych – powiedziała podczas konferencji prasowej wojewoda podkarpacka Teresa Kubas-Hul.
W poprzednim numerze w obszernym materiale „Morderczy upał zabija!” w szczegółach opisaliśmy sytuację, do jakiej doszło w zbiorniku „Stary Lubliniec” w gminie Cieszanów, zarządzanym przez przemyski okręg Polski Związek Wędkarski. Doszło tam do masowego śnięcia ryb. Ok. 1 tona 300 kg ryb zostało wydobytych i zutylizowanych. Na miejsce wysłano żołnierzy. W zbiorniku dość długo trwało napowietrzanie wody.
10 lipca br. w Podkarpackim Urzędzie Wojewódzkim w Rzeszowie odbyła się konferencja prasowa dotycząca tego zdarzenia.
– Kiedy w czwartek, 4 lipca, Wojewódzkie Centrum Zarządzania Kryzysowego otrzymało informację od Wojewódzkiego Inspektora Ochrony Środowiska, że w zbiorniku wodnym „Stary Lubliniec” w gminie Cieszanów pojawiły się śnięte ryby, podjęliśmy natychmiastowe działania. Jeszcze tego samego dnia na miejsce pojechali przedstawiciele WIOŚ i Nadzoru Wodnego w Biłgoraju. Wykonane zostały badania, które potwierdziły bardzo niski poziom tlenu w wodzie – 2,1 i 1,8 mg tlenu na litr przy normie około 6, 7. To wskazywało na wystąpienie przyduchy. Na moje polecenie na miejsce – jeszcze tego samego dnia – wysłano pompy, aby rozpoczęły natlenianie wody oraz łódź płaskodenną do wybierania śniętych ryb. Łącznie z wojewódzkiego magazynu przeciwpowodziowego na potrzeby Urzędu Miasta i Gminy Cieszanów dostarczono: trzy łodzie ratunkowe płaskodenne z silnikami i wyposażeniem, trzy pompy spalinowe i dwanaście kamizelek ratunkowych
– wyliczyła wojewoda podkarpacka T. Kubas-Hul[paywall].
W piątek, 5 lipca br., burmistrz miasta i gminy Cieszanów Zdzisław Zadworny poinformował wojewodę, że nie jest w stanie samodzielnie opanować zaistniałego zagrożenia.
– Dlatego natychmiast wystąpiłam do ministra obrony narodowej i błyskawicznie zapadła decyzja o zadysponowaniu na miejsce grupę żołnierzy WOT, łodzi i pojazdów. W sobotę i niedzielę wszystkie służby były na miejscu. W poniedziałek otrzymałam komunikat o zakończeniu działań. Wydobytych i zutylizowanych zostało około 1300 kg śniętych ryb
Reklama
– poinformowała T. Kubas-Hul.
– We wtorek, 9 lipca, akcja została wznowiona ze względu na to, że parametry natlenienia znów drastycznie spadły
– dodała.
Tego samego dnia w rzeszowskim urzędzie wojewódzkim odbyło się posiedzenie Wojewódzkiego Zespołu Zarządzania Kryzysowego. Zakończyło się szeregiem tzw. rekomendacji wydanych przez wojewodę. Pierwsza to dokonanie analizy zagrożeń możliwości występowania analogicznych zdarzeń na innych zbiornikach wodnych.
– Muszą zostać opracowane procedury postępowania, które muszą bezwzględnie się znaleźć w planach zarządzania kryzysowego szczebla gminnego i powiatowego. W procedurach należy określić również możliwości utylizacji śniętych ryb
Reklama
– powiedziała.
Dodała, że zdecydowanie za późno zostaliśmy powiadomieni o sytuacji na zbiorniku w Starym Lublińcu.
– Powinniśmy o tym wiedzieć już 3 lipca, bo wtedy zauważono pierwsze śnięte ryby. Zaleciliśmy gminnym i powiatowym centrom zarządzania kryzysowego analizę zasobów pomp, którymi dysponują, a także z uwagi na obecny letni czas i upały stałe monitorowanie sytuacji na wszystkich zbiornikach i rzekach w regionie. Biorąc pod uwagę powierzchnię zbiorników wodnych na obszarze miasta i gminy Cieszanów rozważam przekazanie jednej łodzi, która znajduje się w zasobach WCZK. Ale pod warunkiem, że pan burmistrz zadba o to, by ktoś z pracowników lub strażaków ochotników miał uprawnienia sternika
Reklama
– podsumowała wojewoda podkarpacka.
Na szczęście, jak zapewniła, w okolicach zbiornika wodnego nie ma zagrożenia epidemiologicznego.
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.
Komentarze